Święty Kazimierzu, który zrodzony w wysokim stanie królewicza polskiego, wyrzekłeś się przepychu i uciech świata tego, a pędząc życie w przedziwnej niewinności, wolałeś raczej włosiennicę aniżeli królewską purpurę przywdziewać; na gołej ziemi częściej odpoczywałeś, aniżeli na łożu królewskiem, a kościoły bosemi nogami nawiedzałeś, modlitwy swoje Bogu oddając — Twojej pomocy dziś żebrzę pokornie, abyś w ostatniej chwili konania mego chciał być patronem moim. Po śmierci nic z sobą nie wezmę, prócz tego, co teraz na cześć Bogu i Matce Najświętszej wymówię albo uczynię. Niech mię teraz chwała najbardziej Boga obchodzi; niech moja dusza jak najpobożniej czci i wychwala najdobrotliwszą Marję Pannę; spraw żebym za Twoim przykładem, teraz, jak najwięcej Boskiemu Majestatowi się przypodobał, a w ostatniej chwili życia mojego do rąk przenajświętszych Jezusa i Marji się dostał. Amen.