Pod koniec sierpnia zespół Kanału Zero, internetowego projektu Krzysztofa Stanowskiego, wyruszył w promocyjną trasę po północnej i środkowej Polsce. „Letnia Trasa Kanału Zero 2026” dotarła również w okolice Piotrkowa Trybunalskiego.
29 sierpnia w Sulejowie, nad Pilicą, odbył się całodniowy piknik, który był jednym z przystanków czerwonego autokaru. Na miejscu pojawili się twórcy związani z Kanałem Zero, relacjonujący na żywo całe wydarzenie.
Program, obok części czysto rozrywkowej i rodzinnej, obejmował także dwa spotkania z przedstawicielami redakcji. W południe ze swoimi widzami i odbiorcami spotkał się właściciel medialnego wehikułu Krzysztof Stanowski.
Około 40 osób zebrało się, by posłuchać pierwszego gościa W zestawieniu z internetową widownią była to frekwencja symboliczna. Stanowski swój wizerunek w dużej mierze zbudował na autopromocji i, mówiąc wprost, jego wizyta w Sulejowie kilka wniosła od strony poznawczej. Mówił dużo, swobodnie i bez większego problemu potrafił skupić na sobie uwagę publiczności. Tyle iż w potoku słów trudno było znaleźć coś, co rzeczywiście mogło być nowe albo interesujące.
![]()
Stanowski sprawiał również wrażenie człowieka nadmiernie pewnego siebie, ocierającego się wręcz o gwiazdorzenie. To zresztą cecha charakterystyczna nowej generacji internetowych celebrytów – osób, których rozpoznawalność budowana jest przede wszystkim na wyrazistej osobowości, umiejętności przyciągania uwagi czy choćby bezczelności, niekoniecznie zaś na wiedzy czy szczególnej sprawności intelektualnej.
Z pewnością nie można mu odmówić biznesowego wyczucia. Jego przedsięwzięcia medialne pokazują, iż dobrze rozumie rynek i potrafi skutecznie wzbudzać zainteresowanie wokół tego, co robi. Jest też druga strona medalu – jakość i wartość merytoryczna często schodzą na drugi plan.
Po godzinie 17. pod namiotem Kanału Zero zasiadły osoby reprezentujące redakcję: Joanna Pinkwart, Patryk Słowik, Hubert Kłada, Jakub Styczyński, Łukasz Kaca i Krzysztof Pieszko. Tym razem publiczność ograniczyła się zaledwie do kilkunastu osób.
Od lewej: Pinkwart, Pieszko, Słowik, Kłada, Styczyński, Kaca. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Nastrój luzu, beztroski i samozadowolenia popsuł Paweł Reising, były współpracownik „Gazety Trybunalskiej”, wydawca czasopisma „KurieR – Kultura i Rzeczywistość”, który zdobył się na głos najlepszy z możliwych:
Czasami mam wrażenie, iż praca wasza poszukuje kłamstw i poszukuje kłamców, bo oni są najbardziej medialni, oni wzbudzają największe emocje i czasami tolerujecie takich kłamców. To wydaje się w Polsce normalne, bo tego kłamstwa jest tak wiele, jak chyba jeszcze nigdy, choćby za czasów komuny, tyle nie było. I wy to tolerujecie i wy na tym żerujecie i są ewidentne kłamstwa głoszone nieustannie…
Wypowiedź wywołała konsternację. Na twarzach gości zgasły uśmiechy, a atmosfera stała się gęsta. Reising nie ustawał, zarzucając jednej z partii prowadzenie przez wiele miesięcy antyukraińskiej propagandy, jego zdaniem zbieżnej z przekazem Kremla. – I nasi partyjni koledzy, wasi znajomi napędzali to wszystko – podsumował.
Reising podczas dyskusji. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Nie minęła sekunda i mówił dalej:
Teraz jest walka z banderyzmem. Mam tutaj komunikaty wydane w Londynie, mam ksera czasopism z lat II wojny światowej wydawane przez Armię Krajową i tam nie ma najmniejszej wzmianki, nic negatywnego o Stefanie Banderze.
Kiedy Reising skończył, odezwała się najbardziej doświadczona dziennikarka Joanna Pinkwart. Zaczęła tłumaczyć, iż „media są, jakie są”, iż oni się starają, ale ulegają, i iż ona z tego powodu boleje. Przy okazji okazało się, iż była korespondentka TVP w stolicy USA nie rozróżnia UPA od OUN, co natychmiast wykluczyło ją jako partnerkę do rozmowy o historii stosunków polsko-ukraińskich.
Następnie głos zabrał Patryk Słowik. Jego wywód w zasadzie sprowadzał się do jednego: ma 38 lat, są sprawy ważniejsze, którymi się zajmuje, bo ma dziecko i chciałby, żeby kiedyś miało lepiej niż on.
Ktoś, kto zna Reisinga i jego publicystykę historyczną wie, iż jeżeli się za coś zabiera, to najczęściej jest dobrze przygotowany i potrafi dostrzec rozmaite nieścisłości.
Popularność w internecie nie zawsze przekłada się na frekwencję w realu. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Jego wystąpienie było na tyle mocne, iż kilka kolejnych pytań od publiczności nie miało już większego znaczenia. Spotkanie zakończyło się po godzinie. Warto obejrzeć video z dyskusji.
→ (mb)
4.09.2026
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• teksty Pawła Reisinga w „GT”: > tutaj






