Gdy po premierze w Cannes połowa widowni uciekła, gdy światła się zapaliły, a druga biła brawo przez kilka minut, wiadomo było, iż powstał film, który będzie wyzwaniem dla widzów. Ale dziś jest także wyzwaniem dla recenzentów! Jak ocenić film, który wcale tej oceny nie potrzebuje, bo mówi nie tylko o sobie, ale i o nas - widzach? Przepełniony seksem, pożądaniem, krwią i czarnym humorem "Miłość, śmierć i dojrzewanie w Camp Miasma" niebawem w kinach.