Podziemia Matki Polki miały przetrwać wybuch atomowy?
Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki powstawał w latach 80. XX wieku, kiedy świat wciąż żył w cieniu zimnej wojny. Widmo konfliktu nuklearnego nie było wtedy wyłącznie tematem filmów katastroficznych. I właśnie z tamtych czasów pochodzą dwie niezwykłe historie, przekazywane przez kolejne pokolenia pracowników łódzkiego szpitala.
- Miejska legenda mówi o tym, iż Matka Polka była zaprojektowana w taki sposób, żeby przetrwała wybuch bomby atomowej. Oczywiście trudno sobie wyobrazić, iż gdyby do tego doszło, byłaby nienaruszona, na przykład szyby w oknach by nie powypadały. Chodzi raczej o to, żeby konstrukcja przetrwała. I naprawdę, kiedy teraz prowadzimy remonty i obserwujemy tę konstrukcję, dochodzimy do wniosku, iż jest coś na rzeczy
- opowiada Adam Czerwiński, rzecznik prasowy Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.
Ale na tym nie koniec. Druga z legend brzmi jeszcze ciekawiej.
- Najstarsi pracownicy, ludzie, którzy zaczęli tu pracować w latach 80., powtarzają, iż te korytarze były tak konstruowane, żeby mogły do nich wjechać czołgi. Nigdy tego nie sprawdzaliśmy i mamy nadzieję, iż nie będziemy tego sprawdzać. Ale znów, kiedy patrzy się na te korytarze, jest coś na rzeczy
- mówi Czerwiński.
Podziemne łączniki pomiędzy pawilonem położniczo-ginekologicznym i pediatrycznym rzeczywiście robią wrażenie. Są dwa, każdy o długości prawie pół kilometra. Jeden określany jest jako czysty, drugi jako brudny. Część korytarzy znajduje się całkowicie pod ziemią, miejscami około pięciu metrów poniżej poziomu gruntu. Inne fragmenty mają nadziemne zadaszenie.
Czy rzeczywiście przetrwałyby uderzenie rakiety lub drona?
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy gdyby uderzyła rakieta albo dron, to konstrukcja by wytrzymała. Ale robimy wszystko, żeby to miejsce spełniało taką funkcję. Z dokumentacji źródłowej wiemy, iż trakt był do tego celu przystosowany
- wyjaśnia Michał Piechura, kierownik działu zarządzania infrastrukturalnego ICZMP.
Złomiarze rozkradli miedź, a filmowcy kręcili „Psy”
Przez lata podziemnymi korytarzami transportowano pacjentów i sprzęt medyczny pomiędzy budynkami szpitala. Z czasem ich stan zaczął jednak pozostawiać wiele do życzenia.
Co ciekawe, do degradacji podziemi przyczyniło się między innymi to, iż Matkę Polkę budowano, jak mówi rzecznik, „na bogato”.
- Dach tych korytarzy podziemnych był obrobiony miedzią. Niestety w latach 90., niektórzy pamiętają, jakie to były czasy, ta miedź została rozkradziona przez złomiarzy. Nie było wtedy takiego monitoringu jak teraz, więc złomiarze byli skuteczniejsi
- opowiada Adam Czerwiński.
Uszkodzenie zadaszenia sprawiło, iż konstrukcja zaczęła przeciekać, a podziemne łączniki niszczały. Z biegiem lat wyglądały coraz gorzej. Dla szpitala był to poważny problem, tym bardziej iż korzystali z nich pacjenci przewożeni między oddziałami i pracowniami diagnostycznymi.
- Pacjenci, którzy z czystych, pięknych oddziałów byli przewożeni na badania do innego budynku, widzieli wnętrza, których nie sposób nazwać pięknymi
- przyznaje rzecznik.
Była jednak grupa ludzi, której właśnie taki wygląd szpitalnych podziemi bardzo odpowiadał. Filmowcy.
- Te wnętrza są wymarzoną scenografią dla filmów kryminalnych, wojennych, katastroficznych. Wiele filmów było tutaj kręconych. Jeszcze przed okresem upadku kręcone były tutaj między innymi „Psy”
- zdradza Czerwiński.
Chodzi o kultowy film Władysława Pasikowskiego z 1992 roku, z Bogusławem Lindą w roli Franza Maurera. To właśnie w podziemiach Matki Polki nakręcono scenę, w której Młody, grany przez Cezarego Pazurę, demoluje szafki ze sprzętem medycznym.
Zresztą filmowcy wcale nie zapomnieli o tej niezwykłej lokalizacji. Podziemne korytarze są jednym z ulubionych miejsc studentów łódzkiej Szkoły Filmowej, którzy realizują tutaj swoje etiudy.
Teraz jednak może się okazać, iż twórcy filmów kryminalnych i katastroficznych stracą swoją ulubioną scenerię. Zniszczone ściany, surowy beton i ponure korytarze mają bowiem ustąpić miejsca wyremontowanym wnętrzom.
Miliony na podziemia Matki Polki
Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki otrzymał niemal 8 mln zł z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na remont podziemnych korytarzy, w tym prace przy ich zadaszeniu. To kolejny etap inwestycji. Pierwszy zrealizowano w ubiegłym roku ze środków przyznanych przez Łódzki Urząd Wojewódzki.
Jak wyjaśnia Michał Piechura, tegoroczne prace obejmują wzmocnienie konstrukcji i jej uszczelnienie, ale także odnowienie wnętrz, którymi codziennie przewożeni są pacjenci.
- Będzie wymienione oświetlenie, które jest w tym momencie w opłakanym stanie. Będzie wymieniony sufit, jak również będą miejscowe naprawy podłóg. o ile wystarczy środków finansowych, będziemy starali się odnowić również ściany. To będzie znacząca poprawa wizualna i estetyczna dla pacjentów, którzy są transportowani tym traktem codziennie
- zapowiada Piechura.
Inwestycja nie ogranicza się jednak do poprawy wyglądu szpitala. Korytarze mają pełnić podwójną funkcję, określaną jako dual-use. Na co dzień będą służyć do komunikacji pomiędzy budynkami, a w sytuacji kryzysowej zapewniać dodatkową przestrzeń ochronną. Nie chodzi jednak wyłącznie o remont. W razie zagrożenia, katastrofy czy sytuacji kryzysowej podziemne korytarze mają służyć jako miejsce schronienia dla pacjentów i personelu szpitala.
Na tym jednak nie koniec. Szpital przygotowuje również osobne miejsca doraźnego schronienia w budynkach A i B. Powstaną one w pomieszczeniach, które dawniej wykorzystywano jako wentylatornie. Ekspertyzy zostały już wykonane, a teraz przygotowywana jest dokumentacja projektowa.
Łącznie tegoroczna pula środków przeznaczonych na te przedsięwzięcia wynosi około 10 mln zł. Prace przy podziemnym trakcie już trwają, a wszyscy uwijają się jak w ukropie, bo termin ich zakończenia wyznaczono na 20 listopada tego roku.
https://tulodz.pl/lodzkie/lekarze-z-lodzi-uratowali-zycie-malenkiego-antosia-mama-nie-kryla-lez-kamien-spadl-nam-z-serca/27fjGwA72N7k6Ku6nWhU









