Lawina komentarzy po wpisie Dominiki Clarke. Poszło o jej syna

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Dominika Clarke/YouTube @Mateusz Spysiński


Jak informuje serwis „Świat Gwiazd”, burza wokół Dominiki Clarke nie słabnie. W sieci pojawiły się ostre zarzuty dotyczące jej 3-letniego syna, które wywołały lawinę komentarzy. Kobieta zdecydowała się odpowiedzieć publicznie, jasno tłumacząc sytuację i nie kryjąc emocji.

Rodzina pięcioraczków przyciąga uwagę

O rodzinie Clarke zrobiło się głośno w 2023 roku, gdy na świat przyszły pięcioraczki. Od tego momentu życie Dominika Clarke i jej męża zaczęło być szeroko relacjonowane w mediach społecznościowych. Dziś para wychowuje jedenaścioro dzieci, a ich codzienność śledzą dziesiątki tysięcy obserwatorów. Relacje publikowane z Tajlandia, gdzie w tej chwili mieszka rodzina, pojawiają się bardzo często i pokazują zarówno zwykłe chwile, jak i trudniejsze momenty.

To właśnie intensywna obecność w sieci sprawiła, iż wokół rodziny narosło wiele dyskusji – szczególnie o granice prywatności dzieci. Najnowsza fala krytyki dotyczyła jednego z najmłodszych, 3-letniego Charlesa. W komentarzach pojawiły się sugestie, jakoby chłopiec był zaniedbywany.

Na te oskarżenia Dominika Clarke odpowiedziała zdecydowanie. Wyjaśniła, iż zachowanie syna wynika z jego indywidualnych preferencji, a nie braku opieki. Podkreśliła, iż chłopiec nie lubi mleka i sam wybiera wodę, co w tropikalnym klimacie jest dla niego naturalne.

„Czaruś ma też swoje zdanie – on mleka na noc po prostu nie chce. Nie lubi i już. Woli wodę (…) Szkoda, iż niektórzy zamiast zapytać, wolą oskarżać” – napisała.

Ostra reakcj Clarke

Kobieta zwróciła też uwagę na trudną historię zdrowotną dziecka. Charles urodził się jako wcześniak i przez długi czas wymagał specjalistycznej opieki, w tym karmienia sondą. Jak zaznacza, pierwsze miesiące jego życia były walką o każdy postęp i każdy kilogram.

Odpowiedzi na krytykę nie zakończyły jednak dyskusji. Wręcz przeciwnie – aktywność Clarke w sieci, w tym publikowanie fragmentów wiadomości od internautów, wywołała kolejne pytania o granice prywatności i sposób reagowania na hejt. W emocjonalnym wpisie podsumowała sytuację krótko: „Są komentarze, na które można odpowiedzieć śmiechem. Są takie, które można zignorować. Ale są też takie, które sprawiają, iż na chwilę zamiera serce…”

Sprawa pokazuje, jak cienka bywa granica między publicznym dzieleniem się codziennością a oceną ze strony obcych osób. W przypadku rodziny Clarke ta granica od dawna jest przedmiotem gorącej debaty – i nic nie wskazuje na to, by emocje wokół niej gwałtownie opadły.

O tym się mówi: Joanna Opozda nie wytrzymała po rozprawie. "To nie do pomyślenia”

Idź do oryginalnego materiału