Kiedyś był tylko kaskaderem. Został zauważony przez legendę kina
Zdjęcie: Jackie Chan w okularach, uśmiechnięty, w koszuli w niebiesko-zieloną kratę i białym golfie, z mikrofonem.
Na planach filmowych zdarzają się spotkania, które realizowane są kilka minut, a zostają w człowieku na całe życie. Dla młodego Jackiego Chana takim momentem było "Wejście smoka" - produkcja, która zrobiła z Bruce'a Lee globalną ikonę. Chan nie był wtedy gwiazdą. Był jednym z wielu chłopaków od kaskaderki, statystą od kopnięć, kimś, kto miał ładnie zaprezentować w kadrze i zniknąć. Tyle iż Jackie nie zamierzał zniknąć bez śladu. Zastosował drobny podstęp, za pomocą którego zwrócił uwagę Bruce'a Lee. I tak zaczęła się znajomość, o której Chan opowiadał później z mieszaniną dumy i dziecięcego zachwytu.


















