Lawina komentarzy po odcinku “Tańca z Gwiazdami”. Widzowie mają pretensje do produkcji

obcas.pl 4 godzin temu

Irena Santor była główną atrakcją dziewiątego odcinka Tańca z Gwiazdami, który Polsat wyemitował 1 listopada. Widzowie zachwycali się legendarną artystką i nie szczędzili jej komplementów. Oburzyło ich jednak co innego. Irena Santor na sofie przy parkiecie przez niemal cały odcinek siedziała zupełnie sama. W sieci posypały się pretensje do produkcji.

Irena Santor zachwyciła widzów odcinka na jej cześć

Niedzielny odcinek dziewiętnastej edycji programu od początku zapowiadano jako wyjątkowy. Pary po raz pierwszy w tej edycji zatańczyły po dwa razy, a każda z nich przygotowała choreografię do przeboju Ireny Santor oraz polski taniec ludowy. Przy parkiecie czekało na artystkę specjalne miejsce.

Gwiazda gwałtownie podbiła publiczność. W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy na jej temat. Internauci pisali między innymi “Wysoka kultura, szyk i elegancja. Brawo” oraz “I to jest kobieta z klasą”. Pochwał było znacznie więcej.

To oburzyło widzów TZG

Krytyka też się pojawiła, ale nie dotyczyła samej artystki. Jak podaje Plejada, widzowie mieli pretensje przede wszystkim do twórców programu. Nie spodobało im się, iż gwiazda wieczoru tkwiła na swoim miejscu bez towarzystwa. Jeden z komentarzy był wyjątkowo ostry.

“Organizacyjnie dzisiejszy odcinek to dno! Jak już zaprosiliście panią Irenkę, to trzeba było dać jej tę ławeczkę obok jury, żeby miała dostęp do mikrofonu, bo w sumie jej nie widać. Aż mi jest wstyd za tę organizację…”

– napisał internauta.

Na tym się nie skończyło. “Głupio, iż pani Irena tak sama siedzi” – czytamy w jednym z wpisów. Inni mieli już gotowe rozwiązanie.

“Bez sensu, iż pani Irena tam sama siedzi na tej sofie. Powinna być albo przy stole jurorskim, albo ktoś obok niej na sofie, żeby było jej raźniej“

– oceniła kolejna osoba.

Padło też porównanie z wcześniejszymi odcinkami poświęconymi wielkim nazwiskom polskiej sceny. “Szkoda, iż pani Irena nie siedzi w jury tak, jak siedziała Maryla Rodowicz czy Beata Kozidrak, jak tańczyli do ich piosenek” – brzmi jeden z wpisów. Inny widz napisał “Jeju, biedna pani Irena siedzi tam na tej ławeczce taka sama”. Takich głosów było więcej.

Co ciekawe, z mikrofonem był tego wieczoru także inny kłopot. Fakt opisał, iż gdy Paulina Sykut-Jeżyna podeszła do artystki na krótką rozmowę, mikrofon gdzieś się zapodział. Sytuację uratował Rafał Maserak. Juror chwycił zapasowy i niemal przebiegł przez cały parkiet, by dostarczyć go Irenie Santor. Zamieszanie trwało zaledwie chwilę.

Jolanta Kwaśniewska poprosiła, żeby nikt nie odpadł

Odcinek miał jeszcze jedną niespodziankę. Julię Wieniawę w jury zastąpiła gościnnie Jolanta Kwaśniewska. Była pierwsza dama też zebrała od widzów wiele ciepłych słów. Rafał Maserak w rozmowie z Super Expressem przyznał, iż wspólne zasiadanie z nią za stołem jurorskim było dla niego cudownym przeżyciem.

To właśnie Kwaśniewska zmieniła finał wieczoru. Przy ogłaszaniu wyników zwróciła się do prowadzącego z prośbą, by ze względu na wyjątkowy odcinek i osobę Ireny Santor nikt nie odpadł. Produkcja się zgodziła. Punkty i głosy przechodzą do kolejnego odcinka.

Ćwierćfinał odbędzie się 8 listopada. W grze o Kryształową Kulę pozostało sześć par. Na parkiet wrócą Helena Englert i Roman Osadchiy, Piotr Gumulec i Julia Suryś, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Dominik Rupiński i Estelle François, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta oraz Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz.

źródło zdjęć: Akpa

Idź do oryginalnego materiału