"Kulawe konie" – skąd ta duża zmiana w okresie 6? Fani obawiają się przykrej powtórki z "Gry o tron"

serialowa.pl 1 godzina temu

Za sprawą debiutującego niedawno 6. sezonu „Kulawych koni” twórcy hitu Apple TV postanowili nieco zmienić podejście. Tym sposobem zamiast jednego tomu nowa seria zaadaptowała dwie książki naraz. Czy nie przyniesie to kłopotów?

6. sezon serialu „Kulawe konie” to adaptacja dwóch książek Micka Herrona – tomu 6 „Joe Country” i tomu 7 pt. „Slough House”. jeżeli zastanawialiście się, skąd taka zmiana, to odpowiedź ma dla was reżyser Adam Randall. Co ciekawe, są tacy, którzy w rzeczonej decyzji widzą na horyzoncie potencjalne kłopoty.

Kulawe konie sezon 6 – skąd ta zmiana? Co dalej?

Kwestię podwójnej adaptacji w 6. sezonie „Kulawych koni” Randall poruszył w rozmowie z Radio Times. Brytyjski reżyser przekonywał, iż w „Joe Country” filmowcy znaleźli za mało materiału na solową ekranizację, przede wszystkim w odniesieniu do kluczowych bohaterów pokroju Jacksona Lamba (Gary Oldman) czy Diany Taverner (Kristin Scott Thomas). Poza tym, problematyczna okazała się również sama fabuła.

— W przypadku 6. sezonu zdecydowaliśmy, iż musimy połączyć dwie książki – zrobiliśmy to po raz pierwszy. Przeczytałem obie: „Joe Country” i „Slough House”. Obie są fantastyczne. „Joe Country” nadawałoby się na niesamowity film, ale uznaliśmy, iż nie ma w niej wystarczająco dużo materiału fabularnego dla wielu naszych bohaterów.

Taverner nie pojawia się tam zbyt często, a Lamb nie ma zbyt wiele do roboty, więc postanowiliśmy połączyć [książki] i znaleźć sposób, by mogły współgrać ze sobą. Mieliśmy okazję czerpać z potencjału obu przez cały czas trwania produkcji, co było prawdziwym szczęściem.

„Kulawe konie” (Fot. Apple TV)

Fani literackiego pierwowzoru doskonale wiedzą, iż znaczna część akcji 6. tomu Herrona rozgrywa się poza Londynem. Fani śledzą losy poszczególnych kulawych koni w odległej Walii, gdzie splatają się wątki kilku byłych i aktualnych członków Slough House, w tym zamordowanego w 2. sezonie Mina Harpera. Oprócz tego pojawia się Frank Harkness, co skrzętnie wykorzystali filmowcy w nowej serii.

Niektórzy fani „Kulawych koni” z niepokojem patrzą na postępujące zmiany serialu względem książek. ComicBook zwraca choćby uwagę, iż hit Apple TV – który niedawno doczekał się zamówienia na 8. sezon – może podążyć niefortunną drogą „Gry o tron„. W dorobku Herrona jest bowiem na ten moment dziewięć książek i pojawia się obawa, iż serial będzie zmuszony przeskoczyć pierwowzór. W przypadku przeboju HBO nie skończyło się to dobrze.

Różnica jest jednak taka, iż – w przeciwieństwie do sagi „Pieśni Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina – szpiegowskie uniwersum Herrona jest już niemal ukończone. 10. tom, nad którym pracuje już autor, ma ponoć zakończyć opowieść, tymczasem w międzyczasie powstało jeszcze kilka nowelek, opowiadań i osobnych powieści, z których jak najbardziej czerpać mogą filmowcy. Wydaje się, iż nie musimy martwić się o jakość franczyzy.

Potwierdza to zresztą 1. odcinek nowej odsłony, który doczekał się już bardzo pozytywnych opinii. Serialowa przedpremierowo widziała całą serię, a jeżeli chcecie dowiedzieć się, co o niej myślimy, zajrzycie tutaj: Kulawe konie sezon 6 – recenzja. A co nowego zgotowali nam twórcy hitu Apple TV tym razem? O tym, co wyróżnia 6. sezon „Kulawych koni” opowiedział Gary Oldman na konferencji prasowej, w której uczestniczyła Serialowa.

Kulawe konie sezon 6 – nowe odcinki w środy na Apple TV

Idź do oryginalnego materiału