Komornik zajął emeryturę za dług, którego, jak twierdzi pani Bożena, nie miała. Sprawa przez lata krążyła między firmami, zapadały decyzje w sądach, o których emerytka nie miała pojęcia. Dziś musi walczyć z systemem, który każe jej płacić po raz drugi. Materiał "Interwencji".
Komornik zajął jej emeryturę. Nie wiedziała, iż ma dług

61-letnia Bożena Bysiak odziedziczyła po rodzicach gospodarstwo pod Kielcami. Wyremontowała je i przez wiele lat prowadziła działalność agroturystyczną. I choć jest dziś już na emeryturze, to spokojnego życia zaznać nie może, bo walczy z sądami i komornikami.
Przegrany spór i dług sprzed lat. Na konto wszedł komornik
Pani Bożena osiemnaście lat temu chciała wymienić eternitowy dach. Kupiła blachę od firmy Kroll, przed montażem firma dokonała pomiarów.
- Zapłaciłam za usługę dodatkowo, by pracownik firmy Kroll zmierzył blachę i tyle, ile potrzeba, tej blachy dostarczył. Jednak firma przywiozła jeszcze jakieś dodatkowe elementy, kominki, wywietrzniki. Następnego dnia zadzwoniłam i zgłosiłam reklamację – wspomina.
Niestety firma reklamacji nie uznała i nakazała dodatkową fakturę zapłacić. Pani Bożena założyła sprawę w sądzie, ale spór przegrała. W siedzibie firmy zapłaciła więc prawie 3 tys. zł. Kilka miesięcy temu emerytka dowiedziała się w urzędzie skarbowym, iż ma długi sprzed siedemnastu lat i komornika na koncie.
Pani Bożena dowiedziała się u komornika, iż przez kilkanaście lat toczyły się postępowania sądowe w sprawie jej długu na posiedzeniach niejawnych.
- Dowiedziałam się, iż firma Kroll, od której kupiłam blachę, przez syndyka została sprzedana innej firmie w 2013 roku. I ta nowa firma wystąpiła o wydanie klauzuli wykonalności. Choć ta firma nie występowała do komornika i nie robiła egzekucji – mówi Bożena Bysiak.
Dług widmo krążył między firmami. Po latach uderzył w emerytkę
A to nie koniec. Jej rzekomy dług po kilku latach trafił w kolejne ręce.
- Potem w 2017 roku ta druga firma została sprzedana następnej firmie i też wystąpili o klauzulę wykonalności. W tym dokumencie klauzuli jest napisane, iż to się odbyło z moim udziałem. Niestety odbyło się to bez mojego udziału, nie dostałam żadnego wezwania do sądu, żadnej informacji, iż taka sprawa się odbyła – zapewnia pani Bożena.
- Pierwotna firma nie zaksięgowała prawidłowo wpłaty, potem sprzedała dług, który został zapłacony, potem ten, kto ten dług kupił, wiele lat czekał z postępowaniem o klauzulę wykonalności, a potem wiele lat czekał z postępowaniem egzekucyjnym. Tak to niestety wygląda. Jest to bardzo częsta praktyka tych firm handlujących długami, bo nie ma lepszej lokaty kapitału jak odsetki ustawowe – opowiada adwokat Eliza Kuna.
ZOBACZ: Zapadł wyrok. „Interwencja” pomogła rozwiązać śledztwo
Pani Bożena dowiedziała się również, iż kilka lat temu komornik próbował dług od niej wyegzekwować i w końcu postępowanie umorzył, ale i o tym kobieta nie miała pojęcia.
- Postępowanie zostało umorzone jako bezskuteczne kilka lat temu. Wierzyciel ma prawo w ciągu sześciu lat ponownie złożyć wniosek, więc tak na prawdę możemy w nieskończoność taki tytuł egzekwować, jeżeli będziemy pilnowali sześcioletniego terminu – tłumaczy Przemysław Małecki z Izby Komorniczej w Warszawie.
Jak to możliwe, by takie postępowanie umorzyć, skoro pani Bożena pracowała, prowadziła działalność, a później była na rencie?
- Nikt nie wszedł mi na konto, nikt mi nie zajął renty, nikt do mnie nigdy nie przyjechał. Nie byłam o niczym poinformowana. A byłam tu zameldowana i mieszkałam – tłumaczy Bożena Bysiak.
- W postępowaniu egzekucyjnym doręczenia przymusowego nie ma, czyli jeżeli mamy wskazany adres dłużnika, to na ten adres kieruje się korespondencję – dodaje Przemysław Małecki.
Ma kilku wierzyciel, żadnego nie zna. Dług sięga kilku tysięcy złotych
Okazuje się, iż pani Boże ma kilku wierzycieli, ale żadnego z nich nie zna. Dziennikarze "Interwencji" próbowali się skontaktować z ostatnim z nich. Pod wskazanym adresem nikogo jednak nie zastali.
- Ja w 2013 roku byłam w posiadaniu potwierdzenia zapłaty, miałam jeszcze z działalności dokumenty, np. rolki kasowe, wszystko. Cały czas byłam aktywna zawodowo. Ale kto trzyma siedemnaście lat potwierdzenie zapłaty czegokolwiek? Ktoś przychodzi, sięga do mojej kieszeni i wyciąga coś, na co pracowałam całe moje życie – podkreśla pani Bożena.
ZOBACZ: "Interwencja". Oferuje meble i znika z zaliczkami. Tropem stolarza Pawła P.
- Na szczęście zmieniło się prawo. w tej chwili przy pierwszym piśmie w sprawie nie ma czegoś takiego jak fikcja doręczeń. jeżeli ktoś zakłada nam sprawę o zapłatę, sąd ma obowiązek, by pismo w sprawie, pozew albo nakaz zapłaty zostało nam skutecznie doręczone. jeżeli nie, to jest tzw. prawidłowość dostarczenia komorniczego. jeżeli sąd ma pewność, iż doręczono pismo, dopiero może zapaść wyrok – informuje adwokat Eliza Kuna.
Dziś dług to już ponad 6 tysięcy złotych. Pani Bożena walczy w sądzie o zawieszenie egzekucji. Niestety to potrwa. A komornik już pobiera pieniądze z emerytury kobiety.
- Komornik ma zakaz badania zasadności tytułu wykonawczego, komornikowi nie wolno dyskutować z orzeczeniem sądu. jeżeli sąd stwierdził, iż pani ma oddać komuś jakieś środki, to komornik jest tym związany – zaznacza Przemysław Małecki z Izby Komorniczej w Warszawie.
- Ja na swoją emeryturę pracowałam całe życie, uczciwie pracowałam i żądam, by teraz Rzeczpospolita potraktowała mnie zgodnie z prawem, niczego więcej nie chcę – podsumowuje pani Bożena.
Cały materiał dostępny jest na stronie "Interwencji".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni










