Komiksy do kiszenia kapusty/Komiksy do kiszenia kapusty dla dwojga/Czołgi ewentualne (scenariusz i rysunki: Paweł Mielczarek, Anna Senduła, wydawnictwo własne, 2025/2026)

deathtothezins.blogspot.com 12 godzin temu

Powiadają, iż dowcip powtarzany sto razy przestaje być śmieszny. Bohaterowie dzisiejszego wpisu próbują zaprzeczyć tej tezie.

Regularnie na FB pojawiają się posty w stylu "zamień jedno słowo w tytule filmy czy powieści na cośtamcośtam". Komentarze od razu wypełniają się propozycjami. Jedne wywołują od razu uśmiech na twarzy, inne bez wahania przewija się dalej. Pomysł działa za każdym razem, jeżeli nie pojawia się na tablicy zbyt często. Paweł Milczarek tworząc swojego zina zastosował podobny patent, tylko zamiast tytułu powymyślał sobie scenki rodzajowe i gdzie tylko mógł powpychał słowa "kapusta", "kamień do kiszenia kapusty" i "klej do klejenia kapusty i kamienia". Brzmi niedorzecznie? Owe scenki rodzajowe są jeszcze bardziej absurdalne. Milczarek jedzie na pełnym gazie pure-nonsensu - nie dba o logikę, klarowność, puentę czy przekaz. Ba, w biegiem czasu dokłada kolejne frazy-klucze. Na kadrach pojawia się taki klej do sklejenia mordy frajera czy bakterie kwasu mlekowego! A ponieważ Paweł rysuje patyczakowo w stylu Dema, więc skojarzenia z autorem Kuców z Bronksu nasuwają się automatycznie. Czy więc w tej chwili dissuję zin? Nie. Nie jestem co prawda targetem tego typu humoru, ale urzeka mnie wyobraźnia autora w tworzeniu owych bezsensownych historyjek. Oraz momenty, w których ten non stop powtarzalny gag potrafi błysnąć ciekawą dwuznacznością.

Część drugą dowcipów o kapuście, Mielczarek stworzył wspólnie ze swoją życiową partnerką, Anną Sedułą. Stąd dopisek - dla dwojga. Gdyż w tym zinie już wspólnie ubijają warzywo, kontynuując serię nonsensownych historyjek. Na kolejnych stronach autorzy rysują samych siebie, dokładają nowych "bohaterów" jak łyżkę z majonezem (albo bez) oraz płytę do wypalania na amen. I ponownie - Paweł z Anią sypią jak z rękawa nieszablonowymi pomysłami na fabułki. A jednak Dla dwojga jest lepszym zinem, gdyż bardziej zrozumiałym dla czytelników spoza demowej bańki. Nie dość, iż Senduła rysuje ładniej, to jeszcze oboje ciekawej bawią się komiksową narracją. Także same shorty mają więcej fabularnego "mięsa". Gdyż pure nonsense pure nonsensem, ale w tym zbiorku są mniej bądź bardziej zawoalowane historie typu slice of life. Paweł i Ania stanowią zgrany tandem artystyczno-życiowy i to widać. Strasznie pozytywna energia panuje między nimi dwojga, która bez problemu udziela się czytelnikowi. Na tyle, iż przestaje myśleć o recyklingu gagów związanych z kapustą i kamieniem.

Czołgi ewentualne to solowy zin Anny. Oparty na podobnym założeniu - w każdej scence ma wystąpić czołg, który ma zadanie strzelić z działa w ostatnim kadrze. Gdzież ten czołg nie ma okazji wystąpić? W cyrku, w Kuchennych Rewolucjach, na Wilanowie, w terapii psychodynamicznej, podczas podboju Troi... Pisałem coś już o niesamowitej wyobraźni Senduły? Ów zinek to potwierdza. Z całej trójki Czołgi lubię najlepiej. Gdyż (być może nadinterpretuje) wyziera z niego całkiem niewesoła diagnoza ludzkości. Pojawia się jakiś problem? Rozwiążmy go siłowo!

Pod płaszczykiem wysp nonsensu skrywają się bardzo inteligentni młodzi twórcy. jeżeli kiedyś znudzi im się demizm i sięgną po bardziej mainstreamowe, komediowo-obyczajowe sposoby na realizację artystycznego napięcia, może o parze być o wiele głośniej.

Idź do oryginalnego materiału