Kazik Staszewski o Chajzerach i ich płatnych życzeniach wypowiedział się bez ogródek. Lider Kultu nagrał w poniedziałek, 26 października 2026 roku, krótki filmik na Instagramie. Nazwisk nie wymienił, ale słowo, którego użył, trudno pomylić z czymkolwiek innym.
Muzyk od dawna chętnie komentuje rzeczywistość w mediach społecznościowych, gdzie zabiera głos w sprawach społecznych i politycznych, a niedawno ostro krytykował wysokie ceny paliw. Tym razem wziął na celownik zjawisko, które od kilku dni rozgrzewa polski internet.
Kazik o Chajzerach bez owijania w bawełnę
Na nagraniu Staszewski przyznał, iż ze zgrozą dowiedział się o nowej usłudze. Jak relacjonował, jakaś para zaproponowała składanie życzeń za pieniądze. Wokalista nie zostawił na tym pomyśle suchej nitki. Nazwał to wprost prostytucją.
Choć Kazik nie podał żadnych nazwisk, internauci nie mieli wątpliwości, o kogo chodzi. Jak informuje portal Jastrząb Post, chodzi o Biankę i Filipa Chajzerów. Dla Staszewskiego sprzedawanie wyuczonych, radosnych formułek przekracza granicę przyzwoitości, bo życzenia mają być w jego oczach bezinteresownym gestem życzliwości. Nie towarem.
Biznes Chajzerów od początku budził emocje
Małżonkowie wystartowali z serwisem “Niech żyje nam” 20 października 2026 roku. Oferują w nim nagrania wideo ze spersonalizowanymi życzeniami na urodziny, rocznice i inne okazje. Filip Chajzer przekonywał na Instagramie, iż cena jest skonfigurowana tak, żeby mogli sobie na to pozwolić choćby najmłodsi.
Cennik zmieniał się jednak błyskawicznie. Na początku filmik kosztował 150 zł, a wersja ekspresowa 300 zł. Po kilku godzinach stawki wzrosły do 250 i 500 zł. Potem przyszła kolejna podwyżka. Ostatecznie standardowe nagranie kosztuje 300 zł i jest gotowe w ciągu 7 dni, a za ekspres w 48 godzin trzeba zapłacić 600 zł.
Czujni obserwatorzy zauważyli też inną zmianę. Z opisu oferty zniknęło zapewnienie, iż para nie korzysta przy nagraniach ze sztucznej inteligencji. Komentarzy przybywało z każdym dniem.
Kazik Staszewski nie jest pierwszym krytykiem
Lider Kultu dołączył do grona osób, które otwarcie drwią z pomysłu Chajzerów. 22 października szpilę wbił im Marcin Prokop. Dziennikarz opublikował zdjęcie na tle wystawy z wytatuowanymi więźniami w pomarańczowych uniformach. W podpisie zażartował, iż za 200 zł można dostać życzenia, a za nieoddane 500 zł wizytę. Fani pękali ze śmiechu.
Poważniej sprawę oceniła specjalistka do spraw wizerunku Marta Rodzik. W rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę, iż samo zarabianie na rozpoznawalności nie jest niczym nagannym, ale ryzyko pojawia się wtedy, gdy zaciera się granica między dziennikarzem a celebrytą i przedsiębiorcą. Część widzów może wtedy przestać traktować Chajzera jak dziennikarza.
Przypomnijmy, iż w grudniu 2025 roku opisywaliśmy jego dramatyczne wyznanie o pobycie na OIOM-ie. Dziś Kazik znów jest bardzo aktywny w sieci. I wciąż nie gryzie się w język.
Źródło zdjęć: Akpa





