W nocy sny. Jadę wielką, starą ciężarówką, nie wiem czemu zatrzymuję się na środku miasta, do kabiny włażą mi jakieś dzieciaki, wyrzucam je, ale teraz nie mogę ruszyć. Pedał gazu jest taki malutki, a kabina taka wielka, pozostało hamulec o kształcie deskorolki, który widzę pierwszy raz w życiu. Zastanawiam się jak sobie poradzę, ale jestem zdeterminowana, będę próbować. Budzę się o pierwszej i nie mogę spać, środek nocy, dwie godziny do kolejnej dawki, żeby noga przestała boleć. Czytam, staram się ignorować ból nogi, oraz po chwili ból żołądka, przecież nie zejdę w nocy po schodach do kuchni i nie znajdę tabletek w apteczce, w końcu budzę Mi i proszę o przyniesienie Rennie. O trzeciej łykam jedne i drugie dragi, zawijam się w kołdrę i cała spocona w końcu zasypiam.
Rano układam rzeczy na stoliku od kawy.
Wiem, iż muszę mieć plan, żeby zachować porządek w głowie i spokój. Więc eseje, muszę zacząć sprawdzać eseje, odłożyć komórkę, skupić się na książkach. (A co z książkami na komórce?). Zacząć przygotowywać wykłady do nowego przedmiotu. Wyciągnąć wełnę, puszysty moher i merino w kolorze brzoskwini przełamanej wyblakłą różą, i w końcu zacząć robić ten sweter, który ma być jak ptasie mleczko, różowo koralowa chmurka na zimę. Petit Knits, przypomina mi się wzór swetra w kolorze starego złota, który zrobiłam dla mojej córeczki, którego on nie chciała nosić, ale nie pozwoliła nikomu oddać.
Robię sobie okłady z literatury fachowej, czytam Segal i o Segal. Uspokaja mnie jej rozumienie duszy ludzkiej, bez uproszczeń i ułatwień, prawdziwa królowa ciemności. Urodziła się w Warszawie, za młodu sympatyzowała z Trockistami, potem wojna, ucieczka do Londynu, studia medyczne i analiza u Klein, żywej legendy. Jak nikt inny rozumiała dwie rzeczy: sztukę oraz ciemną stronę natury ludzkiej, tę całą destrukcję, którą nosimy w sobie na codzień.
W tym czasie Mo z Mi nad morzem, wysyłam ich na wycieczkę, coby sobie odetchnęli i odpoczęli:
Kiedy ich nie ma, znowu śpię. Potem przywożą mi sushi znad morza.






