Korpiklaani: „Wolę śpiewać po fińsku” #wywiad

rockmetalnews.pl 3 dni temu

Fińska grupa Korpiklaani to czołowy przedstawiciel muzyki folk metalowej. Zespół w styczniu rozpocznie dużą europejską trasę pod szyldem Heidenfest, a lider i wokalista, Jonne Järvelä, udzielił nam wywiadu w którym porozmawialiśmy nie tylko o muzyce, ale również o fińskiej kulturze i wielu innych.

Już niedługo wyruszacie w trasę „Heidenfest”. Jak idą przygotowania do koncertów?

Jonne Järvelä: Nie mogę się doczekać. Mamy już mniej więcej przygotowaną setlistę, ale potrzebujemy trochę prób, aby to dokończyć, bo jest kilka starszych utworów, które należy sobie przypomnieć. Poćwiczymy je i będzie dobrze.

Pamiętam, gdy w 2012 roku graliście również trasę Heidenfest razem z zespołem Wintersun.

Jonne: O tak. Czas tak gwałtownie płynie. To była świetna trasa. Bardzo fajnie byłoby to kiedyś z nimi powtórzyć.

Podczas trasy będziecie promowali swój najnowszy album, „Rankarumpu”. Moim zdaniem to intensywniejsza płyta niż poprzednie, trochę bardziej punk rockowa. Jak wyglądał proces jej tworzenia?

Jonne: W zasadzie proces pisania utworów wygląda u nas bardzo płynnie. Piosenki na „Rankarumpu” napisałem bardzo szybko, tak samo jak teksty. O słowa do dwóch piosenek zadbał również Samuli (Mikkonen, perkusista – red.). Tworzenie tej płyty było świetną zabawą. Intencjonalnie chciałem, aby była trochę szybsza, ponieważ dla porównania album „Kulkija” był bardzo stonowany i spokojny. Może dlatego, iż komponowałem go na gitarze akustycznej. Tym razem wziąłem swoją gitarę elektryczną, Jacksona Rhandy Rhoads i zacząłem pisać riffy. Wyszła o wiele bardziej metalowa płyta.

Zgadzam się. Jest na niej również kilka szczególnych utworów. Jednym z nich jest „Saunan”. Sauna to bardzo istotny element fińskiej kultury i życia codziennego. Czy pomysł na ten utwór zrodził się właśnie w saunie, czy może w innych okolicznościach?

Jonne: (śmiech) adekwatnie tak. To właśnie jeden z tekstów, które napisał Samuli. On jest fanatykiem chodzenia do sauny i postanowił o tym napisać. Masz rację, iż dla nas, Finów, to naprawdę istotny element życia. Myślę, iż w każdym fińskim domu znajduje się sauna. To miejsce gdzie można się zrelaksować, wpaść w stan medytacji, ale też dobrze bawić i spędzić czas z rodziną oraz przyjaciółmi. Wyobraź sobie, iż choćby dzieci przychodziły na świat w saunach! Jest tam bardzo ciepło i czysto, iż nie było potrzeby wyjazdów do szpitala. Kobiety rodziły w saunach.

Wow, tego nie wiedziałem. Kolejną piosenką o którą chciałem zapytać jest „No Perkele”. Wiem, iż to słowo oznacza zarówno popularny wulgaryzm, jak i złego ducha.

Jonne: Tak, ale w tym przypadku motywem przewodnim tej piosenki jest robienie pewnych rzeczy bez względu na wszystko. Tekst dotyczy dawnych czasów, gdy pewien mężczyzna dostał kawałek ziemi, ale rośnie na nim las. Dlatego on podwija rękawy i robi wszystko własnymi rękami używając łopaty i motyki chcąc zbudować dom. Na jego drodze stają wielkie i ciężkie kamienie, ale on nie rezygnuje. Tę historię można również odnieść do dzisiejszych czasów, które również nie są łatwe, ale człowiek robi to co trzeba. Po prostu o nie poddawaniu się.

Świetny przekaz, naprawdę. Język fiński bardzo mnie fascynuje. Poznałem w życiu kilku Finów i nauczyli mnie paru słów, nie do końca cenzuralnych. Jednym z nich jest „Haista Vittu” (po polsku oznacza to „Spierdalaj” – red.).

Jonne: (śmiech) To bardzo powszechne powiedzenie. Ale można go użyć w różnych kontekstach. Na przykład często w języku fińskim oznacza to „Nie ma mowy”. A w bardziej niecenzuralnym słownictwie po prostu: „Fuck off”. Możliwości jest wiele.

Często w zespołach rockowych i metalowych gitary są głównymi instrumentami. Mam wrażenie, iż w Korpiklaani wszystkie instrumenty są na równych prawach. Zgadzasz się?

Jonne: Tak, a w naszym przypadku jest też trochę inaczej. W Korpiklaani nie gramy solówek gitarowych. Mamy akordeon i skrzypce, które są jedynymi instrumentami solowymi w zespole. One w pewien sposób się wybijają, ale faktycznie jest tak, jak mówisz.

Pamiętam, iż jako nastolatek uczyłem się z kolegami riffów Korpiklaani na gitarze. Granie ich to naprawdę wielka frajda. Są jednocześnie proste i bardzo mocne.

Jonne: Dzięki za komplement. Fakt, riffy u nas są proste, bo my nie jesteśmy żadnymi wirtuozami. Ale są takie, jak powinny być.

Teraz chciałbym przenieść się do przeszłości Korpiklaani i pierwszych płyt jak „Spirit of The Forest” czy „Voice of Wilderness”. Śpiewasz tam głównie po angielsku. Później coraz popularniejszy u was stał się język fiński. Jak przebiegał ten proces?

Jonne: Na pierwszych płytach słychać, iż mój angielski nie brzmiał zbyt dobrze. Zdecydowałem, iż wolę śpiewać po fińsku. Jednak pisanie słów piosenek po fińsku nie jest tak łatwe jak po angielsku, bo w angielskim można dodać adekwatnie cokolwiek do tekstu i będzie to brzmiało całkiem nieźle. W języki fińskim trzeba się o wiele mocniej skupić aby coś wyszło dobrze, ale też to co się tworzy w języku ojczystym ma głębsze znaczenie. Myślę, iż wiesz o co mi chodzi. W każdym razie, lubię śpiewać po fińsku, co nie jest łatwe, ale to mój język ojczysty, mój język emocji i dzięki niemu mogę przekazać wszystko, co mi leży na sercu.

Zgadzam się. Chyba każdy język ojczysty tak działa na artystów. Ciekaw jestem jak w takim razie, ze względu chociażby na język, byliście odbierani w różnych zakątkach świata podczas waszych pierwszych tras koncertowych?

Jonne: Wydaje mi się, iż fani nigdy nie zwrócili specjalnej uwagi czy śpiewamy po fińsku czy angielsku. Oczywiście są w naszym repertuarze takie piosenki jak „Vodka” które rozumie każdy. Ale przyznam ci się, iż gdy byłem małym chłopcem i słuchałem takich zespołów jak Kiss czy Motorhead, to również śpiewałem bardzo intuicyjnie to, co słyszałem, bo nie znałem angielskiego. Cieszę się, iż Korpiklaani jest tak popularne, mimo faktu, iż śpiewamy w tak niepopularnym języku jak fiński.

Niedawno wydaliście utwór „Got The Time”, który jest coverem Anthrax. Bardzo miło wspominam również wasze wcześniejsze interpretacje takich utworów jak „Iron Fist” Motorhead, „Gotta Go Home” czy „Ilevan Polkka”. Jak wygląda u was przygotowanie konkretnego coveru wybranego artysty?

Jonne: Wszystkie te piosenki, które wymieniłeś towarzyszą mi od dzieciństwa i młodości. Pamiętam, iż oglądałem Anthrax w Finlandii na początku lat dziewięćdziesiątych. Grali trasę koncertową z Iron Maiden i Testament. Zagrali utwór „Got The Time” i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Potem posłuchałem go z płyty i doszedłem do wniosku, iż ciekawie by brzmiał z instrumentami folkowymi. Myślę, iż udało nam się to całkiem dobrze zrobić.

Za każdym razem, gdy rozmawiam z artystą opowiadającym o odbiorze muzyki przed laty, to zazdroszczę bo sam urodziłem się w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.

Jonne: Wiem, wiem. Jestem starym pierdzielem (śmiech).

Ależ skąd Jonne. Bardzo dobrze się trzymasz. Kontynuując naszą rozmowę: Korpiklaani słynie z energicznych i wesołych utworów, ale chcę zapytać który utwór twojego zespołu wywołuje w tobie największe emocje?

Jonne: (chwila zamyślenia) Na pewno jednym z takich utworów jest „Harmaja”. To utwór o śmierci, czyli o jednym z najbardziej emocjonalnych tematów. Kiedy umierają twoi bliscy, to przekaz utworu staje się jeszcze głębszy. Oczywiście mamy więcej takich piosenek, ale ta przyszła mi do głowy w pierwszej kolejności.

Wasza nadchodząca trasa koncertowa zajmie wam mniej więcej miesiąc. Jak lubisz spędzać czas na trasie?

Jonne: Głównie spędzam czas na dobrej zabawie i rozmowach z przyjaciółmi z innych zespołów. Cieszę się tym, iż znów możemy się spotkać i spędzić razem wspaniałe chwile.

Jesteś aktywnym muzykiem od ponad trzydziestu lat. Wcześniej występowałeś pod nazwami Shaman i Shamani Duo. Jak postrzegasz swoją działalność artystyczną po takim czasie?

Jonne: Wszystkie aspekty mojego życia są w pewnym sensie podobne, ponieważ zawsze było związane z muzyką. Mam też solowy projekt pod własnym imieniem, który sprawia, iż mogę realizować się na odrobinę innych polach niż w Korpiklaani. Tam gram w stu procentach akustycznie.

No właśnie. Pamiętam, gdy w 2014 roku wydałeś swój debiutancki album pod szyldem Jonne. To świetna płyta do której często wracam. Czy możesz powiedzieć coś o planach najbliższych związanych z twoją solową karierą?

Jonne: Dziękuję. Oczywiście, nowy album jest prawie gotowy i ukaże się w 2026 roku.

Jakiego gatunku muzycznego chciałbyś spróbować poza folk metalem?

Jonne: To zabawne, bo czegokolwiek spróbuję, z czymkolwiek będę eksperymentował, to wychodzi tak samo, w stylu Korpiklaani. Tak było z muzyką reggae, gdy robiliśmy jam session na charakterystycznym rytmie i w ten sposób powstał utwór „Levaluhta” z płyty Jylha. A próbowałem już wszystkiego: od disco po metal. Zawsze wychodzi brzmienie Korpiklaani (śmiech). Lubimy robić co chcemy, nie narzucamy sobie żadnych ograniczeń.

Wspaniale. Dziękuję ci bardzo za wywiad i do zobaczenia na jednym z koncertów Heidenfest w styczniu!

Jonne: Ja również dziękuję za rozmowę. Było bardzo miło. Do zobaczenia, kolego!

Rozmawiał: Michał Drab

Idź do oryginalnego materiału