Korzenie i nowe drogi

kulturaupodstaw.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: fot. z archiwum prywatnego


Sebastian Gabryel: Strefa Kultury działa na bardzo różnych polach – od dużego festiwalu po ognisko muzyczne i zajęcia dla najmłodszych. Co po ćwierćwieczu najlepiej określa ten projekt: organizowanie wydarzeń, budowanie środowiska czy tworzenie miejsca dla pomysłów, które gdzie indziej nie miałyby szansy powstać?

Jarosław Wardawy: W myśl dobrze znanej zasady „myśl lokalnie – działaj globalnie” wspólnym mianownikiem naszej działalności jest Ostrów Wielkopolski. Choć sam pochodzę z Poznania, to właśnie w Ostrowie mieszkam, pracuję i staram się realizować swoje kulturalne pasje i zainteresowania poprzez stowarzyszenie.

Najbardziej charakterystyczna dla naszej działalności jest sfera związana z organizacją różnego rodzaju wydarzeń muzycznych i społecznych – od festiwalu muzycznego w plenerze po kameralne koncerty w pałacowych wnętrzach. Niemal wszystkie z tych wydarzeń to nasze autorskie projekty, rozwijane, udoskonalane i kontynuowane przez lata.

Jedynym wyjątkiem jest Plebiscyt Ostrowianin Roku, w tym przypadku gruntownie zmieniliśmy koncepcję już funkcjonującego, ważnego społecznego wydarzenia, które jednak przeżywało wyraźny kryzys organizacyjny. Potrzebny był nowy impuls, nowy pomysł na plebiscyt i my go dostarczyliśmy, łącząc Ostrowianina Roku ze ścisłą współpracą z redakcjami lokalnych gazet, którymi wówczas kierowałem: „Kuriera Ostrowskiego”, a później „Gazety Ostrowskiej”.

Wszystkie pozostałe elementy naszej działalności to nasze autorskie pomysły, tworzone praktycznie od zera. Chronologicznie rozpoczęliśmy od Festiwalu Reggae na Piaskach, który od 2001 roku do dziś jest naszym flagowym wydarzeniem. Z czasem zauważyliśmy, iż brakuje nam miejsc i okazji do prezentowania innych wartościowych gatunków muzyki i wykonawców. Stąd wzięły się nasze kolejne cykle koncertowe.

Pierwszy z nich nazwaliśmy „Z Muzyką w Lewkowie”, bo prezentujemy w nim kameralne perełki z bardzo różnych gatunków – od klasyki po jazz. W pięknych wnętrzach pałacu w Lewkowie występowały na nasze zaproszenie takie gwiazdy jak choćby Anna Maria Jopek, trębacz jazzowy Piotr Wojtasik, mistrz gitary klasycznej Marcin Dylla czy mistrz jazzowego wibrafonu Bernard Maseli.

Nasz najnowszy pomysł to koncerty pod szyldem „Strefa Kultury zaprasza”. To nieco większe koncerty, realizowane tym razem w Ostrowie Wielkopolskim, w Ostrowskim Centrum Kultury lub synagodze. Do udziału w nich zapraszamy uznanych artystów, takich jak Stanisław Soyka, Wiesław i Krystian Ochman czy Hanna Banaszak. A to nie wszystko, bo „po drodze” były książka, komiks i audiobook o Big Cycu, trzy autorskie pozycje książkowe, wydawnictwo płytowe Rokosza czy album na 20-lecie festiwalu.

SG: Choć formalnie stowarzyszenie powstało kilka lat później, historia działań, z których wyrosła Strefa, sięga 2001 roku – wtedy odbyło się pierwsze Reggae na Piaskach, a wy zaczęliście organizować Plebiscyt Ostrowianin Roku. Czy właśnie ten moment uważasz za prawdziwy początek Strefy? Co adekwatnie chcieliście wtedy w Ostrowie zmienić?

JW: Tak, rok 2001 był przełomowy. Choć moje zaangażowanie w działalność kulturalną sięga jeszcze czasów studenckich w Poznaniu, to właśnie Ostrów i rok 2001 stały się miejscem do prawdziwej realizacji pomysłów. Przez kilka lat działaliśmy jako nieformalna grupa entuzjastów. Trafiliśmy na dobry czas i nasze przedsięwzięcia zaczęły się rozrastać, aż przyszła potrzeba sformalizowania naszego funkcjonowania.

Tak więc drugim ważnym momentem był przełom lat 2007 i 2008, gdy zarejestrowaliśmy Stowarzyszenie Strefa Kultury, żeby móc startować w konkursach dotacyjnych na różnych szczeblach i pozyskiwać środki finansowe niezbędne do realizacji naszych coraz bardziej ambitnych projektów.

SG: Dlaczego u początku tej historii znalazło się akurat reggae? Ostrów miał już przecież własny, bardzo interesujący rozdział w historii tej muzyki za sprawą Rokosza. Jak ważne były te korzenie i historie dla pierwszych lat Reggae na Piaskach?

JW: Rokosz akurat nie był pretekstem do festiwalu, ale po latach stał się jednym z jego elementów. Przypomnę tylko, iż Rokosz był jednym z zespołów pierwszej fali polskiego reggae, działał w połowie lat 80. ubiegłego wieku i zdobył ogólnopolską popularność. Pod koniec tamtej dekady grupa się rozpadła, a na tej bazie powstał później Big Cyc, gdyż trzon obu zespołów stanowili trzej muzycy z Ostrowa Wielkopolskiego.

Jarosław Wardawy, fot. z archiwum prywatnego

Postanowiliśmy wrócić do tej historii w 2013 roku, gdy doprowadziliśmy do krótkiej reaktywacji Rokosza. Zespół wystąpił na naszym festiwalu Reggae na Piaskach w oryginalnym składzie, wspartym zaproszonymi gośćmi, ze swoim repertuarem reggae. Nagrania z tego koncertu do dziś są w naszym festiwalowym archiwum, dostępnym na stronie internetowej reggaenapiaskach.pl. Kilka lat później wydaliśmy jeszcze płytę z nagraniami audio i wideo Rokosza z początków działalności.

Z małego, kameralnego spotkania nasz festiwal stał się rozpoznawalnym wydarzeniem, na które przyjeżdżają ludzie z całej Polski, by posłuchać rodzimych i zagranicznych gwiazd gatunku, a przede wszystkim po to, żeby być razem i spędzić miło czas w atmosferze otwartości, tolerancji i przyjaźni.

SG: Później ważnymi punktami odniesienia dla festiwalu stali się też Ryszard Sarbak i Gedeon Jerubbaal.

JW: Tak, to również bardzo istotny dla mnie zespół, ale już z nieco innych powodów. To odniesienie do moich poznańskich czasów, jeszcze licealnych, bo wtedy właśnie, w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku, Gedeon Jerubbaal debiutował. Byliśmy wówczas po prostu kumplami. To były czasy najbardziej opresyjnej komuny, a załoga Gedeonu to byli kolorowi, wolni ludzie, więc nie mieli łatwo.

W końcu większość z nich wyemigrowała za granicę i tak się złożyło, iż po latach wylądowali na drugim końcu świata – prawie wszyscy w jednym mieście, w Montrealu w Kanadzie.

Nasz kontakt urwał się na jakieś dwadzieścia lat, aż kiedyś wokalista Krzysiek Ruciński odnalazł mój festiwal w internecie i tak – od słowa do słowa – wymyśliliśmy, żeby nasz wspólny kolega, zmarły chyba w 2006 roku trębacz Gedeonu Rysiek Sarbak, został patronem konkursu dla młodych zespołów.

A Gedeon zagrał później na Reggae na Piaskach kilka razy.

SG: Przez 18 lat organizowaliście Konkurs Młodych Talentów im. Ryszarda Sarbaka, przez który przeszli między innymi Bethel, Star Guard Muffin z Kamilem Bednarkiem, Raggafaya czy Roots Rockets. W 2025 roku po raz pierwszy konkursu zabrakło. Była to jednorazowa przerwa czy sygnał, iż ta formuła wymaga dziś przemyślenia? Jak z twojej perspektywy wygląda w tej chwili młoda polska scena reggae – przez cały czas powstają zespoły w podobny sposób jak dwadzieścia lat temu czy ten ekosystem działa już zupełnie inaczej?

JW: Decyzja o czasowym zaprzestaniu organizowania konkursu dla młodych zespołów była trudna, ale przemyślana. Wynikała z analizy obecnego stanu muzyki reggae w Polsce. Po sporym boomie popularności gatunku na początku lat 2000 dziś polska scena reggae jest w dużej stagnacji.

fot. z archiwum prywatnego

Złożyło się na to wiele powodów, wśród których jednym z najważniejszych jest zmiana stylu życia młodego pokolenia. W czasach, kiedy cała muzyka świata dostępna jest w telefonie, młodzi ludzie wolą dziś posłuchać jej w domu, zamiast jechać na drugi koniec Polski na jakiś festiwal.

W którymś momencie zauważyłem, iż z roku na rok przychodzi coraz mniej zgłoszeń na konkurs od młodych kapel, bo po prostu nie powstawały nowe zespoły. Nie chcąc robić kompromisów jakościowych, zdecydowaliśmy się najpierw zawiesić na jakiś czas konkurs, bo nie było dla kogo tego robić. Za jakiś czas zobaczymy, czy coś się zmieni, i być może wrócimy do tego pomysłu, choć na razie nic tego nie zapowiada.

SG: Reggae na Piaskach przez ćwierć wieku bardzo się rozwinęło – dziś spotykają się tam rootsowe legendy, młode polskie zespoły, soundsystemy, dub czy dancehall. Jednocześnie regularnie wracacie do artystów i historii z pierwszych dekad polskiego reggae. Jak przez te lata zmieniła się twoja definicja tego, co „pasuje na Piaski”? I jak znaleźć proporcję między pielęgnowaniem pamięci tej sceny a pilnowaniem, żeby festiwal nie zaczął żyć przede wszystkim nostalgią?

JW: Każdy szanujący się festiwal ma swoją unikalną specyfikę, coś, co wyróżnia go spośród innych. W naszym przypadku jest to wyjątkowa, wręcz rodzinna atmosfera. Nie bez powodu Reggae na Piaskach jest nazywane „najbardziej rodzinnym festiwalem reggae w Polsce”. U nas nie ma anonimowości wielkich koncertów. Znamy naszą publiczność i dobrze wiemy, iż na Reggae na Piaskach doskonale sprawdza się roots reggae, czyli najbardziej korzenna, czysta gatunkowo odmiana reggae.

Naszą specjalnością są tzw. projekty, czyli prezentowanie specjalnych koncertów z udziałem muzyków z różnych zespołów, połączonych wspólnym tematem.

Sprawdziliśmy to już wiele razy, na przykład z projektem Jafia Plays Marley – koncertem z okazji 70-lecia urodzin Boba Marleya. Potem były Dinozaury Reggae, koncerty jamajskiej gwiazdy Rootz Underground z polskimi muzykami czy Native Hasidic Reggae Orchestra, inspirowany brzmieniami muzyki Indian Lakota, chasydów i roots reggae. To unikalne projekty inspirowane bądź premierowo prezentowane właśnie na Piaskach.

SG: Strefa nie tylko organizuje koncerty, ale też dokumentuje historię polskiego reggae – wydaliście archiwalne nagrania wspomnianego wcześniej Rokosza, powstało Polish Reggae Hall of Fame. W którym momencie poczuliście, iż oprócz organizowania kolejnych wydarzeń macie również potrzebę zachowywania pamięci o tej scenie? I czy po latach uważasz, iż polskie reggae dobrze opowiedziało własną historię, czy przez cały czas są w niej ważne postaci albo zjawiska pozostające niesprawiedliwie na marginesie?

JW: Uważam, iż muzyka reggae to bardzo ważny, choć wciąż niedoceniany aspekt polskiej kultury końca XX wieku. Muzyka takich zespołów jak Izrael, Daab, Bakshish, Jafia oraz muzycy pokroju Roberta Brylewskiego, Darka Malejonka, Dawida Portasza czy Piotrka Strojnowskiego wywarli ogromny wpływ na pokolenie wchodzące w dorosłe życie wtedy, kiedy zaczynało się w Polsce to zjawisko. Mam na myśli lata 80. ubiegłego wieku i późniejsze.

Pozostało trochę nagrań z koncertów, wiele znakomitych płyt, kilka filmów, ale przez cały czas brakuje jakiegoś zbiorowego opracowania multimedialnego archiwizującego dorobek tego gatunku. Dlatego tak ważne są festiwale i koncerty prezentujące zarówno muzykę z początków gatunku w Polsce, jak i szukające nowych dróg ekspresji artystycznej, adekwatnej do naszych czasów.

SG: Dla kogo po 25 latach jest przede wszystkim Reggae na Piaskach – dla Ostrowian, dla ogólnopolskiego środowiska reggae czy dla publiczności, która co roku tutaj wraca i sama stała się już osobną społecznością festiwalu?

JW: Cechą charakterystyczną naszego festiwalu jest bardzo wierna publiczność. Co ciekawe, zdecydowana większość to przyjezdni. To ludzie przyjeżdżający do nas regularnie, co roku, by posłuchać ulubionej muzyki oraz po prostu pobyć razem.

fot. z archiwum prywatnego

Reggae na Piaskach to nie jest wielki event, gdzie wszyscy uczestnicy są anonimowi i giną w masie podobnych do siebie osób. To na tyle duży festiwal, iż chce się na niego przyjeżdżać ludziom z całej Polski, i na tyle kameralny, iż bardzo wiele osób zna się na nim albo poznaje się osobiście. I dotyczy to zarówno publiczności, jak i organizatorów.

Z drugiej strony zauważyliśmy, iż znacznie podnosi się nam średnia wieku uczestników i z roku na rok przyjeżdża z rodzicami coraz więcej dzieci.

SG: „Z Muzyką w Lewkowie” programowo wygląda jak zupełnie inny świat – pojawiają się tam klasyka, jazz, fado, piosenka czy muzyka świata. Z drugiej strony od lat prowadzicie też Ognisko Muzyczne i zajęcia „Przedszkolak w Muzycznej”. Co łączy te wszystkie działania ze Strefą, której jednym z najważniejszych projektów od początku było Reggae na Piaskach? Jest jakiś jeden sposób myślenia o muzyce i animacji kultury, który spaja tak różne projekty?

JW: Wbrew pozorom wszystkie nasze projekty muzyczne łączy bardzo wiele. Jestem zwolennikiem poglądu, iż tak naprawdę jedyny sensowny podział muzyki to ten na muzykę dobrą i złą.

Jarosław Wardawy, fot. z archiwum prywatnego

Muzyka dobra to ta, która zwraca naszą uwagę na piękno otaczającego nas świata albo odwrotnie – na jego zagrożenia i ciemne strony, ale zawsze budzi emocje, pobudza nas do działania. Nie mam najmniejszego problemu z tym, żeby zachwycić się Mozartem, włoską operą, a potem włączyć mocnego rocka, jakąś muzykę etniczną, dobry jazz czy oczywiście moje ukochane roots reggae.

Otaczający nas świat jest piękny właśnie dzięki swojej różnorodności i intensywności, a muzyka jest tego najlepszą emanacją. Dlatego w naszej działalności nie zamykamy się w jednej propozycji stylistycznej.

SG: Jesteś jedną z centralnych postaci Strefy od początku jej działalności. Czy po ćwierćwieczu pojawia się już pytanie o zmianę pokoleniową i o to, jak przekazać dalej zgromadzone kontakty, wiedzę i doświadczenie? A patrząc szerzej – co Strefa Kultury musi dziś umieć zmienić albo porzucić, żeby za kolejnych dziesięć lat nie powtarzała tylko własnych sprawdzonych pomysłów?

JW: Póki co u nas nie ma z tym większego problemu. W coroczne przygotowania naszego festiwalu i innych koncertów zaangażowana jest dosłownie cała moja rodzina, przede wszystkim żona i dwoje dorosłych już dzieci. Pomagają nam młodzi wolontariusze, nasi przyjaciele i przyjaciele naszych dzieci oraz pozostali kuzyni itp. – i to już w kolejnym pokoleniu.

Jarosław Wardawy, fot. z archiwum prywatnego

Zajmowanie się kulturą jest dla nas wszystkich wspaniałą przygodą i sposobem na realizację własnych pasji i zainteresowań. To okazja do spotkania z ciekawymi ludźmi, poznania często innych kultur. Oczywiście oferta musi być dostosowana do zmieniających się potrzeb i świata wokół nas. Staramy się trzymać poziom, nie interesuje nas komercyjna wersja muzyki atakującej odbiorców z każdej strony. Jestem spokojny, iż nie zabraknie odbiorców muzyki wartościowej, ciekawej, urozmaiconej gatunkowo, jak również tych, którzy taką właśnie ofertę kulturalną dla nich przygotują.

Cieszę się i jestem dumny, iż nasze Stowarzyszenie Strefa Kultury jest małą cząsteczką tego wielkiego zjawiska.

Stowarzyszenie Strefa Kultury – od 25 lat realizuje w Ostrowie Wielkopolskim ambitne przedsięwzięcia kulturalne. Jego najważniejszym projektem pozostaje organizowany od 2001 roku Festiwal Reggae na Piaskach. Stowarzyszenie organizuje też cykl ekskluzywnych koncertów „Z Muzyką w Lewkowie” oraz Plebiscyt Ostrowianin Roku, a także prowadzi Ognisko Muzyczne i zajęcia z rytmiki „Przedszkolak w Muzycznej”. W ramach jego działalności wydawane są również książki, płyty i albumy.

LINKI DO YT:

https://www.youtube.com/embed/WVNdK36qo5s
https://www.youtube.com/embed/79RMFJhGaUE
https://www.youtube.com/embed/nX2-hmUktJo
https://www.youtube.com/embed/yfno_TlQPPY
https://www.youtube.com/embed/vmuR2alLNaw
https://www.youtube.com/embed/IatuwJKERnM

Idź do oryginalnego materiału