Kindżał - odcinek 7

dziwnabydgoszcz.blogspot.com 8 godzin temu

Jak tak dzisiaj gdy o tym myślę spisując tamte wydarzenia to jestem przekonany, iż właśnie w tym momencie połączyły się losy Artura i Leszka, zresztą tak samo jak wcześniej, gdy rodzice Olafa wyrazili zgodę na jego hinduska eskapadę to połączyły się losy Artura i Olafa. A stało się to dlatego, ponieważ Olaf zaproponował mi, abym z nim pojechał do Indii i pomógł mu w organizacji i działalności owej firmy. Miałem dobrą opinię u swojego szefa, a i rodzicom Olafa wydawało się, iż tak będzie pewniej i bezpieczniej dlatego zgodzili się także na finansowanie mojego pobytu przez ów rok w Indiach. Oczywiście wyznaczyli limity wydatków, ale były to jak dla mnie kwoty znacznie przekraczające spodziewane potrzeby. Mając przed sobą perspektywę rocznego pobytu w tym oryginalnym kraju i do tego pobytu finansowanego przez innych, z wielka ochotą się na ten wyjazd zgodziłem. Ojciec mnie oczywiście przestrzegał i prosił, a choćby żądał, abym nie wdawał się, jak on to nazywał, w awanturę z Olafem. Zapewniał mnie o swoim poparciu i twierdził, iż jestem na początku pięknej kariery w Szwecji. Wielokrotnie mnie pytał po co mi tak wielkie ryzyko, po co stawiam całe swoje życie na tak niepewną kartę, a choćby mnie źle mówił o Olafie i jego wyczynach. Kto jednak może przekonać młodego, wykształconego człowieka, bez żadnych zobowiązań i do tego posiadającego trochę gotówki, aby zrezygnował z rocznego darmowego pobytu w Indiach. Słuchałem, kiwałem głową, przytakiwałem, a zrobiłem swoje.

Może teraz opowiem panu trochę o Olafie, gdyż jego ujmujący sposób bycia, umiejętność przekonywania, wzbudzający sympatię wygląd i inne pozytywne cechy, a także jego sytuacja rodzinna i materialna, sprawiły, iż dzisiaj gdy o tym myślę to jestem przekonany, iż właśnie te rzeczy odegrały decydującą rolę w ostatecznym podjęciu decyzji o moim wyjeździe z nim do Indii. W tamtym czasie Olaf był bardzo przystojnym, pełnym osobistego uroku i pełnym wprost tryskającej z niego energii, młodym mężczyzną. Był wysoki i szczupły miał bardzo wyrazistą twarz z ostro zarysowanymi kościami policzkowymi i przenikliwe niebieskie oczy. Całości wyglądu dopełniały jasno blond, gęste, lekko falującymi się włosy. Wszyscy zgodnie uznawali go za bardzo przystojnego mężczyznę. A jego uśmiech w tamtym czasie gdy go poznałem, był tak otwarty, taki zaraźliwy i szczery, iż każdego co się z nim zetknął, prawie od razu zniewalał. Olaf miał szalone powodzenie u kobiet, a i z mężczyznami nieźle sobie radził. Umiał z nimi rozmawiać, wyczuwać ich nastroje i momentalnie się do nich dostosowywać. Trafiał do ludzi zarówno swoimi argumentami jak i całą swoją osobowością. A ludzie go po prostu lubili i lubili przebywać w jego towarzystwie. Należał do tych nielicznych, którzy często tylko samą swoją obecnością wzbudzają zainteresowanie, szacunek, a czasami i podziw. Z takim to nietuzinkowym człowiekiem zetknął mnie los już na początku mojej samodzielnej drogi życiowej i dzisiaj sam nie wiem czy to było dla mnie korzystne, czy nie. Jednak w tej chwili coraz częściej myślę, iż lepiej byłoby dla mnie, gdybym nigdy Olafa nie poznał.

Ale ja tutaj zaczynam snuć różne rozważania odbiegając od tematu, a do tego widzę, iż szklaneczka pana jest pusta. Pozwoli pan, iż naleję jeszcze jednego drinka, proporcje zapamiętałem. Nie, nie, proszę mówić tak jak do tej pory, to jest szalenie zajmujące i chętnie pana będę słuchać, niezależnie od tego jak długo to ma trwać, a co do drinka to proszę bardzo, z przyjemnością jeszcze wypiję.

Pan Artur nalał sobie i Leszkowi, upił łyk ze swojej szklaneczki po czym wrócił do swojej opowieści - wiosną 1984 roku, a konkretnie 25 kwietnia polecieliśmy samolotem ze Sztokholmu do Delhi. Tam mieliśmy już zarezerwowany hotel i po paru dniach aklimatyzacji zaczęliśmy się rozglądać za dawnymi znajomymi Artura, za nowymi znajomymi i za nowymi okazjami. Nie będę pana zanudzał szczegółami naszych działań, powiem tylko, iż nasz pobyt w Indiach zamiast przewidywanego jednego roku, trwał aż dziesięć lat. Już po roku kiedy to rodzina Olafa przestała przysyłać przekazy pieniężne, byliśmy na tyle mocni finansowo, iż mogliśmy sami sobie zapewnić całkiem wygodne życie w Indiach.

Po paru latach naszych wspólnych działań, gdzieś tak chyba po czwartym roku pobytu w Indiach Olaf zaczął wyjeżdżać do odległych miast tego ogromnego kraju, ja natomiast trzymałem się tylko dwóch miejsc czyli Bombaju i Delhi. Tutaj poznałem wielu europejskich handlowców przyjeżdżających na miesiąc lub dwa na zakupy towarów do swoich firm. Zawarłem z nimi szereg umów i dostarczałem im głównie meble i inne towary służące do wyposażenia mieszkań. Interes kręcił się dobrze. Zarabiałem sporo, ale coraz częściej zaczynałem mieć już dosyć Indii. Z Olafem robiliśmy od czasu do czasu wspólne interesy jednak większość jego spraw była mi mało znana. Mieszkaliśmy już wówczas osobno, w innych miastach i kontaktowaliśmy się raz na parę miesięcy.

Pewnego dnia, gdy mijał dziesiąty rok pobytu w tym ciekawym, ale ogromnie uciążliwym, przynajmniej, jak dla mnie kraju, przyjechał do mnie Olaf i stanowczo oświadczył, iż natychmiast wraca do Szwecji. Ponieważ ja także coraz częściej o tym myślałem dlatego powiedziałem, iż wracam z nim. O tych dziesięciu latach spędzonych w Indiach napisać mógłbym parę książek. Były to lata pełne ciężkiej pracy, pełne ciągle nowych pomysłów, zaskakujących zmian, lata ciekawe, lata spędzone w kompletnie egzotycznym kraju, w którym prawie wszystko było inne niż to co było moim doświadczeniem przed wyjazdem do Indii. Pomimo powodzenia materialnego i poznania bardzo wielu wspaniałych, interesujących, a często i oryginalnych ludzi, nie był to jednak świat, w którym chciałbym żyć na stałe. I tak sądzę, iż za długo w nim przebywałem. Dlatego też z wielką chęcią i zaangażowaniem polikwidowałem moje miejscowe firmy, sklepy i przedstawicielstwa, porozmawiałem z moimi ówczesnymi indyjskim kontrahentami o nowych zasadach współpracy, a potem spakowałem co się dało i kupiłem bilet na samolot.

Dlatego w połowie 1994 roku znaleźliśmy się znowu w Sztokholmie. Tam nasze drogi się rozeszły na dobre i przez parę lat nie spotkałem Olafa, a choćby nie miałem od niego i o nim choćby najmniejszej wiadomości. Ja przez cały czas importowałem to samo z Indii co poprzednio, ale na dużo mniejszą skalę. Kupiłem sobie niewielki dom na przedmieściach stolicy Szwecji. Żyłem dostatnio i spokojnie. Moi rodzice na samym początku polskich przemian wrócili do kraju. Wyremontowali dom po dziadkach, ten, w którym teraz jesteśmy i rozpoczęli, jak to mówili, zmagania z polską demokracją. kilka miałem z nimi kontaktów w ostatnich latach oprócz okazjonalnych telefonów i bardzo rzadkich listów. A teraz mam do siebie wielki żal, iż nie ujrzałem już nigdy mojego ojca. W dwa lata po moim powrocie z Indii do Szwecji zachorował na raka i zmarł w ciągu miesiąca. Nie byłem w stanie tego przewidzieć i gdy ja tylko ciągle się wybierałem go odwiedzić to on w tym czasie odszedł od nas na zawsze. Wtedy też, na pogrzebie ojca, ostatni raz widziałem moją mamę. Po roku od śmierci ojca odeszła cichutko, nic nikomu nie mówiąc. Do dzisiaj nie wiem dlaczego zmarła. Zawsze była okazem zdrowia. Pewnie nie umiała sama żyć. Po tej rodzinnej tragedii zacząłem zastanawiać się nad powrotem do Polski. Kasy miałem sporo, a wspaniały dom w Podkowie wymagał ręki gospodarze. Byłem jedynym spadkobiercą, a ze Szwecją oprócz moich interesów, kilka mnie wiązało. W końcu postanowiłem sprzedać mój szwedzki dom, zamknąć firmę i wrócić do mojego kraju. Był to rok 1999 i pomyślałem sobie, iż idzie nowy wiek to i ja muszę wszystko zmienić. Dopinałem właśnie likwidację moich szwedzkich interesów, gdy skontaktował się ze mną telefonicznie Olaf. Olaf, którego nie widziałem już od około pięciu lat, nic o sobie nie mówiąc, poprosił o pilne spotkanie. Byłem ogromnie zaskoczony i zdziwiony, ale to przecież jemu zawdzięczałem moją obecną pozycję, to on mi pomógł na początku indyjskiego startu i to wreszcie dzięki jego decyzji opuściłem ten kraj z czym nosiłem się od dawna, ale nie potrafiłem tego uczynić. Dlatego też czułem się mocno zobowiązany do spotkania się z nim, a ponadto byłem ciekaw co u niego, jak żyje, jak sobie radzi?


Poprzedni odcinek


Idź do oryginalnego materiału