Kryminał z elementami body horroru. Spodoba się fanom "Substancji"

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Ryan Murphy zaprezentował kolejny serial, jednak o tej produkcji w przeciwieństwie do "Potworów" jest zdecydowanie za cicho. W "The Beauty" twórca znany z odważnych decyzji podejmuje temat obsesji na punkcie piękna, łącząc kryminał z body horrorem. Wszystkie odcinki są już dostępne, a my zdradzamy, czy warto obejrzeć.


Amerykański producent Ryan Murphy od lat słynie z produkcji kontrowersyjnych, a zarazem w większości udanych, takich, które z czasem zyskują status kultowych. Jego seriale niemal zawsze wywołują szeroką dyskusję i, co równie istotne, przyciągają przed ekrany ogromną widownię. Murphy chętnie sięga po tematy tabu: eksploruje kwestie seksualności, rozlicza się z mrocznymi kartami historii i przygląda się życiorysom sprawców głośnych zbrodni. Wystarczy wspomnieć "American Crime Story", odważne "Hollywood", serię "Potwory" na Netfliksie czy bezlitośnie skrytykowane przez sporą część recenzentów i widzów "Wszystko dozwolone".Reklama


Jedną z najnowszych produkcji Murphy’ego jest "The Beauty". Twórca, wspólnie z Matthew Hodgsonem, przygotował serialową adaptację komiksu autorstwa Jeremy’ego Hauna i Jasona A. Hurleya. Wszystkie odcinki są już dostępne na platformie Disney+. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, iż to propozycja, której zdecydowanie warto dać szansę.


"The Beauty": kryminał z elementami body horroru


Nie ukrywam, iż produkcje Ryana Murphy'ego towarzyszą mi od lat nastoletnich. To właśnie wtedy prawdziwym fenomenem okazał się "American Horror Story", z charyzmatycznym Evan Peters na pierwszym planie. W kolejnych latach nie śledziłam już tak uważnie wszystkich projektów Murphy’ego. Wróciłam do jego twórczości dopiero przy netfliksowej serii "Potwory", wobec której do dziś mam mieszane uczucia. Jedno pozostaje jednak niezmienne: Murphy nie zwalnia tempa i konsekwentnie wypuszcza serial za serialem. Na szczęście "The Beauty" należy do tych bardziej udanych tytułów w jego dorobku.
Opis "The Beauty" może przywodzić na myśl "Substancję" z Demi Moore w roli głównej. Podobieństw rzeczywiście jest sporo. Obie produkcje biorą na warsztat obsesję współczesnego świata na punkcie piękna oraz brutalne konsekwencje podporządkowania mu własnego ciała i tożsamości. W serialu Murphy’ego i Hodgsona oś fabularną stanowi jednak wątek kryminalny. Z każdym kolejnym odcinkiem stopniowo odkrywamy zagadkę tajemniczej epidemii wirusa, który sprawia, iż zarażeni stają się piękni. Cena tej "doskonałości" okazuje się jednak śmiertelna - po pewnym czasie nosiciele umierają. Dwójka agentów FBI, w których wcielają się Evan Peters i Rebecca Hall, próbuje ustalić mechanizm działania wirusa oraz to, kto stoi za jego stworzeniem.


U boku Petersa i Hall oglądamy plejadę gwiazd: Ashtona Kutchera, Anthony'ego Ramosa, Jeremy'ego Pope'a czy Isabellę Rossellini. W przypadku Petersa cieszy fakt, iż tym razem ma okazję zagrać postać bardziej "normalną". Dotychczas w produkcjach Murphy’ego wcielał się w mrocznych antagonistów, liderów sekt, a w serii "Potwory" – w Jeffreya Dahmera, co niewątpliwie odbiło się na jego psychice. W "The Beauty" gra agenta FBI i radzi sobie w tej roli znakomicie. Ciężar postaci antagonisty spoczywa natomiast na barkach Ashtona Kutchera, który wciela się w miliardera i twórcę wirusa The Beauty. Choć w ostatnich latach Kutcher nie cieszył się najlepszą opinią (m.in. ze względu na powiązania z Danny’m Mastersonem), w tym serialu pokazuje wachlarz umiejętności aktorskich. Jego bohater jest bezwzględny i arogancki, a sam Kutcher nadaje mu niepokojący ton, dzięki czemu sceny z jego udziałem potrafią naprawdę zmrozić krew w żyłach.


"The Beauty" trzyma w napięciu do ostatniego odcinka


Na szczególne uznanie zasługuje warstwa techniczna serialu. Obraz ukazuje zniewalające lokacje, a kostiumy zostały dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Jednocześnie nie brakuje scen gore: bywa drastycznie, momentami wręcz obrzydliwie, ale zawsze wiarygodnie. Warstwa wizualna idealnie współgra z fabułą, potęgując napięcie i budując mroczny klimat całej historii.
Scenariusz wciąga od pierwszego odcinka, a zagadka trzyma w napięciu przez cały sezon. Nie ma tu miejsca na "zapychacze" ani niepotrzebne przedłużenia. Każdy epizod dostarcza emocji i konsekwentnie rozwija intrygę. Choć serial nie odkrywa niczego nowego w temacie obsesji na punkcie urody, sam koncept wirusa fascynuje i sprawia, iż chce się odkrywać kolejne jego tajemnice.
Czytaj więcej: Sprawa, która wstrząsnęła światem. Mroczna historia pięknej modelki
Idź do oryginalnego materiału