Promocji trasy Podsiadły towarzyszą w tym roku nowe single „Sezon” (nomen omen) i „Na błysk”.
Kulturalnie polecamy i ostrzegamy. Obrotowy, czyli Podsiadło w koronie stadionu. Dla kogo to złe wiadomości?
Zdjęcie: mat. pr.
Dawid Podsiadło stał się symbolem sukcesu i stadionizacji polskiej muzyki. Na progu nowej trasy warto porozmawiać o problemach, jakie się z tym wiążą. I możliwym kryzysie wizerunkowym polskiej gwiazdy pop numer jeden.
Na rozpoczętym właśnie i transmitowanym w telewizji festiwalu w Opolu nie ma od jakiegoś czasu najbardziej popularnych dziś gwiazd polskiego muzycznego mainstreamu, takich jak Dawid Podsiadło, Sanah czy Taco Hemingway. Dlaczego? Grają we własnej lidze, nie pokazując się w telewizji, za to wyprzedając stadiony. W wypadku rozpoczynającej się w sobotę 6 czerwca trasy Obrotowy Podsiadły jest to aż sześć koncertów w największych obiektach w Polsce: po dwa razy chorzowski Stadion Śląski (6–7 czerwca) i stołeczny PGE Narodowy (27–28 czerwca), po razie obiekty w Poznaniu (13 czerwca) i Gdańsku (20 czerwca). Łącznie ponad 400 tys. osób na sześciu występach – to już zasięgi konkurencyjne dla telewizji, wypracowane przez krajowy show biznes przez siedem lat, odkąd Podsiadło z Taco Hemingwayem wspólnie sprzedali Narodowy. Dziś robi to już każdy z osobna, do tego jeszcze Mata, Quebonafide czy Sanah.



