Piotr był skromnym chłopakiem, bez żadnych nałogów. Gdy skończył 25 lat, rodzice podarowali mu mieszkanie. Jak to zrobili? Pomogli mu zebrać środki na wpłatę własną kredytu hipotecznego. Tak więc Piotr zaczął mieszkać samodzielnie. Pracował jako programista, prowadził spokojne życie i unikał kontaktów z innymi.
Aby nie nudzić się zbyt mocno, zdecydował się adoptować kotka. Kociak miał wadę przednich łapek. Ludzie, którzy mieli matkę kociaka, chcieli go uśpić, ale Piotr żal go było i wziął go pod swoją opiekę. Nazwał go Piękniś. Wspólne życie bardzo im się podobało Piotr spieszył po pracy, by zobaczyć się z Pięknisiem, a kotek czekał na niego na wycieraczce przy drzwiach.
Po pewnym czasie Piotr zaczął spotykać się z dziewczyną ze swojego biura. Okazała się zdecydowana, gwałtownie zdołała zainteresować Piotra sobą i już po niecałym miesiącu zamieszkała z nim.
Od razu nie polubiła Pięknisia i poprosiła Piotra, by pozbył się kota, ale ten odmówił, tłumacząc, iż Piękniś jest dla niego bardzo ważny. Mimo to Marta nie dała za wygraną, ciągle namawiała go, żeby oddał kota. Piotr powiedział, iż kot zostanie z nimi. Marta próbowała wyjaśnić, iż Piękniś psuje ich wizerunek, bo goście zawsze są zniesmaczeni jego łapkami. Piotr był rozdarty między dziewczyną a Pięknisiem, bo obu kochał.
Także jego rodzice nie byli zadowoleni z wyboru syna. Uważali, iż Marta jest zbyt bezczelna i nieuprzejma. Prosili Piotra, żeby się nie spieszył z formalizowaniem ich związku, by lepiej ją poznać.
Kiedy rodzice Marty przyszli w odwiedziny, Piotr zrozumiał w końcu, iż nie chce wiązać się z nią na stałe. Ojciec Marty zaśmiał się, gdy tylko przekroczył próg i zobaczył Pięknisia. Nazwał go dziwnym. Wtedy Piotr zaczął bronić swojego kota.
Przez cały wieczór Marta i jej ojciec wyśmiewali urodę Pięknisia i radzili Piotrowi, by pozbył się zwierzaka. Wymyślali różne sposoby, gdzie można go oddać. choćby matka Marty śmiała się razem z nimi z kota. W końcu, następnego dnia po powrocie z pracy, Piotr nie znalazł Pięknisia w domu. Gdy zapytał Martę, gdzie jest kot, powiedziała, iż oddała go do kliniki weterynaryjnej i zostawiła tam.
Piotr natychmiast ruszył w poszukiwania kota. Szukał go przez pięć godzin… I znalazł. Szczęśliwy kot mruczał spokojnie w ramionach Piotra. Po powrocie do domu, Piotr powiedział Marcie, by spakowała swoje rzeczy i się wyprowadziła. Nie chciał jej już więcej widzieć. Stała się dla niego po prostu odpychająca.
Rano Marta w milczeniu zaczęła pakować rzeczy i opuściła mieszkanie. Pogodziła się z losem. Nigdy nie przypuszczała, iż kot Piotra może być dla niego ważniejszy niż ona. Od tamtej pory Piotr i Piękniś żyją razem, a kot cieszy się, gdy jego pan wraca z pracy.









