Klasyka z Filmawką: „Historia żółtej ciżemki” (1961) | Tarnowska Nagroda Filmowa 2026

filmawka.pl 12 godzin temu

Od kiedy Marek Kondrat jest częścią polskiego kina? Większość osób mogłaby odpowiedzieć: „Cóż, od kiedy pamiętam”. Wynika to zarówno z długości stażu pracy, jak i statusu odegranych przez tego aktora ról. Spokojnie, nie mam zamiaru rozpoczynać klasycznej wyliczanki „Kwiatkowski, pentliczek, Miauczyński, stoliczek”. Warto jednak nadmienić, iż za niedługo wzbogaci się ona o jeszcze jedno nazwisko – Rzecki. Występ w Lalce Macieja Kawalskiego oznacza powrót Kondrata z aktorskiej emerytury. To wydarzenie, a także otrzymanie przez artystę statuetki za całokształt twórczości na 40. Tarnowskiej Nagrodzie Filmowej, zachęca do przyjrzenia się początkowi tej hucznie celebrowanej kariery. Zacznijmy więc ponownie. Od kiedy Marek Kondrat jest częścią polskiego kina? Od 1961 roku.

Jedenastoletni Kondrat zagrał wówczas główną rolę w Historii żółtej ciżemki w reżyserii – również debiutującego – Sylwestra Chęcińskiego. Film, podobnie jak literacki pierwowzór Antoniny Domańskiej, opowiada legendę powstania ołtarza mariackiego. Haczyk fabularny stanowi więc zagadka tytułowej ciżemki. W jaki sposób trzewik, odnaleziony podobno w trakcie XIX-wiecznej renowacji, trafił za zabytek? Zanim poznamy odpowiedź na to pytanie, obserwujemy losy Wawrzka, który marzy o szkoleniu się w warsztacie Wita Stwosza. Oznacza to, iż z Poręby musi dostać się do Krakowa, w czym pomaga mu – chociaż nie czyni tego wyłącznie z dobroci serca – grupa wędrownych cyrkowców. Podczas jednego z postojów chłopiec przyłapuje na kradzieży Czarnego Rafała, który poprzysięga młodemu rzeźbiarzowi zemstę. Te trzy wątki nieustannie się ze sobą przeplatają, co buduje odpowiednio dozowane napięcie i zainteresowanie, a w efekcie końcowym – zgrabną historię.

fot. „Historia żółtej ciżemki” / Muzeum Kinematografii w Łodzi

Z każdą minutą filmu powiększa się galeria prezentowanych – i charakterystycznych! – postaci. Widz aż nabiera ochoty na zabawę w „zgadnij, kto następny”, ponieważ na ekranie co rusz pojawiają się kolejne legendy polskiego aktorstwa: Białoszczyński, Szczepkowski, Holoubek, Kobiela i Pawlik. Ostatni dwaj, w rolach przywołanych już cyrkowców, tworzą wspaniały duet komediowy. Ich wspólne sceny przypominają odcinki Pinky i Mózg – z tą różnicą, iż laboratoryjne myszy wylądowały w późnym średniowieczu i przekomarzają się na koźle wozu konnego. Natomiast podczas oceny występu samego Kondrata łatwo wpaść w pułapkę tworzenia mitologii postaci spod znaku „film był mu pisany od zawsze”. choćby jeżeli odtwórca roli Wawrzka wykazywał w 1961 roku predyspozycje aktorskie (m.in. naturalność i obycie przed kamerą), to w tym przypadku wiele warunkowało wywodzenie się z rodziny artystycznej (jego ojciec i wuj byli aktorami). Warto pamiętać, iż losy gwiazd dziecięcych mogą prowadzić w przeróżne miejsca, a choćby skończyć się – jak w przypadku Sławomira Wronki, czyli Adasia Niezgódki z Akademii Pana Kleksa (1984) – otrzymaniem profesury z zakresu nauk ścisłych!

Historia żółtej ciżemki należy do grupy filmów, które otworzyły w polskim kinie nowy rozdział, jakim było tworzenie produkcji dla najmłodszej widowni (Lubelski, 2009, s. 224). Przełom lat 50. i 60. obfitował w ekranizacje literatury dziecięcej. Najchętniej sięgano po twórczość Kornela Makuszyńskiego (Awantura o Basię [1969], Szatan z siódmej klasy [1960], O dwóch takich, co ukradli księżyc [1962]), ale znalazło się także miejsce dla Króla Maciusia I Janusza Korczaka czy Godziny pąsowej róży Marii Krüger. Narodziny nowej kategorii filmowej po części znajdują swoje źródło w ówczesnym ustroju politycznym. W jaki sposób najłatwiej uciec od problemów z cenzurą? Poprzez radykalne odcięcie od rzeczywistości społecznej i zanurzenie się w dziecięcym świecie farsy, baśni bądź legend.

fot. „Historia żółtej ciżemki” / Muzeum Kinematografii w Łodzi

Debiut Chęcińskiego spogląda zatem w stronę późnośredniowiecznego Krakowa. Miasto królów zostaje zrekonstruowane przy pomocy malowanych teł i scenografii postawionej w studiu. Dzięki temu, a także za sprawą intensywnych kolorów kostiumów i odpowiedniego ustawienia aktorów, kadry filmu zaczynają przypominać gotyckie miniatury (Lubelski, 2009, s. 224). Twórcy zdecydowali się również na stylizację napisów początkowych, których krój nawiązuje do kaligrafii w średniowiecznych woluminach. Historia żółtej ciżemki na poziomie formy wizualnej stanowi więc przemyślany artystycznie projekt.

Przed powrotem do ekranowej historii Wawrzka zastanawiałam się, czy nie będzie to jedynie podróż sentymentalna. Wyobrażałam sobie, iż uśmiechnę się pod nosem na widok młodego Kondrata i sama przed sobą będę udawać, iż dobrze się bawię. Pierwsza założenie okazało się trafne, natomiast drugie… Cóż, o dziwo seans Historii żółtej ciżemki przyniósł mi więcej frajdy w dorosłości niż w dzieciństwie.

Korekta: Michalina Nowak

Bibliografia

Lubelski T., Historia kina polskiego. Twórcy, filmy, konteksty, Chorzów 2009.

Tekst powstał we współpracy z Tarnowską Nagrodą Filmową.

Idź do oryginalnego materiału