Joanna Kołaczkowska ukrywała prawdę o chorobie. Dopiero po jej odejściu ujawniono szczegóły

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: Joanna Kołaczkowska/YouTube @Paula Rodak


W ostatnich miesiącach życia mierzyła się jednak z ciężką chorobą. Dopiero po jej odejściu bliscy ujawnili, iż artystka chorowała na glejaka mózgu, jednego z najbardziej agresywnych nowotworów układu nerwowego.

Joanna Kołaczkowska była jedną z tych postaci, które potrafiły rozbawić publiczność samym spojrzeniem, gestem albo krótką pauzą. Jej sceniczna obecność miała w sobie coś wyjątkowego: inteligencję, ciepło, absurd i ogromną wrażliwość.

22 czerwca 2026 roku artystka obchodziłaby 60. urodziny. Dla wielu fanów to data szczególna, bo przypomina nie tylko o jej dorobku, ale też o nagłym odejściu, które poruszyło środowisko kabaretowe i tysiące widzów w całej Polsce.

Choroba przerwała jej występy

W ostatnim czasie przed odejściem Joanna Kołaczkowska musiała wycofać się z aktywności scenicznej. Kabaret Hrabi informował wcześniej, iż artystka mierzy się z chorobą nowotworową i potrzebuje pełnego skupienia na leczeniu.

Dla fanów był to bardzo niepokojący sygnał. Kołaczkowska przez lata była związana ze sceną, a jej nieobecność natychmiast została zauważona. Publiczność czekała na dobre wiadomości i wierzyła, iż artystka wróci jeszcze do występów.

Tak się jednak nie stało. Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku. Miała 59 lat.

Dopiero później ujawniono, z czym się mierzyła

Po odejściu artystki bliscy przekazali, iż chorowała na glejaka mózgu. To bardzo poważny i agresywny nowotwór układu nerwowego. Informacja ta dla wielu osób była ogromnym wstrząsem, bo wcześniej szczegóły choroby nie były publicznie znane.

Rodzina i przyjaciele chronili prywatność Kołaczkowskiej. Publicznie mówiono jedynie o chorobie nowotworowej. Dopiero później ujawniono, iż rokowania były bardzo trudne.

Ta wiadomość rzuciła nowe światło na ostatnie miesiące życia artystki. Pokazała też, jak wiele bólu może kryć się za osobą, którą publiczność kojarzyła przede wszystkim z radością, dystansem i poczuciem humoru. Glejak mózgu. Choroba, która często rozwija się dramatycznie

Glejak należy do nowotworów o szczególnie trudnym przebiegu. Może wpływać na funkcje neurologiczne, pamięć, mowę, zachowanie, widzenie, równowagę czy codzienne funkcjonowanie. Objawy zależą od tego, w jakiej części mózgu rozwija się guz.

To właśnie dlatego choroby mózgu bywają tak trudne nie tylko dla pacjenta, ale też dla bliskich. Zmiany mogą następować szybko, a leczenie wymaga dużej siły, wsparcia i stałej opieki specjalistów.

W przypadku Joanny Kołaczkowskiej publiczność nie znała szczegółów leczenia. Wiadomo jednak, iż choroba była bardzo poważna i zmusiła artystkę do przerwania pracy.

To nie był jej pierwszy kontakt z nowotworem

Joanna Kołaczkowska już wcześniej mierzyła się z chorobą nowotworową. W przeszłości chorowała na czerniaka. Sama przyznawała w wywiadach, iż doświadczenie choroby zostawiło w niej silny lęk przed nawrotem i przed utratą życia.

To pokazuje, iż za jej sceniczną energią kryła się także bardzo osobista historia walki, niepokoju i prób odzyskiwania spokoju. Artystka nie budowała jednak swojego wizerunku na cierpieniu. Dla widzów pozostawała przede wszystkim osobą, która dawała im radość.

Właśnie dlatego wiadomość o jej chorobie i odejściu była dla wielu tak trudna. Publiczność znała ją jako kogoś, kto potrafił rozjaśnić choćby najzwyklejszy wieczór.

Mówiła też o depresji i samotności

Kołaczkowska nie ukrywała, iż w jej życiu były także bardzo ciemne momenty. W rozmowach wracała do doświadczenia depresji, trudnych poranków i poczucia przytłoczenia. Mówiła o płaczu, bezradności, ale też o pomocy, którą przyniosły leczenie, wsparcie specjalistów i medytacja.

Jej szczerość była ważna dla wielu osób. Pokazywała, iż choćby ktoś kojarzony z humorem, sceną i śmiechem może zmagać się z bólem, lękiem i samotnością.

Jednocześnie Kołaczkowska potrafiła mówić o samotnym życiu bez dramatyzowania. Podkreślała, iż nie trzeba mieć partnera, by nie czuć się samotnym. Otaczała się przyjaciółmi i bliskimi ludźmi, którzy byli dla niej ważnym oparciem.

Nie miała typowej drogi artystycznej

Choć dla wielu widzów była urodzoną artystką, Joanna Kołaczkowska nie skończyła szkoły aktorskiej. Uczyła się w Technikum Ogrodniczym w Głogowie, później ukończyła Studium Nauczycielskie w Legnicy oraz pedagogikę kulturalno-oświatową w Zielonej Górze.

Przez pewien czas mogła iść zupełnie inną drogą zawodową. Myślała choćby o pracy nauczycielki. Ostatecznie jednak wybrała scenę, a scena gwałtownie stała się jej naturalnym miejscem.

Publiczność pokochała ją za talent, błyskotliwość i niezwykłe wyczucie komizmu. Była związana między innymi z kabaretem Potem i kabaretem Hrabi. Dla wielu osób to właśnie jej role i skecze pozostają jednymi z najważniejszych momentów polskiego kabaretu ostatnich dekad.

Zostawiła po sobie więcej niż występy

Joanna Kołaczkowska nie była tylko aktorką kabaretową. Była osobowością. Widzowie zapamiętali ją jako osobę, która potrafiła być zabawna bez taniego efektu, wzruszająca bez przesady i prawdziwa bez udawania.

Jej odejście pokazało, jak silną więź potrafi zbudować artysta z publicznością. Wiele osób pisało po jej śmierci, iż czuło się tak, jakby straciło kogoś bliskiego. To najlepszy dowód na to, iż jej twórczość wychodziła daleko poza scenę.

Dziś, gdy wracają wspomnienia o jej chorobie, szczególnie mocno wybrzmiewa kontrast między tym, co dawała innym, a tym, z czym sama musiała się mierzyć.

Publiczność przez cały czas pamięta

Choć Joanny Kołaczkowskiej nie ma już na scenie, jej nagrania, role i wypowiedzi wciąż żyją w pamięci widzów. Fani wracają do jej występów, cytują fragmenty skeczy i wspominają charakterystyczny sposób mówienia, mimikę oraz energię, której nie dało się podrobić.

Informacja o glejaku mózgu była bolesnym dopowiedzeniem historii, której wcześniej publiczność nie znała w pełni. Nie zmieniła jednak najważniejszego: Joanna Kołaczkowska pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny kabaretowej.

Jej życie przypomina, iż za śmiechem często stoi ogromna wrażliwość. A za sceniczną lekkością — człowiek, który również mierzył się z lękiem, chorobą i samotnością.

Idź do oryginalnego materiału