Katarzyna Kobylarczyk: ludzie, którzy kiedyś kupili dziecko, żyją w ciągłym strachu
Zdjęcie: Dzieci obserwują mężczyznę malującego akwarelę klasztoru w Katalonii, 1957 r. [zdj. ilustracyjne]
Żeby kupić dziecko, małżeństwo musiało się udać do zakonnicy albo proboszcza. Proboszcz miał zeszyt i trzeba było się w nim zapisać: kim są, skąd pochodzą, czy chcą dziewczynkę czy chłopca. Lokalny urzędnik musiał poświadczyć, iż to prawomyślni obywatele. Ale wcale nie było tak, iż na zakup dziecka stać było tylko najzamożniejszych Hiszpanów — mówi w rozmowie z Onetem Katarzyna Kobylarczyk, autorka książek reporterskich o Hiszpanii. Mija 50 lat od upadku reżimu Francisco Franco, a wraz z rocznicą powraca temat "utraconych dzieci frankizmu".





