"Kasztanowy ludzik" to serial nordic noir, któremu krytycy przyznali 100 proc. na portalu Rotten Tomatoes. Seryjny morderca grasujący w okolicy, mroczne tajemnice skrywane przez przeszłość i wewnętrzne demony detektywów, które tylko utrudniają prowadzone przez nich śledztwo.
W 1987 roku na farmie znajdującej się gdzieś na odludziu zostają znalezione zwłoki rodziny. Trzy dekady później na placu zabaw w Kopenhadze dochodzi do podobnego odkrycia. Policjantka Naia Thulin, której pomaga Mark Hess z Europolu, bada zmasakrowane ciało dziewczyny. Tuż obok ofiary detektyw dostrzega ludzika wykonanego z kasztanów. Trop prowadzi do czegoś znacznie poważniejszego, niż się wydawało.
2. sezon serialu "Kasztanowy ludzik"
2. sezon "Kasztanowego ludzika" będzie adaptacją kolejnej powieści Sørena Sveistrupa ("The Killing") pod tytułem "Zabawa w chowanego". Naia Thulin i Mark Hess prowadzą śledztwo dotyczące morderstwa, które może być powiązane z zabójstwem 19-letniej gimnastyczki sprzed lat. Sprawca upokarza swoje ofiary, szantażuje je i dzięki telefonu zamienia ich życie w istne piekło.
"Mark i Naia angażują się całkowicie w rozwiązanie sprawy, która okazuje się perwersyjną zabawą w chowanego, rozpoczętą pewnego wiosennego dnia dokładnie 30 lat wcześniej, kiedy to niewinna szkolna wycieczka zamieniła się w koszmar" – czytamy w opisie fabuły książki z ubiegłego roku.
Kiedy premiera na Netflix?
Według serwisu IMDb premiera 2. sezonu "Kasztanowego ludzika" ma odbyć się już 1 lutego.
W obsadzie sequela ponownie znaleźli się Danica Ćurčić ("Cienie pod powiekami") oraz Mikkel Følsgaard ("Kochanek królowej"). Nowymi twarzami w serialu będzie Sofie Gråbøl ("Ostatniwiking") i Katinka Lærke Petersen ("Teraz cię kocham").
Przypomnijmy, iż pierwsza odsłona przygód Naii Thulin spotkała się z niezwykle pozytywnymi reakcjami wśród recenzentów. "Sześcioodcinkowy duński serial oferuje wszystko, co kochamy w skandynawskich kryminałach i nie pozwala widzowi oderwać się od ekranu. Mroczny klimat, trzymająca w napięciu akcja i zaskakujące zwroty akcji sprawiają, iż każdy odcinek ogląda się z zapartym tchem" – napisała w recenzji Ola Gersz z naTemat.






