To biennale sztuki w czasach katastrofy. Ale w cieniu konfliktów i protestów widzimy świat, który szuka nowego języka i wspólnoty, co powinno napawać nas nadzieją. A po drodze pozostało oczyszczalnia ścieków, do której zaprasza się widzów, i Jim Jarmusch jako kompozytor. Bo w Wenecji nie ma nudy.