Kolejna ofiara oscarowej klątwy? Po wygranej zniknął z ekranów

film.interia.pl 14 godzin temu
Zdjęcie: materiały prasowe


Brendan Fraser był na przełomie wieków gwiazdą komedii i filmów przygodowych. Nagle zniknął z ekranów, by wrócić po niemal 20 latach w oscarowej roli w "Wielorybie". Mimo sukcesu wciąż sporadycznie pojawia się na ekranie. Nie jest to jednak "oscarowa klątwa". 57-letni aktor jest wybredny w doborze ról.


W 2003 roku podczas lunchu zorganizowanego przez Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, które przyznawało wówczas Złote Globy, Fraser stał się ofiarą niewłaściwego zachowania Philipa Becka, prezesa organizacji. Gdy sprawa trafiła do mediów, ten najpierw wypierał się wszystkiego, a potem opisał całe zajście jako "żartobliwe uszczypnięcie". Zanim to się stało, Fraser milczał przez 15 lat. Popadł w depresję i obwiniał się o całe zdarzenie. Jednocześnie obawiał się, jak wpłynie ono na jego dalszą karierę.
"Do tego incydentu musiałem grać zgodnie z zasadami i dynamiką władzy panującą w Hollywood. Jednak nagle sam padłem ofiarą naruszenia. To zaszło za daleko, nie byłem w stanie dłużej tego znosić. Zabrałem głos, ponieważ widziałem tak wielu moich przyjaciół, koleżanki i kolegów, którzy w tamtym czasie odważnie wypowiadali prawdę na temat władzy. I ja też miałem coś do powiedzenia" – wyjaśniał w wywiadzie dla telewizji CBS.Reklama


"Wieloryb". Rola życia Brendana Frasera


Fraser utrzymuje, iż oświadczenie, chociaż dało mu spokój ducha, odbiło się negatywnie na jego karierze. Przez to, iż zabrał głos, stracił kilka ról. Przełomem okazał się "Wieloryb" Darrena Aronofsky’ego. Fraser zagrał w nim cierpiącego na depresję nauczyciela, który od dłuższego czasu nie wychodził ze swojego domu z powodu swojej wagi. Gdy stan jego zdrowia zaczyna się pogarszać, postanawia odnowić relację ze swoją nastoletnią córką.
Rola w "Wielorybie" była dla aktora także wysiłkiem fizycznym. Kostium, który musiał nosić w czasie zdjęć, ważył około 130 kilogramów. Początkowo zakładanie go i charakteryzacja pochłaniały aż sześć godzin. Później ten czas skrócono do czterech godzin. "Jedna ręka waży około 11,3 kg, nogi mają podobną budowę, ale każda to ciężar około 19 kg. Myślę, iż to, co zrobiliśmy, pomogło mu odnaleźć w sobie jego bohatera. I uświadomić sobie, jak silni są ludzie, którzy zmagają się z takimi rzeczami na co dzień" – mówił Adrien Morot, projektant i protetyk, w rozmowie z "The Hollywood Reporter".
"Wieloryb" debiutował podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji we wrześniu 2022 roku. Po premierze Frasera nagrodzono owacją na stojąco. Aktor nie ukrywał wzruszenia, a jednocześnie nie przypuszczał nawet, iż to dopiero początek laurów. Po kilku miesiącach pojawiły się nominacje do najważniejszych wyróżnień, w tym Oscara, Złotego Globu i nagrody Gildii Aktorów. Wyścig gwałtownie ograniczył się do Frasera i wcielającego się w tytułową rolę w "Elvisie" Austina Butlera. Ten drugi był przez długi czas faworytem. Otrzymał Złoty Glob i nagrodę BAFTA. Jednak w dniu rozdania Oscarów to Fraser triumfował. "Dziękuję za to, iż mnie doceniliście. Nie osiągnąłbym tego bez reszty obsady. Czuję się, jakbym pływał po dnie oceanu" – mówił rozemocjonowany, trzymając w dłoniach złotą statuetkę.


Brendan Fraser po oscarowym sukcesie. Dlaczego nie przyjmował nowych ról?


Kilka tygodni po zakończeniu kampanii oscarowej Fraser przyznał, iż nie przyjął żadnej nowej roli. "Jestem teraz bardzo wybredny" – żartował podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Greenwich w stanie Connecticut w maju 2023 roku. Jesienią ukazał się nakręcony przed premierą "Wieloryba" "Czas krwawego księżyca" Martina Scorsese, w którym zagrał niewielką rolę nieetycznego adwokata. Spotkała się ona z mieszanym przyjęciem, chociaż jego występu bronił sam reżyser.
W kolejnych miesiącach Fraser nie zmienił swojego podejścia. Dał sobie czas na znalezienie adekwatnego projektu. "Coś się zmieniło. Teraz muszę pracować nieco ciężej" – przyznał w rozmowie z portalem "People". "Muszę przykładać większą uwagę do poszukiwań materiału, który według mnie będzie innowacyjny, nowy, interesujący, wyjątkowy i inny od tego, co robiłem w przeszłości. Muszę mieć poczucie, iż czegoś się uczę".
Aktor nie ukrywa także, iż mimo uznania, które przyszło z "Wielorybem", wciąż mierzy się z podobnymi bolączkami, co lata temu. "Mam problemy z pewnością siebie" – przyznał w wywiadzie dla "Associated Press" w listopadzie 2025 roku. "Zawsze czułem, iż nie jestem wystarczająco dobry. Wierzcie mi, nikt nie traktuje siebie tak surowo, jak ja. Żaden krytyk, żaden wredny internetowy komentarz nie dogryzie mi tak, jak ja sobie dogryzam w myślach. I dobrze. Walczę, żeby to przezwyciężyć".


"Rodzina do wynajęcia". Brendan Fraser chwali swój nowy film


W 2025 roku Fraser zgodził się wystąpić w roli głównej w filmie "Rodzina do wynajęcia" japońskiej reżyserki Hikari. Jego główny bohater to mieszkający w Japonii amerykański aktor, który z trudem wiąże koniec z końcem. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie od agencji, która zajmuje się inscenizacją rodzinnych uroczystości i wydarzeń. Jej pracownicy wcielają się wtedy w bliskie osoby zamawiającego. Bohater przyjmuje kolejne "role", aż nie trafia na dziewczynkę, dla której ma być "ojcem". Doświadczenie sprawia, iż po raz pierwszy od dawna czuje, iż jego życie ma sens.
"To film, który przekona wszystkich, iż mają swoje miejsce na świecie, choćby w momencie, gdy czują się najgorzej. Wiem, iż nie jestem osobą, która powinna mówić, czy to dobry film, ale to jest naprawdę dobry film. Hikari to niezwykła nowa reżyserka. Uważajcie na nią" - mówił Fraser podczas promocji swej ostatniej produkcji. "Rodzina do wynajęcia" wejdzie do polskich kin 16 stycznia 2026 roku.
Idź do oryginalnego materiału