Nie byli zresztą pierwszymi reżyserami, którzy do zawodowstwa przeszli prosto z YouTube’a: tam zaczynali choćby tacy twórcy jak bracia Philippou („Mów do mnie”, „Oddaj ją”) czy Bo Burnham („Ósma klasa”). Jednak 26-letni Barker i zaledwie 20-letni Parsons zdobyli serca publiczności – a jednocześnie box office – szturmem. Bez gigantycznych nakładów finansowych, bez gwiazd z hollywoodzkiej czołówki. Za to z pomysłem, talentem i szacunkiem dla widzów.
Być może gdzieś u źródła „Obsesji” był popularny przed laty mem „Overly Attached Girlfriend”, ale Barker wziął na warsztat tradycyjny schemat kina grozy: magiczny artefakt spełnia marzenie głównego bohatera, ale robi to w sposób zbyt dosłowny, by uznać efekt za oczekiwany. Reżyser przerobił tę kliszę nie tylko na krwawy horror, ale przede wszystkim na podszytą czarnym humorem opowieść o zaburzonych romantycznych relacjach we współczesnym świecie, o manipulacji i wymaganiach, jakie ludzie stawiają innym, a także samym sobie. Nic dziwnego, iż tak wielu widzów zobaczyło w „Obsesji” odbicie własnych trosk, obaw i problemów.
Koszmar, z którego trudno się obudzić
„Backrooms.

![„Ostatni stream”. Mocny film z Ostrołęki pokazuje cenę jednej fatalnej decyzji [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc04439_normal.jpg)














