Zostaw mnie w spokoju! wykrzyczała Katarzyna do Jagody, która rozpaczała ze łzami w oczach. Ułóż sobie życie beze mnie i bez niego!
Ale Antek jest moim mężem. Wychowujemy razem córkę. Nie możesz budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu!
O, nie zaczynaj mi tu przemówień! Nie można żyć jak automat, bez uczuć. To nie Antek zostawia dziecko to ty. Nie zabraniam mu widywać się z córką.
Katarzyna odwróciła się na pięcie i wyszła. Tej samej nocy Antek postanowił skończyć z udawaniem. Spakował walizki i zostawił Jagodę. Ta błagała go, żeby nie robił głupstw. Postanowiła dowiedzieć się, czym rywalka tak adekwatnie jest lepsza.
Nie mogę już z tobą być. Już mi na tobie nie zależy. Z Kasią… czuję się inaczej. Zacząłem z nią nowe życie.
Minęło kilka miesięcy. Na początku Jagoda była oszołomiona i zrozpaczona, ale potem zrozumiała, iż choćby jeżeli serce boli, trzeba żyć dalej. W końcu jej córka rośnie, świat się nie zatrzyma. Poza tym Jagoda jest ekonomistką, nie byle kim!
Postanowiła spróbować szczęścia jako księgowa. Podczas rozmowy o pracę, dyrektor firmy ewidentnie się nią zainteresował. Był poruszony jej zaangażowaniem i chęcią rozwoju. Całe szczęście mama Jagody zgodziła się zająć wnuczką na czas pracy Jagody.
Jagoda rzuciła się w wir kariery i zdecydowała zostawić sprawy sercowe na później. Po kilku latach ciężkiej harówki została nie tylko wzorową pracowniczką, ale i zastępcą dyrektora.
Jedynym mężczyzną, z którym rozmawiała częściej, był jej szef, pan Franciszek. Był szarmancki i bardzo uprzejmy. Jagoda także patrzyła na niego z sympatią, choć wiedziała, iż ma żonę i dzieci, więc nie chciała sobie niczego wmawiać.
Franciszek miał jednak inne zdanie. Bez większej ceremonii powiedział prosto z mostu, iż od dawna się w niej kocha i iż jest gotów zostawić żonę, byle tylko być z Jagodą. Na utrzymanie córeczki nie zamierza żałować złotówki.
Poprzednie życiowe przygody sprawiły jednak, iż Jagoda była naprawdę ostrożna. Miała w głowie słowa, które kiedyś powiedziała żonie byłego męża: Nie wolno budować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Franciszek nie dawał za wygraną. Ich relacja powoli przekształciła się w coś więcej niż firmowa koleżeńskość. Codziennie powtarzał Jagodzie, iż nie kocha żony, jego ślub to była wielka pomyłka, a życie z żoną jest udawane i pozbawione uczuć. Jagoda cały czas hamowała się, bo wiedziała, co to znaczy być zostawioną. Słyszała pewnego razu rozmowę Franciszka z żoną i dobrze rozumiała, jak ta kobieta cierpi. Zresztą, wiedziała, iż spotkania z żoną Franciszka nie uniknie, i trochę się go obawiała. I rzeczywiście, pewnego dnia po wyjściu z pracy zauważyła, iż zbliża się do niej jakaś kobieta. Nie musiała się długo domyślać, kim jest nieznajoma.
Kobieta stanęła przed nią, wyraźnie zaskoczona.
To ty? zapytała.
Tak, to ja odpowiedziała cicho Jagoda. Przed nią stała Katarzyna.
Katarzyna zaczęła ją przekonywać, iż miała rację. Nie wolno budować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Pamiętasz, co kilka lat temu mi powiedziałaś? wtrąciła zimno Jagoda.
Tak, byłam w błędzie. Nie miałam prawa zabierać ci męża. Ale wiesz, życie to bumerang. Proszę cię, nie odbieraj mi Franka. Nigdy nikogo tak nie kochałam. On jest powodem, dla którego zostawiłam twojego byłego męża. Wiesz doskonale, jak to boli. Powinnaś mnie zrozumieć. Poza tym masz dziecko bądź mądrzejsza.
Zamknij się już przerwała jej Jagoda.
Nie miała specjalnej ochoty się mścić, choćby na Katarzynie. Ale Franciszek potrafił ją przekonać, iż i ona zasługuje na kawałek szczęścia.
Wiesz, Jagoda mówił jeżeli z nią zostanę, będą nieszczęśliwe aż trzy osoby: ja, ty i Katarzyna. To nic nie zmieni. Nie kocham jej i szczerze mówiąc, nigdy nie kochałem. Dałem się złapać w sidła jej uporu. Tak czy inaczej i tak ją zostawię.
Jagoda rozważyła wszystko i uznała, iż Franciszkowi faktycznie z Katarzyną może być tylko gorzej. A jeżeli zostanie przy żonie, to ona, Jagoda, też będzie nieszczęśliwa. Cóż, może czas postawić na siebie i chociaż raz dać sobie szansę na trochę szczęścia?













