Bohaterowie serialu "Stamtąd" dostali więcej niż jedno ostrzeżenie od Człowieka w Żółci, który w finale 3. sezonu chwycił Jima Matthewsa za gardło, a następnie je rozerwał, mówiąc: "Próbowałem cię ostrzec. Twoja żona nie powinna była kopać tego dołu". Antagonista w ubłoconym i podartym musztardowym garniturze przyjął fizyczną postać po tym, jak Tabitha Matthews odkryła, iż jest kolejnym wcieleniem matki Victora Kavanaugh, dawnej mieszkanki Fromville.
W premierowym odcinku 4. sezonu "Stamtąd" Człowiek w Żółci postanowił podszyć się pod dziewczynę imieniem Sophie, która wcale nie jest córką zagubionego na drodze księdza, nowego członka odciętej od reszty świata społeczności. Złoczyńca jest zatem zmiennokształtny, ale widzowie nie powinni myśleć, iż na tym kończą się jego moce. Nie wiemy, jakiego jeszcze asa chowa w rękawie.
Kim jest Człowiek w Żółci? Odpowiedzi możemy szukać w sztuce "Król w Żółci"
"Król w Żółci" – tak nazywa się pochodzący z 1895 roku zbiór opowiadań pióra Roberta W. Chambersa. Centralnym motywem dziesięciu historii opisanych przez ikonę podgatunku weird fiction jest zakazana sztuka "Król w Żółci", która doprowadza do obłędu każdego, kto ją przeczyta.
Ogarnięci szaleństwem czytelnicy stają się poddanymi tytułowego władcy, który rządzi Carcosą, przeklętą krainą symbolizującą – w różnych interpretacjach – dekadencję (u schyłku XIX wieku kolor żółty był utożsamiany z rozpadem i zgnilizną) oraz mroczną stronę ludzkiej natury.
W opowiadaniach pojawia się też Żółty Znak – symbol przypominający niektórym pochodnię Tanatosa, greckiego boga śmierci. Znaczenie pieczęci jest owiane tajemnicą. W "The Repairer of Reputations" sugerowano, iż każdy, kto ją posiada lub zobaczy, jest podatny na kontrolę Króla w Żółci.
Dzieła Roberta W. Chambersa zostały następnie włączone do Mitologii Cthulhu przez H.P. Lovecrafta, którego przy omawianiu "Stamtąd" i jego inspiracji nie można oczywiście pominąć – w końcu znaleziony w jaskini przez Victora rysunek potwora z mackami to wypisz wymaluj Hastur. O twórczości prekursora fantastyki naukowej brytyjski teoretyk kultury Mark Fisher pisał tak:
Dalsza część artykułu poniżej.
Podejrzewam, iż na ostatniej prostej "Stamtąd" nie będzie się bawić lovecraftowską dziwnością, ponieważ mija się z nią współczesna kultura oglądania telewizji i sam format serialu (w tym jego mainstreamingowy charakter).
Twórcy prawdopodobnie odsłonią przed publicznością prawdę o miasteczku "spoza czasu", ale raczej nie będzie ona zbyt ładna. Przeciętni widzowie domagają się obecnie, by fabuły produkcji, które pochłaniają, miały sens i wyraźny łańcuch przyczynowo-skutkowy. Otwarte zakończenia, niejednoznaczne konkluzje czy zwyczajny brak odpowiedzi na najważniejsze pytania są dla nich równoznaczne ze "złym finałem". Perspektywa zmieniłaby się, gdyby "Stamtąd" było dziełem niszowym.
