Doskonale wiemy, iż kobieta zmienną jest, a kiedy pojawia się potrzeba zmiany, pierwszym przystankiem naszej metamorfozy bardzo często bywa salon fryzjerski. Inspiracji warto szukać wśród kobiet, które od lat wyznaczają trendy. Księżna Kate zdaje się robić to konsekwentnie. Jej styl jest zawsze przemyślany i dopracowany. Najnowszy przykład? Zafundowała sobie delikatnie rozjaśnione włosy w odcieniu "maple bronde".
REKLAMA
Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"
"Maple bronde" wnosi do wizerunku świeżość idealną na zimowe miesiące. W czym tkwi jego siła?
Koloryzacja "maple bronde" to nic innego, jak kompromis między kolorami. W tłumaczeniu oznacza klonowy brąz. Jest jak subtelny pomost, który łączy ciemne odcienie blondu z ciepłymi tonami brązu. W rezultacie fryzura nie jest zbyt jasna, ale jednocześnie nie jest przesadnie przytłaczająca i ciemna.
Efekt jest pełen głębi i miękkich refleksów. Technika ta miksuje ze sobą nuty karmelu, miodu i czekolady, dzięki czemu prezentuje się naturalnie i efektownie. "Maple bronde" to zdecydowanie jeden z tych odcieni, który pięknie łapie światło i dodaje fryzurze objętości, a także sprawia, iż włosy wyglądają na zdrowsze. Co najlepsze, nie musimy poddawać się radykalnej metamorfozie.
Modna koloryzacja na zimę 2026. "Maple bronde" jest atrakcyjny i praktyczny
Siła "maple bronde" tkwi w jego uniwersalności. Pasuje zarówno kobietom, które chcą delikatnie rozjaśnić ciemniejsze pasma, jak i blondynkom, które poszukują cieplejszego, bardziej eleganckiego tonu. Koloryzacja nie wymaga agresywnego rozjaśniania, więc obejdzie się bez zniszczonych i wykruszonych włosów. Łatwo ją również spersonalizować, gdyż świetnie współgra z różnymi typami urody. Nic dziwnego, iż właśnie na taki odcień zdecydowała się również Kate Middleton. W końcu to dyskretny luksus w najmodniejszym wydaniu.
