"Krzyk 7" już w kinach. Recenzje są zgodne: to najkrwawsza część serii

natemat.pl 1 godzina temu
Seria "Krzyk" od trzech dekad udowadnia, iż slasher może być jednocześnie brutalny, inteligentny i... zabawny. Zapoczątkowana w 1996 roku saga stała się popkulturowym fenomenem – bawiła się konwencją horroru, rozbrajała schematy i uczyła widzów, jak "przetrwać" film grozy. Teraz do kin trafił "Krzyk 7" i – jak pokazują pierwsze recenzje – wzbudza skrajne emocje.


Siódma część, wyreżyserowana przez Kevina Williamsona, współtwórcę oryginału, koncentruje się na Sidney Prescott i jej rodzinie. Nowy Ghostface obiera za cel córkę bohaterki, a film wyraźnie stawia na powrót do korzeni – zarówno fabularnie, jak i emocjonalnie.

Do obsady powracają: Neve Campbell, Jasmin Savoy Brown, Mason Gooding, David Arquette, Matthew Lillard i Courteney Cox. Pojawiają się też nowe twarze, jak Isabel May, znana z "1883", czy Anna Camp, gwiazda "Pitch Perfect".



"Krzyk 7". Pierwsze recenzje są... mocno podzielone


Na Rotten Tomatoes "Krzyk 7" ma w tej chwili 37 proc. pozytywnych recenzji od krytyków, ale aż 77 proc. od widzów. Ta rozbieżność mówi wiele: branża jest chłodna, publiczność – zdecydowanie bardziej wyrozumiała, a choćby entuzjastyczna.

Część recenzentów widzi w filmie powrót do formy. Kristy Puchko z Mashable pisze wprost: "Seria 'Krzyk' znów jest po prostu zabawna… 'Krzyk' to powrót do formy". Pete Hammond z Deadline dodaje: "Może trzeba było 30 lat, by Williamson w pełni przejął stery, ale było warto. Fani będą zadowoleni". Z kolei Anthony O'Connor z FILMINK zauważa, iż to "zaskakująco solidna odsłona serii, która zaczynała już tracić kierunek".

Nie brakuje jednak głosów rozczarowania. Owen Gleiberman z "Variety" ocenia, iż twórcy "wracają do korzeni, ale efekt jest po prostu… podstawowy". Ian Sandwell z Digital Spy idzie dalej, nazywając film "powtarzalnym, nijakim i ostatecznie generycznym – a to najgorsze, co może spotkać 'Krzyk'". William Bibbiani z TheWrap podsumowuje kąśliwie: "Nie ma jeszcze złego 'Krzyku'. choćby najsłabszy jest całkiem w porządku – a to jest ten najsłabszy".

Najwięcej pochwał zbiera za swoją rolę Neve Campbell. Doug Jamieson z The Jam Report pisze: "Jeśli jest tu jeden bezdyskusyjny triumf, to Campbell. Rozumie Sidney w sposób, w jaki niewielu aktorów rozumie postać graną przez tyle lat”. Grant Watson z Fiction Machine dodaje, iż to "najlepsza rola Campbell w całej serii i główny powód, by zobaczyć ten sequel".

Chwalone są też sceny morderstw. Krytycy zwracają uwagę na "kilka najbardziej krwawych zabójstw w historii serii" oraz "brutalną scenę z nalewakiem do piwa", która ma szansę przejść do fanowskiego kanonu. Jednocześnie część recenzentów narzeka, iż film – który można już oglądać w polskich kinach – nie jest szczególnie straszny, a napięcie bywa zbyt zachowawcze.

Idź do oryginalnego materiału