Kochasz THE BOYS? Musisz obejrzeć te seriale!

film.org.pl 17 godzin temu

The Boys gwałtownie wyróżniło się na tle przesyconej adaptacjami superbohaterskimi popkulturowej przestrzeni. Zamiast celebrować bohaterów jako symbole nadziei i sprawiedliwości, serial pokazywał, co mogłoby się stać, gdyby ci obdarzeni supermocami osobnicy byli lekkomyślnymi, skorumpowanymi i narcystyczni celebrytami. Połączenie czarnej komedii, drastycznej przemocy, ostrej satyry społecznej i zaskakująco emocjonalnego portretowania postaci uczyniło go jednym z najbardziej uwielbianych seriali superbohaterskich. Collider zaryzykował wytypowanie kilku serii, która fan The Boys powinien znać.

Wyklęci/Misfits – serial przedstawia supermoce jako coś brudnego, kłopotliwego i często wręcz niebezpiecznego, w przeciwieństwie do czegoś godnego pożądania. Agnieszka Stasiowska pisała u nas o nim tak: Z pozoru banalna historia o piątce nastolatków, którzy na skutek intensywnych wyładowań podczas nietypowej burzy zyskują nadprzyrodzone moce, od pierwszych odcinków została bardzo dobrze przyjęta tak przez krytyków, jak i widzów. 92% na Rotten Tomatoes!

Doom Patrol zagłębia się z kolei w traumy towarzyszące nadnaturalnym zdolnościom. To jeden z najbardziej niedocenianych seriali superbohaterskich, jakie kiedykolwiek powstały.

Gracja Grzegorczyk-Tokarska pisała na naszych łamach o nim w ten sposób: Ogromną zaletą serialu jest jego nieprzewidywalność. Trudno odgadnąć, na jaki dziwny pomysł twórcy wpadną za chwilę. Z zadziwiającą lekkością łamią schematy, bawią się nimi, by za chwilę, w najbardziej nieoczekiwanym momencie, je porzucić. Akcja rzadko posuwa się do przodu w linii prostej, meandrując, zakręcając, a choćby wracając do punktu wyjścia.

Gen V, jako bezpośredni spin-off z kolei w naturalny sposób zachowuje dużą część DNA The Boys: brutalną przemoc, mroczną satyrę i gotowość do ujawniania korupcji czającej się pod wykreowanymi wizerunkami superbohaterów.

Michał Kaczoń pisał o nim tak: Dość powiedzieć, iż trup ściele się gęsto, przekleństwa są pełnoprawną częścią języka, a pierwszego penisa w dużym detalu zobaczycie już w pierwszym odcinku. Gen V podąża ścieżką The Boys i nie boi się pokazywać ludzkiego ciała w każdej formie – choćby tej poszatkowanej na strzępy. W nowym serialu jest mocno i dosadnie, ale też zastosowane zabiegi służą opowiadaniu historii i mają swoje fabularne uzasadnienie

Invincible daje z kolei mnóstwo powodów do zachwytu. Serial zadaje trudne pytania o władzę, odpowiedzialność i bohaterstwo, dostarczając jednocześnie najbardziej brutalnych scen akcji jakie można sobie wyobrazić, nigdy nie tracąc z oczu swojego emocjonalnego rdzenia.

Marcin Kempisty pisał o nim tak: Skojarzenia z The Boys, między innymi przez to, iż obie produkcje zostały zrealizowane przez Amazona, są w pełni uzasadnione. Superbohaterszczyzna w swoim rdzeniu jest związana z przemocą jako sposobem rozwiązywania konfliktów, ale rzadko kiedy sięga się po aż tak krwawe sceny. W Invincible brutalność pełni niezwykle istotną funkcję: przy jej pomocy widzowie dostają prawdziwy obraz tego, czym tak naprawdę się ekscytują w trakcie seansów różnego rodzaju dzieł popkultury.

Peacemaker bez zahamowań pokazuje przemoc, prezentuje czarny jak smoła humor i głęboko dwuznacznych bohaterów, wykorzystując te elementy do zgłebiania natury odpowiedzialności, samotności i osobistego rozwoju.

Filip Peziński pisał u nas o nim tak: To naprawdę wybuchowa mieszanka absurdu, ekranowej pulpy, komiksowego sosu i krwawej rozrywki. Wszystkie odcinki wciągnąłem bez chwili znużenia i nie mogę doczekać się kolejnych…[…]

Idź do oryginalnego materiału