W 2020 roku książę Harry i Meghan Marke podjęli decyzję o rezygnacji z pełnienia obowiązków w rodzinie królewskiej. Początkowo para wyprowadziła się do Kanady, a następnie przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Książę i księżna Sussex wybrali Montecito w Kalifornii, gdzie stworzyli dom dla siebie i swoich dorastających dzieci. Oprócz Wielkiej Brytanii i USA książę Harry jest blisko związany także z innym miejscem na ziemi. W 2024 roku podczas panelu dyskusyjnego w hotelu Ritz-Carlton w South Beach książę podkreślił, iż bliska jego sercu i duszy jest także Afryka.
REKLAMA
Syn króla Karola III po raz pierwszy odwiedził ten kontynent w wieku 12-13 lat i jak sam podkreślił, wrócił tam po latach, bo chciał się odwdzięczyć. Wspomniał, iż pokochał ten rejon świata nie tylko za ogromne przestrzenie, kulturę, poczucie wspólnoty i dziką przyrodę, ale także za wolność. "Tu odnalazłem siebie. Tu naprawdę czuję się jak u siebie w domu" - wspomniał książę. O miłości do Afryki opowiedział też w najnowszej książce, która już niedługo ukaże się na rynku.
Zobacz wideo Brytyjska rodzina królewska na małym i dużym ekranie. Dlaczego przyciąga aż taką uwagę?
Książę Harry mówi o wyjątkowym miejscu. "Ten raj był moim drugim domem przez ponad 25 lat"
3 marca premierę będzie miałam książka Steve'a Boyesa "Okavango and the Source of Life: Exploring Africa's Lost Headwaters". Badacz National Geographic prowadzi projekt Okavango Wildernes - wieloletnią inicjatywą naukową i ochronną, której celem jest ochrona dorzecza rzeki Okovango w Angoli, Namibii i Botswanie. We wstępie do książki możemy przeczytać także fragment autorstwa księcia Harry'ego, który w Afryce nie tylko pracował na rzecz charytatywnych inicjatyw, ale także na jeden z wyjazdów zaprosił Meghan Markle, gdzie narodziło się prawdziwe uczucie pary. Fragmenty książki udostępniono na łamach magazynu "People". "Na Ziemi są miejsca tak rozległe, piękne i pełne życia, iż naprawdę otwierają oczy i umysł. Delta Okawango jest jednym z nich - tajemniczym mokradłem, które znika w pustyni Kalahari i jest domem dla największej na świecie pozostałej populacji słoni. To dzicz nieporównywalna z żadną inną. Ten raj był moim drugim domem przez ponad 25 lat, miejscem ucieczki i zanurzenia się w oszałamiającej potędze natury" - podkreślił książę Harry.
W kolejnym z fragmentów wspomniał, jak ważna jest ochrona delty Okovango, szczególnie w kontekście klimatycznego kryzysu i zmian, jakie zachodzą w przyrodzie. "Gdy szaleją pożary lasów, a huragany niszczą całe półwyspy, stajemy w obliczu brutalnej rzeczywistości: kryzysu klimatycznego i masowego wymierania, których nie można już ignorować. Docenianie, zachowanie i ochrona tych ostatnich dzikich ekosystemów są niezbędne dla naszego wspólnego przetrwania. Najlepszym sposobem, by zrozumieć, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy, jest odwiedzanie miejsc takich, jak delta Okawango - moje źródło życia" - czytamy we fragmencie.
Książę Harry poszedł śladami swojej mamy. "Ten słynny marsz stał się punktem zwrotnym"
Afryka była także ważnym miejscem dla księżnej Diany, która w 1997 roku odwiedziła Angolę, aby zwrócić uwagę na problem min lądowych. Ówczesna księżna Walii przeszła się przez czynne pole minowe w Huambo w ramach wsparcia organizacji charytatywnej HALO Trust na rzecz międzynarodowego zakazu stosowania min przeciwpiechotnych. To wydarzenie stało się jednym z najbardziej ikonicznych w działalności charytatywnej księżnej. Jej syn, książę Harry, miał okazję pójść w jej ślady i w ten sposób oddać hołd zmarłej marce. Ponad 20 lat po niej przeszedł przez słynne pole minowe, o czym także wspomniał w książce Steve'a Boyesa. "W 1997 r., w Huambo w Angoli, zaledwie kilka mil od jednego ze źródeł Okawango, moja matka przeszła przez czynne pole minowe, które było oczyszczane przez HALO Trust - humanitarną organizację zajmującą się rozminowywaniem. Ten słynny marsz stał się punktem zwrotnym w walce z tymi śmiercionośnymi urządzeniami" - czytamy.
