Kneecap – „Fenian”: przyczajony Irlandczyk, ukryty punk [RECENZJA]

filmawka.pl 2 dni temu

Zaczęło się od Fianny. W irlandzkiej mitologii oraz historii były to grupy wędrujących łowców i wojów, którzy niejednokrotnie znajdowali zatrudnienie jako najemnicy. Pojawiają się oni również w tzw. Cyklu Feniańskim – wczesnoirlandzkim literackim zbiorze, opisującym czyny legendarnego bohatera Fionna mac Cumhaila, który był wodzem Fianny. Termin ewoluował, przeistaczając się w dzisiejsze „Fenian”. W połowie XIX wieku powstało Bractwo Feniańskie (lub po prostu Bractwo Fenian), zrzeszające irlandzkich rewolucjonistów chcących zyskać niepodległość od Imperium Brytyjskiego. Z czasem określenie to zatraciło swoje narodowe znaczenie, a (głównie) Brytyjczycy zaczęli używać go jako przekleństwo skierowane w stronę irlandzkich katolików. Od paru lat Kneecap skutecznie przywraca pierwotną wymowę tego terminu, a nowym krążkiem tylko wzmacnia swoją pozycję na rynku oraz w świadomości słuchaczy.

Konieczny będzie krótki recap (pun intended): popularność hip-hopowego trio eksplodowała w zeszłym roku na Coachelli, kiedy podczas występu zespół mocno potępiał ludobójstwo dokonywane przez Izrael w Strefie Gazy. Kneecap trasy po Stanach Zjednoczonych nie sfinalizowało, jednak działania zespołu na krótko otworzyły Puszkę Pandory. Mo Chara prędko został oskarżony za propagowanie terroryzmu (w listopadzie 2024 roku podczas koncertu w Londynie miał wymachiwać flagą Hezbollahu), zaś BBC nie wyemitowało na żywo występu zespołu podczas festiwalu Glastonbury. To właśnie w trakcie tego samego wydarzenia wokalista zespołu Bob Vylan zainicjował przyśpiewkę „death, death, to the IDF”. Później ze względu na „antysemicką mowę nienawiści popierającą terroryzm” zespół otrzymał zakaz wjazdu na Węgry. Odwołano również koncert Kneecap w Wiedniu. W międzyczasie (od maja do września) trwał proces Mo Chary. Zarzuty oddalono, a zespół schował do szuflady nagrany już nowy album ze względu na zbyt duże podobieństwo do Fine Art. Uf, dobrnęliśmy do końca.

Materiały promocyjne Heavenly Recordings / fot. Tom Beard

Fenian powstał we współpracy z producentem Danem Careyem (Slowthai, Foals, Wet Leg, Fontaines D.C.), który nadał krążkowi bardziej poważnego anturażu. Atmosfery na płycie może nie da się kroić nożem, ale jest ona o wiele gęstsza niż w przypadku Fine Art. Roztacza się nad nią klimat zaszczucia i niepokojów wynikających z wydarzeń zarówno na świecie, jak i samej irlandzkiej wyspie. Zespół wypłynął co prawda na skalę globalną, ale tekstowo często orbituje wokół swojej ojczyzny, prywatnego życia czy sławy. W brudnym Smugglers & Scholars panowie wspominają irlandzką historię naznaczoną latami rewolucji i zamazują romantyczny, pocztówkowy obraz swojej ojczyzny. Buntownicze, klubowe, lekko zadymione An Ra to utwór wymierzony bezpośrednio w Wielką Brytanię, punktujący naleciałości szkodzące Irlandii. Na inspirowany Massive Attack głęboki, orientalny bit Carnival, Mo Chara i Móglaí Bap położyli z kolei linjiki krytykujące medialne pokrycie procesu pierwszego z nich.

Zgłodnieli fonicznych wrażeń po pierwszej płycie też znajdą coś dla siebie. Chociaż w Liars Tale obrywa się brytyjskiemu rządowi i kierującemu nim Keirowi Starmerowi, industrialna techniawa zadowoli chcących się wyskakać na koncercie. Podobnie jak tytułowe Fenian, gdzie chyba najbardziej słychać ślady synthpopu. Kneecap ponownie z dużą pewnością siebie przemierza różne odmiany muzyki elektronicznej. Na tyle, iż aż chce się tu napisać o każdym utworze z osobna. Znajome ślady dostrzeżemy też w tanecznym Big Bad Mo, które powstało chyba z myślą o mosh pitach. Jakby tego gatunkowego napuchnięcia było mało, dostaliśmy również duchowego spadkobiercę Incognito: oldschoolowe, westcoastowe Gael Phonics to humorystyczny przewodnik po irlandzkim słownictwie.

Jeszcze mało wrażeń? Spokojnie, Cocaine Hill dostarczy ich dzięki samplów drukarki/kasy fiskalnej, sennego, niepokojącego klimatu, psychodelicznej gitary i anielskich wokali Radie Peat w refrenach. A album wzruszająco kończy Irish Goodbye, wpadające gdzieś delikatnie w najlepsze lata współczesnego R&B i stanowiące sztandarowy przykład tego, iż melodyjny rap może być interesujący treściowo. Chociaż płycie towarzyszy ogólna ciężkość, a jej sfera audialna malowana jest raczej w ciemnych barwach, Dan Carey poskładał to wszystko z największą precyzją. Nie ma tu miejsca na nieplanowane przestoje, a większość z 42 minut i 32 sekund trwania jest wykorzystana co do joty.

Większość, bo choć przy odsłuchach bawiłem się bardzo dobrze, mój palec wędrował do przycisku pominięcia za każdym razem, kiedy Headcase wdzierało się na głośniki. Jestem pewien, iż utwór ten znajdzie swoich zwolenników, ale najwyraźniej nie dla mnie jest drum and bass. Palestine – pomimo ciekawych wrażeń produkcyjnych i udziału rapera Fawziego – na starcie przegrywa swoją krótkością i pożerane jest przez sąsiadujące utwory. Słychać jednak znaczący postęp produkcyjny w stosunku do poprzedniego wydawnictwa – między innymi dzięki większemu zróżnicowaniu i zaproszeniu na pokład doświadczonego producenta. Marginalny udział DJ’a Próvaía (który przebywał w Irlandii z rodziną) wyszedł płycie na dobre. Carey wyrwał Kneecap z łupankowo-imprezowej pętli, dzięki czemu zespołowi łatwiej będzie namalować obraz bardziej dojrzałych i wszechstronnych muzyków.

Złośliwi – a zwłaszcza prorządowi Anglicy – pewnie zarzucą Kneecap próbę kapitalizacji tematu ludobójstwa w Palestynie, anty-izraelskich haseł i wynikającego z tego zeszłorocznego szumu wokół zespołu związanego z procesem Liama. Na płycie nie znalazł się jednak żaden kawałek z tego okresu. Nie dość, iż wytrąca to krytykom argumenty z rąk, to sugeruje również delikatną zmianę kierunku artystycznego. Fenian to wciąż punk-rap. Zespół tym razem nie jest aż tak nieokiełznany, a kontrolowany chaos ustępuje precyzji, planowaniu i uderzaniu tam, gdzie zaboli. Kneecap bardziej niż szarżującym nosorożcem, teraz jest przyczajonym tygrysem. Nie zmieniła się dzika energia i przywracanie na mapie świata tożsamości Irlandii. Fenian to również pokaz artystycznej bezczelności na przekór oczekiwaniom, które zespół dźwignął, zadowalając zarówno fanów, jak i krytykę. Grupa nie stoi w miejscu i postawiła rozwijający krok do przodu, plasując się w czołówce dużych, współczesnych zespołów hip-hopowych i może choćby punkowych.

korekta: Anna Czerwińska

Kneecap – Fenian, odsłuch płyty

Idź do oryginalnego materiału