Nie ma wątpliwości, iż Justyna Kulikowska to jedna z najważniejszych i najbardziej wyrazistych postaci współczesnej poezji polskiej. W lirycznym grajdołku ta zawodniczka osiągnęła już prawie wszystko, co tylko da się osiągnąć. Była nominowana m.in. do Nike i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius, zgarnęła Nagrodę Literacką Gdynia (2022), Nagrodę Literacką m.st. Warszawy (2024) i kilka innych wyróżnień. Jej wiersze przekładano na obce języki (serbski, ukraiński, czeski, niemiecki), wychwalano ją w stołecznym „Wyborczaku” – a do tego lada chwila ukaże się tom jej dzieł zebranych. W realiach polskiej bieda-polityki kulturalnej po prostu kilka więcej się da.
Wnyki dla światła to piąta książka poetycka Kulikowskiej. Tym, co wyróżnia te wiersze, jest pompatycznie celebrowana niezależność – od literackiej koniunktury, środowiskowych układów i wszelkich artystowskich powinności. W niezwykle charakternych, brawurowo efektywnych frazach Kulikowska z jednej strony czci coś, co sama tematyzuje jako „pokraczny porządek rzeczy”, a z drugiej upomina się o prawo wiersza do tańczenia. Zapożycza frazy od współczesnych klasyków, zapętla je w repetycjach i ochoczo przywłaszcza jako swoje. Pisze: „Tańczcie w imię chciwości życia, / na przekór klatkom, / na przekór rozpaczy / i na przekór drżącym kolanom, // w tym kraju, z dnia na dzień, bardziej brunatnym”. Zdaje się, iż kluczem do tych tekstów jest hasło „barok” – to kawałki pełne przepychu i ekstatycznych przebłysków, z silną, apodyktyczną podmiotką, którą przepełnia wyzwalająca łapczywość. Piękna sprawa – taka jazda.
Justyna Kulikowska, Wnyki dla światła
WBPiCAK, Poznań 2025
KUP W KSIĘGARNI BĘC ZMIANY >>>

