Karol Strasburger mówi wprost o doniesieniach na swój temat. Nie kryje irytacji

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: Karol Strasburger, screen Youtube @tvnpl


Widzowie kojarzą go nie tylko z aktorstwem, ale też z prowadzeniem „Familiady”, która od dekad gromadzi przed ekranami kolejne pokolenia. Popularność ma jednak swoją drugą stronę. Gwiazdor regularnie staje się bohaterem plotek dotyczących życia prywatnego.

W sieci pojawiały się już doniesienia o rzekomym rozwodzie, kolejnym dziecku, kryzysie rodzinnym czy „tragicznym życiu” prezentera. Strasburger nie ukrywa, iż takie historie do niego docierają, choć sam nie śledzi plotkarskich portali. I wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie traktuje ich jak niewinnej rozrywki.

Karol Strasburger o plotkach. „Mnie plotki nie rozbawiają”

Aktor przyznaje, iż nie jest osobą, która codziennie sprawdza, co pisze się o niej w internecie. Mimo to informacje na jego temat i tak trafiają do niego różnymi drogami. Szczególnie często dotyczą jego małżeństwa z dużo młodszą żoną oraz ojcostwa w dojrzałym wieku.

Strasburger mówi wprost, iż nie rozumie mechanizmu, w którym obcy ludzie z taką łatwością komentują czyjeś życie. Najbardziej uderza go nie sama ciekawość, ale pewność, z jaką publikowane są nieprawdziwe scenariusze.

W rozmowie podkreślił, iż słyszał już, iż ma kolejne dziecko, iż jest po rozwodzie albo iż jego życie prywatne znajduje się w fatalnym momencie. Jego zdaniem są to historie oderwane od rzeczywistości, tworzone wyłącznie po to, by wzbudzić emocje.

Plotki o rozwodzie i kolejnym dziecku. Strasburger reaguje

Życie prywatne Karola Strasburgera od dawna przyciąga uwagę mediów. Duża różnica wieku między nim a żoną oraz późne ojcostwo sprawiły, iż aktor stał się łatwym celem dla internetowych spekulacji. Sam zauważa, iż żyje „dość nietypowo”, ale nie oznacza to, iż każdy ma prawo dopisywać mu fikcyjne historie.

Najbardziej bolesne wydaje się dla niego to, iż plotki często dotyczą rodziny. Nie chodzi więc wyłącznie o zawodową popularność czy medialny wizerunek, ale o bardzo prywatną sferę życia.

Strasburger nie ukrywa, iż współczuje osobom, które zamiast zajmować się własnymi sprawami, próbują oceniać cudze wybory. W jego ocenie takie zachowanie więcej mówi o komentujących niż o tych, których próbują rozliczać.

„Dziś w nocy gruchnęła wiadomość”. Aktor kpi z sensacyjnych nagłówków

Karol Strasburger zwrócił też uwagę na język, jakim posługują się portale walczące o kliknięcia. Szczególnie rozpoznawalne są dla niego sensacyjne zapowiedzi, które sugerują przełomowe informacje, choć w rzeczywistości często nie kryje się za nimi nic istotnego.

Aktor przywołał charakterystyczne hasło: „Dziś w nocy gruchnęła wiadomość”. Jego zdaniem tego typu tytuły mają jeden główny cel: zatrzymać użytkownika, skłonić go do kliknięcia i przeprowadzić przez reklamy.

Strasburger zauważa, iż w internecie sensacja sprzedaje się najlepiej. Im bardziej dramatyczny nagłówek, tym większa szansa, iż czytelnik wejdzie w tekst. Problem zaczyna się wtedy, gdy pod mocnym tytułem nie ma prawdy, tylko spekulacje albo informacje wyolbrzymione do granic absurdu.

Strasburger porównał dawne media z dzisiejszym internetem

Prezenter pamięta czasy, w których reklama nie odgrywała tak wielkiej roli jak dziś. Wspomina rzeczywistość pustych sklepów, w której nie było czego reklamować. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej: produkty, marki i media rywalizują o uwagę odbiorców na każdym kroku.

Nie krytykuje samego istnienia reklam, ale zwraca uwagę na metody, które stosuje część portali. Jego zdaniem walka o uwagę nie powinna odbywać się za wszelką cenę. Zwłaszcza wtedy, gdy kosztem kliknięć staje się czyjeś życie prywatne.

To właśnie ten mechanizm najbardziej go irytuje. Nie sama popularność, nie zainteresowanie widzów, ale tworzenie historii, które później zaczynają żyć własnym życiem.

Cena popularności, której nie widać na ekranie

Karol Strasburger przez lata zbudował pozycję jednej z najbardziej lubianych twarzy telewizji. Dla wielu widzów pozostaje symbolem klasy, spokoju i ekranowej elegancji. Jednak za tą rozpoznawalnością kryje się także zmęczenie ciągłym komentowaniem jego rodziny.

Plotki o rozwodzie, dzieciach czy rzekomych problemach mogą wydawać się komuś błahe. Dla osoby, której dotyczą, są jednak ingerencją w prywatność. Strasburger jasno daje do zrozumienia, iż nie chce być bohaterem wymyślonych historii tylko dlatego, iż jego nazwisko przyciąga uwagę.

Strasburger nie zamierza udawać, iż go to bawi

Wypowiedź aktora pokazuje, iż granica między zainteresowaniem gwiazdą a naruszaniem prywatności bywa dziś bardzo cienka. Internet sprawił, iż plotka może rozprzestrzenić się błyskawicznie, a sensacyjny nagłówek potrafi dotrzeć do tysięcy osób, zanim ktokolwiek sprawdzi, czy ma cokolwiek wspólnego z prawdą.

Karol Strasburger nie ukrywa, iż takie publikacje go nie śmieszą. Nie chodzi mu o brak dystansu, ale o zwykłą uczciwość. Bo choć plotka bywa najłatwiejszym sposobem na kliknięcia, dla człowieka, którego dotyczy, może być po prostu kolejną niepotrzebną raną.

Idź do oryginalnego materiału