Białoruska „Czarna brzoza” Witalija Czetwierikowa tylko w części pierwszej jest filmem o wojnie. Wojnie widzianej z perspektywy żołnierzy zatopionego w leśnej głuszy – i to niemal doslownie, bo wśród bagien i rozlewisk – oddziału partyzanckiego. Czas wypełnia im nie tylko walka z wrogiem, ale też poszukiwanie bliskości, którą dać może tylko drugi człowiek.