Pięć lat. Tyle musieli czekać widzowie, żeby „Klangor” wrócił z nowymi odcinkami. A jak już serial CANAL+ powrócił, to w nieco innej odsłonie, bo sezon 2 to zupełnie inna historia i inni bohaterowie w jej centrum.
„Klangor” w 1. sezonie przedstawił widzom historię Rafała Wejmana (Arkadiusza Jakubika ), mieszkającego w Świnoujściu everymana, którego córka (Matylda Giegżno) nagle znika bez śladu. Na przestrzeni ośmiu odcinków obserwowaliśmy, jak główny bohater próbuje ją odnaleźć, jednocześnie radząc sobie z traumą, jaką tajemnicze zaginięcie sprowadziło na jego rodzinę. I jeżeli ktoś spodziewał się, iż w nowych odcinkach, ponownie napisanych i wyreżyserowanych przez duet Kacper Wysocki i Łukasz Kośmicki, kolejny raz odwiedzimy Wejmana i znów zobaczymy go ubranego w charakterystyczną żółtą kurtkę, ten musi obejść się smakiem. 2. sezon, który przedpremierowo widziałem w całości, to zupełnie inna historia.
Klangor sezon 2 – nowe odcinki to zupełnie nowa historia
Zupełnie inna, ale jakby jednak nieco znajoma. jeżeli 1. sezon serialu CANAL+ – gęsty jak smoła i surowy jak wiatr nad Bałtykiem po sezonie – przypadł wam do gustu, to po nową odsłonę powinniście sięgnąć w ciemno i na pewno nie będziecie zawiedzeni. Nowe odcinki nie odchodzą bowiem od formuły, która, w mojej ocenie, sprawiła, iż „Klangor” to jeden z najlepszych współczesnych polskich seriali. I choć teraz w centrum postawiono zupełnie inną bohaterkę, to pod tym względem akurat absolutnie nic się nie zmieniło.
„Klangor” (Fot. CANAL+)„Klangor” w nowym sezonie stawia na podobny punkt wyjścia co poprzednio – oto znika młoda kobieta, wokół jej zaginięcia pojawia się coraz więcej znaków zapytania, a prawdy znów próbuje dowiedzieć się zdesperowany rodzic. Tym razem jest to matka, Helena Zdun (Małgorzata Gorol, „The Office PL”), która po kilkunastu latach rozłąki wraca do Świnoujścia, by spotkać się ze swoją córką, Wiki (Mary Pawłowska, „Pati”). Powiedzieć, iż relacje między obiema paniami są napięte, to jak nic nie powiedzieć. Wiki, również będąca już matką, nie chce Heleny znać i na początku próbuje się od niej odciąć. A gdy pierwsze lody zostają wreszcie przełamane, wtedy znika.
Punkt wyjścia nowego sezonu „Klangoru” jest więc niby podobny, ale jednak zupełnie inny. Inne są relacje na linii rodzic – dziecko, a co za tym idzie, inaczej przez otoczenie traktowana jest sama Helena. Większość ludzi widzi w niej wyrodną matkę, która przed laty porzuciła dziecko, choć prawda będzie oczywiście bardziej skomplikowana. To jednak Helena jako pierwsza poważnie potraktuje zniknięcie Wiki, której daleko do krystalicznej postaci – dla reszty świata będzie to kolejny wybryk młodej dziewczyny nie potrafiącej poradzić sobie ze swoimi emocjami i problemami, takimi jak chociażby wyjątkowo toksyczna relacja z partnerem Kubą (Piotr Trojan, „Odwilż”) – przemocowcem, który z miejsca trafi na naszą listę podejrzanych.
Klangor sezon 2 przedstawia nową główną bohaterkę
Nowy sezon to w dużej mierze właśnie historia o toksycznej męskości – takiej, która zawsze nakazuje ci pokazywać siłę, co by się nie działo. To historia o mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet, ale często nienawidzą też samych siebie. Ich nieumiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami nieść za sobą tragiczne konsekwencje. Klangorowy świat – choć twórcy serialu jeszcze bardziej postawili w 2. sezonie na kobiety – to świat brutalnych mężczyzn, którzy często biorą, co chcą i nie znoszą słowa sprzeciwu. Mam wrażenie, iż pod tym względem jest to spora różnica względem pierwszej serii – tutaj zło jest znacznie bardziej namacalne, choćby jeżeli to po części okoliczności tworzą czarne charaktery.
„Klangor” (Fot. CANAL+)Znów jednak mało co jest tu tak naprawdę jednoznaczne. Helena nosi w sobie znacznie więcej odcieni szarości niż poczciwy Rafał, który – choćby jeżeli czasem balansował na granicy między dobrem a złem – mógł być odbierany przez widzów jako postać jednoznacznie pozytywna. Tym razem jest inaczej, do nowej głównej bohaterki będziemy czuli dystans, dla niektórych naturalnym odruchem może być próba osądzania jej życiowych wyborów. Twórcy jednak gwałtownie przekonają nas, iż Heleny nie da się oceniać zerojedynkowo, pod jej charakterystyczną różową kurtką kryje się bowiem sporo niezabliźnionych ran z przeszłości i to one w dużej mierze będą nadawać kontekst jej poczynaniom.
Poszukiwania zaginionej córki, które główne bohaterka – zupełnie jak kiedyś Rafał Wejman – będzie prowadziła na własną rękę, otworzy na nowo wiele z tych ran i zmusi Helenę do zmierzenia się z własną historią. Czy znikając z życia Wiki działała dla dobra jej, czy swojego? Czy powinna bardziej o nią walczyć, choćby jeżeli zdawało się, iż jest na straconej pozycji? „Klangor” w 2. sezonie zadaje sporo pytań odnośnie macierzyństwa i tego, jak społeczeństwo widzi rolę matki. Na całe szczęście twórcy unikają tutaj taniego moralizatorstwa i wskazywania jedynej adekwatnej drogi. Na wszystkie pytania, jakie tutaj padną, widz będzie musiał odpowiedzieć sobie sam, jednocześnie próbując odpowiedzieć na to najważniejsze – co się stało z Wiki?
Klangor sezon 2 – czy wciąż warto oglądać serial?
Samo śledztwo znów będzie pełne prowadzących donikąd tropów, co jakiś czas będą zmieniali się główni podejrzani, a my długo będziemy w tym brutalnym świecie poruszać się jak we mgle. Jedna rzecz się absolutnie bowiem nie zmieniła – zagadka kryminalna wciąż jest tu niesamowicie angażująca, zwłaszcza w połączeniu z rodzinnym dramatem. Dodatkowo wrażenie może robić cały serialowy świat – oglądając nowy sezon będziemy mieli często wrażenie, iż zanurzamy się w świecie niemal namacalnego zła. Tu każdy ma coś na sumieniu i nikomu nie można ufać. Takie wrażenie potęguje samo miejsce akcji – klimat Świnoujścia poza sezonem turystycznym jest naprawdę niepodrabialny, w dużej mierze dzięki niemu „Klangor” to prawdziwe nordic noir w polskim wydaniu.
Twórcy momentami będą bawili się z widzem, bo przecież wiedząc, jak zakończyła się historia zaginionej Gabi w 1. sezonie, będziemy zastanawiali się, czy i tym razem zobaczymy podobne zakończenie, czy może jednak coś zupełnie innego. Ta „zabawa” momentami będzie dość brutalna, a my regularnie będziemy tracić i zyskiwać nadzieję na to, iż Wiki odnajdzie się żywa. Podobnie będzie z Heleną, coraz bardziej zdesperowaną, by dowiedzieć się prawdy – tę desperację, ale jednocześnie głęboko skrywaną siłę głównej bohaterki świetnie na ekranie oddaje Małgorzata Gorol, ale aktorskich popisów jest tu więcej. Wrażenie może robić Piotr Trojan, którego bohater będzie budził naszą niechęć od samego początku, ale warto wyróżnić także Mary Pawłowską, dla której ostatni rok jest prawdziwym przełomem w karierze.
„Klangor” (Fot. CANAL+)Na ekranie pojawiają się także twarze znajome z poprzedniego sezonu, wciąż bowiem jesteśmy w tym samym Świnoujściu, więc całkiem naturalne jest, iż znów spotykamy prowadzącą oficjalne śledztwo Dankę Schulze (Magdalena Czerwińska), którą powoli zaczynamy poznawać także od tej mniej służbowej strony. Kolejny raz odwiedzamy także więzienie, które zdaje się pełnić funkcję serialowego siedliska zła – wciąż kwitnie tu bowiem narkotykowy biznes, a to, co się w nim dzieje, będzie miało wpływ na wydarzenia poza murami. Nie jest zatem tak, iż z „Klangoru” został tylko tytuł i miejsce akcji. Wrażenie, iż to wciąż ten sam bardzo zepsuty świat, nie powinno was opuścić.
Między historiami Heleny i Rafała i ich zaginionych córek więcej jest mimo wszystko różnic niż podobieństw, ale nie zmienia to faktu, iż kilkukrotnie podczas oglądania nowego sezonu będziemy mogli odnieść wrażenie, iż gdzieś już to wszystko widzieliśmy. Zwłaszcza iż twórcy stosują czasami niemal identyczne narracyjne zabiegi – do tego stopnia, iż znów otrzymujemy na przykład odcinek będący jedną wielką retrospekcją. Z tego powodu powrót „Klangoru” po latach, choć więcej niż udany, nie jest już tak świeży, jak wcześniej. Duet Kośmicki & Wysocki prawdopodobnie uznał, iż zwycięskiej formuły nie należy zmieniać, choć nie miałbym nic przeciwko, gdyby momentami wykazali nieco więcej odwagi. Finalnie jednak, mimo pewnych powtórzeń, to wciąż jeden z najlepszych polskich seriali.

















