„Latarnie” to nie jest typowy serial superbohaterski. Projekt, za którym stoją marki HBO i DCU, utrzymano w niecodziennej konwencji małomiasteczkowego thrillera z morderczą zagadką w centrum fabuły. Skąd taka decyzja?
Wczoraj, tj. 17 sierpnia na HBO i HBO Max, zadebiutowały „Latarnie” – nowy serial superbohaterski od HBO i DCU, który posłuży za wprowadzenie do świata Korpusu Zielonych Latarni. Twórcy projektu – Damon Lindelof („Lost”), Tom King („Superwoman”) i Chris Mundy („Ozark”) – postanowili osadzić jego akcję w nietypowej dla tego gatunku małomiasteczkowej scenerii. W rozmowie z Serialową filmowcy opowiedzieli o kulisach tej odważnej decyzji.
Latarnie – skąd podobieństwa do Fargo i Detektywa?
Zdecydowana większość seriali czy filmów superbohaterskich rozgrywa się w środowisku miejskim, tymczasem twórcy „Latarni” zdecydowali się na nietypowy i odważny krok – nie tylko osadzenie akcji na amerykańskiej prowincji rolniczej Nebraski, ale też utrzymanie fabuły w konwencji mrocznego kryminału, któremu blisko do takich tytułów jak „Fargo” czy „Detektyw„.
— Wydawało nam się to inne i świeże. W tradycji superbohaterskiego gatunku logiczne było wykorzystanie miejskiego środowiska, ponieważ tam po prostu jest znacznie więcej przestępczości. To właśnie te miejsca są celem ataków gigantycznych kaiju [co możemy obserwować m.in. w „Supermanie” Jamesa Gunna]. (…) Połączenie „Latarni” z gatunkiem prowincjonalnego kryminału noir w stylu „Detektywa” było czymś, co jako pierwszy zaproponował Tom. I to właśnie najbardziej mnie zainteresowało; pomyślałem sobie: „O, tego jeszcze nie widziałem. Nie wiem, jak to zrobić”.
Ale to od razu zmusza nas do posługiwania się językiem bardziej przypominającym styl braci Coenów czy klasyczne westerny niż tradycyjne, współczesne Gotham City czy Metropolis, gdzie opowiadane są historie o Supermanie czy Batmanie. Myślę więc, iż kiedy podejmuje się jakikolwiek projekt, zwłaszcza taki, który ma za sobą wieloletnią tradycję, zaczyna się od stwierdzenia w stylu: „Muszę uszanować to, co wszyscy kochają i co już dobrze znają”. Ale jednocześnie: czy jest coś, co możemy zastosować, by nadać temu projektowi świeżości, nowości i oryginalności? Pod wieloma względami samo osadzenie akcji w Rushville w Nebrasce od razu spełniło ten warunek – tłumaczył Lindelof.
Rushville jest jednym z tych typowych amerykańskich miasteczek, w którym populacja jest na tyle niewielka, iż wszyscy doskonale się znają, a sekrety nie pozostają zakopane zbyt długo. Decyzja, by przefiltrować „Latarnie” przez taką specyficzną narrację i dynamikę opowieści, była szczególnie atrakcyjna dla pełniącego funkcję showrunnera, Mundy’ego – filmowiec debiutujący w gatunku superbohaterskim zjadł zęby na serialach pokroju „Ozark” czy „Detektywa”.
— Małomiasteczkowa sceneria jest mi bardzo bliska. W takich miejscach chodzi przede wszystkim o relacje międzyludzkie i bardzo specyficzną geografię. Od razu czujesz się na swój sposób zrośnięty z tą ziemią i atmosferą tego miejsca. Pochodzę z Nebraski i wiem, jak to jest. Podoba mi się ta swojskość. Element superbohaterski był dla mnie bardziej przerażający – tylko dlatego, iż wcześniej tego nie robiłem. Damon [Lindelof] i Tom [King] mają doświadczenie i dzięki temu czułem się bezpieczniej.
Nie chcieliśmy ani tego nadużywać, ani zaniedbywać. Potrzebna była pewność, iż szanujemy wszystko, o co w tym chodzi, bo to materiał źródłowy, który ludzie kochają. Chcemy mieć pewność, iż czują, iż traktujemy go z należytą troską, a nie po prostu zasypujemy serial wydarzeniami i rzeczami, które dzieją się, bo mogą się dziać. Chodziło więc o to, żebyśmy – podejmując decyzje o wykorzystaniu pewnych elementów – robili to mądrze i nie nadużywali ich – mówił nam Mundy.
Główną obsadę serialu „Latarnie” tworzą Kyle Chandler („Friday Night Lights”) jako Hal Jordan i Aaron Pierre („The Morning Show”) jako John Stewart. Drugi z nich od dwóch miesięcy trenuje pod okiem legendy Korpusu Zielonych Latarni, ale w międzyczasie przychodzi im zmierzyć się z zagadką kryminalną w rzeczonym Rushville.
Serialowa miała okazję obejrzeć już większość odcinków debiutanckiej odsłony nowego serialu HBO. Naszą bezspoilerową opinię znajdziecie tutaj: Latarnie – recenzja serialu. jeżeli chcecie być na bieżąco z projektem, koniecznie sprawdźcie pełny harmonogram emisji: Latarnie – kiedy kolejne odcinki?

















