Po dwóch latach do oferty Apple TV powraca ceniony brytyjski kryminał pt. „Kartoteka policyjna”. Sprawdźcie, czy warto oglądać 2. sezon policyjnego przeboju od platformy z nadgryzionym jabłuszkiem.
„Kartoteka policyjna” zajmuje zaszczytne miejsce obok „Kulawych koni„, „W powietrzu” i „Sióstr na zabój” w gronie najpopularniejszych brytyjskich seriali Apple TV, tymczasem w Polsce wielu widzów wciąż nie odkryło tego solidnego policyjnego thrillera. Debiutujący dziś z pierwszym odcinkiem sezon 2 ma szansę to zmienić. Jak wypada nowa odsłona w porównaniu z serią sprzed dwóch lat?
Kartoteka policyjna sezon 2 – co nowego w serialu?
W liczącym osiem odcinków 2. sezonie „Kartoteki policyjnej” (widziałem przedpremierowo wszystkie z nich) mamy do czynienia ze sprawą nie tyle współczesną, ile po prostu boleśnie aktualną. Tym razem Paul Rutman (twórca i główny scenarzysta serialu) i Elaine Collins (producentka wykonawcza) nie cofają fabuły, by odkryć zawiłości sprawy sprzed lat. W nowej serii liczy się „tu i teraz”, tym bardziej iż zbrodnia ma wymiar polityczny.
„Kartoteka policyjna” (Fot. Apple TV)Jak na porządny kryminał przystało, dochodzi do niej w sekwencji otwierającej 1. odcinek. Na politycznym wiecu radykalizujących się muzułmanów dochodzi do starcia z angielskimi narodowcami. W efekcie bójki zasztyletowany zostaje nastolatek, a ślad narzędzia zbrodni prowadzi prosto do skrajnie prawicowej grupy internetowego „głosiciela prawdy” (czytaj: szkodliwej i rasistowskiej dezinformacji) – Cosmo Thompsona (Dustin Demri-Burns, „Kulawe konie”).
Bez wchodzenia na spoilerowe terytorium fabularne zdradzić mogę wam tyle, iż w policji chodzą słuchy, iż grupa weszła w posiadanie detonatorów. Na służbach wymusza to precyzyjną akcję mającą na celu udaremnienie zamachów w Londynie, a na naszych głównych bohaterach – wyjątkowo niechętną współpracę. Wcześniej rywalizujący ze sobą June Lenker (Cush Jumbo) i Daniel Hegarty (Peter Capaldi) będą musieli nauczyć się strzelać do jednej bramki.
Kartoteka policyjna sezon 2 – zamach w Londynie
Bramka będzie jednak o tyle wąska, iż zagrożenie zamachem wiąże się z czasem, który kurczy się szybciej niż poparcie dla Brexitu w brytyjskim społeczeństwie. Pomocne w tej kwestii mogą okazać się kontrowersyjne metody Hegarty’ego – zatrudniony od dzisiaj w wywiadzie policyjny wyga wrzuca do prawicowego kotła niepozornego informatora, nie dbając przy tym do końca o jego bezpieczeństwo.
„Kartoteka policyjna” (Fot. Apple TV)Jeśli psychologiczne gierki na granicy moralności z 1. sezonu przypadły wam do gustu, przy debiutującej dziś odsłonie również powinniście bawić się całkiem nieźle. Co istotne, twórcy znów nie uciekają od palących kwestii społecznych, a także tego, jak dialog z nimi (a może raczej jego brak) oddziałuje na boleśnie spolaryzowany naród. W nowej odsłonie jest już może mniej intrygujących niejednoznaczności, niemniej parę tematów wybrzmiewa całkiem nieźle.
Podczas gdy do ekranowych przedstawień rozmaitej maści alt-prawicowców popkultura zdążyła nas już doskonale przyzwyczaić (w półświatku brytyjskim opowiadał o tym choćby 1. sezon wspomnianych wyżej „Kulawych koni”), filmy i seriale nie zdążyły jeszcze nadążyć za tematem medialnej dezinformacji – dotkliwie wspieranej ostatnio przez napływ AI, polaryzujące algorytmy czy wreszcie samych ludzi, którzy w podziemiach internetu mydlą masom oczy i wrzucają nas w bańki informacyjne.
Większym zagrożeniem w 2. sezonie „Kartoteki policyjnej” jest zatem nie tyle planowany zamach, ile przybierająca na sile internetowa działalność Cosmo, którego prawdziwe nazwisko – jak na dumnego ksenofoba – brzmi podejrzanie polsko. W momencie rozpoczęcia fabuły jego publika wynosi jakieś 47 osób, tymczasem w finale widownia mierzona będzie już w tysiącach. Scenarzyści zgrabnie ukazują mechanizmy manipulacji treścią w internecie „w czasie rzeczywistym”, wyliczając przy tym zagrożenia wynikające z braku refleksji.
Kartoteka policyjna sezon 2 – czy serial przez cały czas jest dobry?
Przy tym wszystkim fabuła hitu Apple TV może wydawać się nieco rozczarowująca – szczególnie jeżeli porównamy ją sobie do naprawdę dobrze rozpisanej serii debiutanckiej. Twisty, które porozrzucano na przestrzeni odcinków nie mają już takiej siły rażenia, jak wcześniej, z kolei relacja na linii Hegarty – Lenker straciła na psychologicznym aspekcie gry „w kotka i myszkę”, która charakteryzowała serię sprzed dwóch lat.
„Kartoteka policyjna” (Fot. Apple TV)Rażąco niedostępny wydaje się też brak jakiegokolwiek osobistego wątku Hegarty’ego. Choć poprzednio twórcom udało się rozbudzić apetyt na zgłębienie statusu szarej eminencji, tym razem doczekujemy się jedynie króciutkiej wzmianki na początku o wyjeździe córki na wybrzeże Szkocji. Zdecydowanie ciekawiej jest jednak po stronie June, która w 2. sezonie mierzyć się będzie z konsekwencjami niedoboru witaminy work-life balance.
Po kilku słabszych odcinkach pierwszej połowy tego sezonu fabuła „Kartoteki policyjnej” wraca na adekwatne tory mniej więcej od momentu odcinka 4 i jednej z najbardziej dotkliwych scen, która – co interesujące – ma miejsce na konferencji prasowej. To wciąż kawał dobrze zrealizowanej telewizji kryminalnej, gdzie napięcie zawsze się zgadza, a stawka jest ciągle odpowiednio wysoka.
Debiutująca dziś odsłona ma w sobie nieco mniej procuderala, a za to więcej thrillera. Wiąże się to zarówno z nowymi pozycjami głównych bohaterów, jak i miejscami, w które wraz z nimi udamy się w Londynie. Nieco peryferyjny klimat pamiętny z poprzednich odcinków ustępuje lokacjom usytuowanym zdecydowanie bliżej bijącego serca miasta. Liczę, iż przyjdzie nam zgłębić kolejne zakamarki metropolii z tymi śledczymi, bo gorący finał daje nadzieję na więcej.
















