Kultowe powiedzonka z "Janosika", które na stałe weszły do języka potocznego

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: /TVP /materiały prasowe


Kiedy w 1974 roku na ekrany telewizorów trafił serial "Janosik" w reżyserii Jerzego Passendorfera, widzowie nie przypuszczali, iż stanie się on jednym z najważniejszych punktów w historii polskiej popkultury. Produkcja, oparta na legendzie o słynnym zbójniku z Podhala, błyskawicznie podbiła serca publiczności. Nie tylko dynamiczna fabuła, piękne górskie plenery i charyzmatyczne postacie złożyły się na sukces, ale również język, którym bohaterowie posługiwali się w dialogach. Wiele kwestii powtarzanych przez aktorów na zawsze weszło do codziennego użycia i do dziś funkcjonuje jako kultowe powiedzonka, rozpoznawane choćby przez osoby, które nigdy nie oglądały całego serialu.



"Janosik". Siła duetu aktorów


"Janosik" wyróżniał się tym, iż twórcy świadomie wplatali w dialogi język stylizowany na gwarę góralską. Choć główny aktor Marek Perepeczko nie posługiwał się nią niemal wcale, a niektórzy krytycy początkowo widzieli w tym mankament, w rzeczywistości nadało to produkcji niepowtarzalnego uroku. Proste, krótkie zdania, mocne riposty i charakterystyczne zwroty sprawiły, iż widzowie łatwo je zapamiętywali i chętnie powtarzali. To dzięki temu serial gwałtownie przekroczył granice zwykłej rozrywki i stał się częścią językowej codzienności.Reklama


Większość niezapomnianych kwestii pochodzi z dialogów Kwiczoła i Pyzdry, czyli duetu Bogusza Bilewskiego i Witolda Pyrkosza. Zaczynając od najsłynniejszego "Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem". Legendarna była też między nimi spora o miedzę (której de facto żaden nie był właścicielem): "Dam ci miedzę". "Co?! Moją własną miedzę mi chcesz podarować?! No to dołóż mi jeszcze te portki co je mom na rzyci!".


Inna z najbardziej pamiętnych scen z udziałem Pyzdry i Kwiczoła rozgrywa się w zamkowych murach. Kwiczoł trafia do lochu, a odwiedza go Pyzdra, wciąż pełniący funkcję hajduka. Mówi do więźnia: "Kwiczoł, przyniosłem ci nieco żarcia, bo ci tak w brzuchu burczy, iż zamkową myślą, iż burza idzie". Na to zbójnik odpowiada stanowczo: "Nie przekupisz mnie, gnido dworska. Miedza była, jest i będzie moja".
To właśnie w Janosiku narodziło się kultowe "cichuśko, cichuśko". Słowa te nie były zapisane w scenariuszu – wymyślił je na poczekaniu Witold Pyrkosz, improwizując w scenie, gdy tłumaczył kompanom swój plan ataku na zamek: "Do zamku podejdziemy cichuśko, cichuśko, przez jałowiec. Potem przeskocymy murecek, bo furtecka jest zamknięta na kłódeckę. Potem przendziemy przez ogródek do chlewicka. Przendziemy chlewicek, a za chlewickiem stoi drabinka, co ją tam ostawia ogrodnik. A po ty drabince wyndziemy na większy murecek i tym mureckiem cichuśko, cichuśko przeskoczymy dziedziniec, i już jesteśmy przy zamkowej ścianie. A na tej ścianie jest okno. Bez krat. Będzie wysoko na jakichś dwudziestu chłopa".
Riposta Kwiczoła była natychmiastowa: "Dwudziestu chłopa? To nie wliziemy", na co Pyzdra odparł tylko "Ano, nie wliziemy".

Niezapomniany Kwiczoł wyjaśnia wszelkie wątpliwości


Do kultowych scen należy także odpowiedź Kwiczoła skierowana do austriackiego generała, którego zbójnicy wzięli do niewoli. Gdy zapytali go prowokacyjnie: "Czy strach już pana ogarnął, jenerale?", oficer odparł: "Ja i strach? Brałem udział w siedemnastu bitwach, stu dwudziestu trzech potyczkach, czternaście razy byłem ranny". Ta tyrada nie zrobiła na Kwiczole większego wrażenia, bowiem odparł: "Ni ma się czym chwolić, jenerale. Jo trzydzieści setków baranów porwołem. Dwadzieścia setków baranów zjadłem, w tym cztery śmierdzące. I żyję".


Kwiczoł miał też nieco odmienną wersję powstania kobiety, niż tą, którą znamy z Biblii. Wyjaśniał to Pyzdrze tak: "Chodził Adam po raju i cniło mu się tak. Pan Bócek to widział, a iż mo dobre serce, pomyślał se: 'trza Adamowi zrobić cosik na uciechę'. I wymyślił babę, rozumisz? W ciemną noc przyszedł ku Adamowi, rozumisz? I wyjął mu ziobro, co by z niego zrobić dziewkę, rozumisz? Aż tu nagle z szopu wypadło ogromniaste psisko. Cap za ziobro i w nogi, a Pan Bócek za nim, rozumisz? Po czym już gdzieś tam w raju Pan Bócek chycił psa za ogon, rozumisz? I urwał. I co miał biedny Pan Bócek zrobić? Zrobił z psiego łoguna babę. Tak jest z babami".
Pyzdra nie może w to uwierzyć, liczy na palcach i mówi: "Poczkaj, to jak to było? Najpierw był Pan Bócek, potem był Adam, potem był pies, a na końcu baba?", stwierdzając, iż "z babom źle". Na co Kwiczoł odpowiada "A bez baby? Jeszcze gorzyj".
W odcinku ''Beczka Okowity'', do Kwiczoła oblegającego beczkę podchodzą kobiety, na co on wyjaśnia "Kobity kochane, pan Bóg dał okowite na radość, zapytajcie plebana, sam pije''. W odpowiedzi usłyszał ''Toście tacy? Wszystka chłopy jednakowe pijaki, wynośta się stąd".
Choć od premiery "Janosika" minęło już pół wieku, jego dialogi wciąż mają w sobie świeżość i lekkość. Młodsze pokolenia, oglądając serial w powtórkach, również zapamiętują niektóre zwroty i używają ich w żartobliwym kontekście. Kultowe powiedzonka stały się elementem języka potocznego, niezależnym od czasu i miejsca, w którym powstały. To najlepszy dowód na to, iż siła słowa w filmie i telewizji jest ponadczasowa.
Czytaj więcej: Wokół "kaplicy Janosika i Maryny" narosło wiele mitów. Jaka jest prawda?
Idź do oryginalnego materiału