Kanał Roberta Pasuta usunięty z YouTube. Reakcja po reportażu Polsat News Ujawnia

polsatnews.pl 1 godzina temu

Kanał Roberta Pasuta został usunięty z serwisu YouTube. Przedstawiciele platformy przeprowadzili dokładną weryfikację treści patostremera w reakcji na reportaż Moniki Gawrońskiej w cyklu Polsat News Ujawnia - "Boomerzy z Sejmu".

Tomasz Kudala/REPORTER
Kanał Roberta Pasuta został usunięty z serwisu YouTube

"W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności" - przekazał w komunikacie Deniz Rymkiewicz z Biura Prasowego Google Polska.

Sprawa patostreamów, czyli społecznie szkodliwych treści publikowanych podczas transmisji internetowych, była główną osią reportażu Moniki Gawrońskiej "Boomerzy z Sejmu". Dziennikarka udowodniła, iż mimo publicznych deklaracji kolejnych rządów, do tej pory nie udało się skutecznie ograniczyć tego zjawiska, które rozwija się bez większych przeszkód. 

Kanał Roberta Pasuta usunięty. Reakcja na reportaż Polsat News

W materiale poruszono temat m.in. Roberta Pasuta, który w internecie działa już od niemal 10 lat. Aktualnie przebywa w Azji, a w swoich streamach przekracza kolejne granice m.in. wyznaczając zadania osobom niskorosłym. W Polsce za mężczyzną wydano list gończy - jest poszukiwany za podżeganie do pobicia i grozi mu do dwóch lat więzienia.

ZOBACZ: "Boomerzy z Sejmu". Reportaż Moniki Gawrońskiej o "walce" z autorami patotreści

Po sprawdzeniu materiałów opublikowanych na kanale Pasuta, YouTube zdecydował o zamknięciu kanału za naruszenie zasad dotyczących nagości i treści o charakterze seksualnym. Podjęto także działania wobec trzech innych kanałów, które pozwalały Pasutowi na obejście warunków korzystania z serwisu.

Autorka reportażu "Boomerzy z Sejmu" przepytała polityków, którzy deklarują chęć walki ze szkodliwymi społecznie treściami publikowanymi przez internetowych twórców. Wielu z nich nie potrafiło precyzyjnie ani wskazać, ani rozpoznać twórców uznawanych za reprezentantów tzw. internetowej patologii.

YouTube kasuje kanał Pasuta. "Nie mam żadnych wyroków"

W materiale przeanalizowano setki filmów czołowych polskich patostreamerów. Libacje, narkotyki, wulgaryzmy i epatowanie seksualnością to w nich codzienność. Za takimi nagraniami stoją konkretne osoby, publikujące streamy, których oglądalność liczyć można w milionach.

ZOBACZ: Groźby wobec Katarzyny Kotuli, w tle zakaz patostreamingu. "Żebym porzuciła temat"

Dziennikarze Polsat News skontaktowali się z Robertem Pasutem, który w odpowiedzi mailowej zapewniał, że: "nie jest żadną 'patologią' - pracuje na siebie i swoją rodzinę. Nie jest też twórcą, który kieruje swoje treści do dzieci, a jego treści są wyraźnie oznaczone i kierowane wyłącznie do osób pełnoletnich."

Nagrał też stream, w którym odpisywał na zadane pytania, dotyczące m.in. tego, czy jego działalność na terenie Tajlandii ma na celu uniknięcie ewentualnej odpowiedzialności prawnej.

- Jakiej odpowiedzialności karnej, jak ja nie mam żadnych wyroków, nie jestem skazany - przekonywał.

W Polsce nie obowiązują żadne przepisy, które karałyby patostreamerów i platformy za udostępnianie takich treści. Od 2023 roku pojawiły się trzy poselskie projekty, które miałyby penalizować to zjawisko. Do dziś żaden z nich nie został uchwalony.

Sejm pracuje nad przepisami o zakazie patostreamingu. We wtorek poseł KO Paweł Bliźniuk przekazał, iż zaplanowane zostały poprawki do projektu ustawy.

Polsat News od dawna walczy ze szkodliwymi treściami w internecie. W ramach cyklu "Nie dla patocelebrytów" dziennikarze stacji nagłaśniają m.in. afery związane z tzw. freak fightami czy niebezpiecznymi "wyzwaniami" w sieci. Akcja spotkała się już z licznymi reakcjami polityków, którzy zapowiadają zmiany w prawie.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Idź do oryginalnego materiału