Serialowe „Kulawe konie” powoli dobiegają do miejsca, w którym są w tej chwili książki. Czy scenariusz, w którym filmowcy mogliby wyjść poza literacki pierwowzór jest w ogóle możliwy?
Emitowany w tej chwili sezon 6 serialu „Kulawe konie” powoli zbliża się do finału (ten odbędzie się na Apple TV już 21 października), a fani szpiegowskiej komedii na podstawie książek Micka Herrona coraz bardziej niepokoją się o jej przyszłość. Co wydarzy się, gdy adaptacja dogoni pierwowzór – czy jest możliwe, by prześcignąć pierwowzór? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do ekranowej Catherine Standish.
Kulawe konie – będzie więcej sezonów niż książek?
Serialowa miała niedawno przyjemność porozmawiać z Saskią Reeves, która od początku emisji hitu Apple TV wciela się w ulubioną przez fanów Catherine Standish, osobistą asystentkę Jacksona Lamba (Gary Oldman). Kontynuując wątek potencjalnie zbliżającego się końca „Kulawych koni”, zapytaliśmy aktorkę, czy wyobraża sobie scenariusz, w którym serial wyprzedziłby książkowy pierwowzór i zaczął opowiadać historie, których nie napisał Mick Herron.
— To interesujące pytanie. Uważam, iż w sytuacji, gdy nie mamy już książek jako naszego punktu wyjścia, wkraczalibyśmy w zupełnie inny świat – przyznała gwiazda „Kulawych koni”, sugerując tym samym, iż coś takiego najpewniej nigdy się nie wydarzy.
„Kulawe konie” (Fot. Apple TV)Reeves zauważa, iż autor książek – pełniący przy serialu funkcję producenta wykonawczego – nie jest jednak jedyną figurą, która pilnuje tego, by serial Apple TV powstawał w zgodzie z duchem literackiego pierwowzoru. Pod tym względem nie ustępują mu ponoć sami aktorzy czy pozostali członkowie ekipy filmowej, począwszy od scenarzystów, reżyserów czy ludzi pracujących na pozostałych szczeblach produkcji.
— Trzeba o to dbać. Trzeba to pielęgnować, a wszyscy jesteśmy w tym bardzo dobrzy – zarówno jeżeli chodzi o nasze postacie, jak i o sam serial – niezależnie od tego, czy mowa o producentach wykonawczych, scenarzystach, aktorach czy scenografach. Wszyscy staramy się to zachować i myślę, iż pod tym względem jesteśmy bardzo lojalni. Wiesz, czasem zdarzało mi się mówić: „Ona by tak nie powiedziała, Catherine jest o wiele bardziej dowcipna”. I wtedy pokazuję coś, co [w książce] napisał Mick, i mówię: „Widzisz, o to mi właśnie chodzi”.
Przypomnijmy, iż 6. sezon „Kulawych koni” oparto na 6. i 7. tomie cyklu Herrona. Oznacza to najpewniej, iż (zamówione już) sezony 7 i 8 zaadaptują kolejno książki 8 i 9 z serii. Choć autor pracuje już ponoć nad 10. częścią, na ten moment nie wiadomo, czy to właśnie na ostatniej z oficjalnie potwierdzonych porcji odcinków nie skończy się serial.
Jeśli zastanawialiście sie, co w ogóle doprowadziło do decyzji, by podzielić nową serię między dwa tomy, rzućcie okiem na argumentację reżysera wokół tego, jakie książki wykorzystał 6. sezon „Kulawych koni”. Serialowa przedpremierowo widziała całą serię, a jeżeli chcecie dowiedzieć się, co o niej myślimy, zajrzycie tutaj: Kulawe konie sezon 6 – recenzja.














