Jeszcze jeden aneks do mojej autobiografii

przegladdziennikarski.pl 3 tygodni temu

O moim spotkaniu autorskim w Salonie Literackim CENTRUM PROMOCJI KULTURY w Dzielnicy Praga-Południe m.st. Warszawy NA TEMAT MOJEGO PRZEKŁADU KSIĄŻKI HANSA-GERDA WARMANNA („Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie”)

Spotkanie miało miejsce 14 czerwca br. i stało się czymś więcej, niż tylko spotkaniem autorskim – jak kilka dni po tym wydarzeniu napisał do mnie jeden z jego uczestników red. Robert Smoleń.

Jestem dumny, iż przyszło na nie bardzo dużo ludzi, artyści plastycy, m.in. Andrzej Fogtt, Maria Wollenberg-Kluza, Lidia Snitko-Pleszko (z prezentem w postaci mojej karykatury, którą w barwnej kserokopii, jak i wiersz p. dr Zofii Tyszkiewicz „o mnie” otrzymali wszyscy).

Swoją obecnością spotkanie zaszczycił także wybitny abstrakcjonista – Andrzej Grabowski i… Zdzisław Szlązak, którego poznałem przed wieloma laty, gdy kierowałem jeszcze dep. plastyki MKiS. Teraz działa „artystycznie” (wraz z wieloma innymi artystami) w „Ursynowskich Spotkaniach Twórców”, które pod przewodnictwem wspomnianej wyżej Marii Wollenberg-Kluzy, od lat prezentują prace w „Galerii Wieża”, Al. KEN 101 (działającej przy Kościele pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie). Wielki szacunek i uznanie dla proboszcza parafii, która udostępnia to miejsce na bardzo interesujące wystawy plastyczne, organizowane w niej przez cały rok.

Niedzielne spotkanie (oprócz art. plast.) zaszczyli przedstawiciele różnych środowisk: twórcy, pisarze, dziennikarze, osoby ze świata medycznego, działacze kultury (dr Ewa Łastowiecka z mężem, poetka dr Zofia Tyszkiewicz, Robert Smoleń – Red. Nacz. „Res Humana” i Red. Krzysztof Czajka z żoną – (wybitną prawniczką). Krzysztof Czajka – przypomnę – to wieloletni redaktor polsko-niemieckiego, popularnego magazynu telewizyjnego „Kowalski & Schmidt”, (realizowanego przez Rundfunk Berlin-Brandenburg i Telewizję Polską), także autor wielu filmów dokumentalnych o tematyce polsko-niemieckiej.

Nieobecni przysłali „usprawiedliwienia”, m.in. Henryk Martenka (wspaniały, najlepszy chyba w tej chwili w Polsce felietonista) i Grzegorz Trochimczuk, wybitny poeta – prezes warszawskiego oddziału ZLP. Obecna była p. Alicja Wejner – autorka przewspaniałej książki „Azymut wspólna Europa” (o prof. Wojciechu Jastrzębowkim, wybitnym polskim naukowcu XIX wieku i twórcy… pierwszego projektu konstytucji dla Europy), a poza tym ceniona dziennikarka i autorka wielu innych książek i tomików wierszy m.in. „Alfabet bez jednej litery”.

Piękne listy gratulacyjne nadesłali też: prof. nauk humanistycznych Andrzej Lam (wybitny historyk, literaturoznawca i tłumacz poezji łacińskiej i niemieckiej), dr Maciej Zarębski (szef Krajowej Rady „Mateczników” Patriotyzmu i Kultury), Zbigniew Kosiorowski (świetny medioznawca, publicysta i autor książek, przede wszystkim o „naszych” Kresach. (Czytelnikom szczególnie polecam Jego najnowszą powieść „Metanoia”). List gratulacyjny otrzymałem też od Jana Chruślińskiego (autora powieści, m.in. „Złapcie go”, „Wygrać z samym sobą”, „Miłość i wojna” „Starość zaczyna się wczoraj” i jeszcze wielu innych (zaręczam – bardzo dobrych).

Ważną dla mnie rekomendację przekładu książki Hansa-Gerda Warmanna dostałem też od b. red. „Kuriera Szczecińskiego” Bogdana Twardochleba, zaprzyjaźnionego z pisarzem od czasu, kiedy ten po r. 1990 przyjeżdżał w odwiedziny do miasta swego urodzenia -Szczecina, wyrażając nieskrywany podziw dla jego imponującego rozwoju. Rodzina pisarza (po jego śmierci) postanowiła niedawno przekazać Jego ogromną i wielkiej wartości bibliotekę prywatną do zbiorów Biblioteki Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego, tym samym wzbogacając ją o cenne książki pomorzoznawcze i okresu nazistowskiego Stettina).

Listem zaszczycił mnie także prezes Szczecińskiego Oddziału ZLP p. Leszek Dembek z podziękowaniem za pisanie do redagowanego przez Niego „Pryzmatu Literackiego”! Wszystkie te „wyróżnienia” znajdą się w II rozszerzonym wydaniu mojej autobiografii, licząc w jej wydaniu na pomoc Stowarzyszenia, jakie powstało z inicjatywy red. nacz. PD dr. Pawła Rogalińskiego: „Queen Jadwiga Institute”. P. Paweł Byra – sekretarz zarządu tego Stowarzyszenia – (b. rzecznik prasowy MKiS), także zaszczycił mnie swoją obecnością.

Nadmienię jeszcze, iż listy gratulacyjne zostały przeczytane na spotkaniu przez moją żonę, a od Jana Chruślińskiego – przez Jego żonę Izę.

Z przybyłych na spotkanie wymienię jeszcze b. min. sprawiedliwości p. prof. Jerzego Jaskiernię (inicjatora od wielu lat odbywającej się w Sejmie RP międzynarodowej konferencji naukowej nt. ”Prawa Unijnego i ochrony praw człowieka”, a przy okazji zarekomenduję Jego kapitalną pracę (wydaną 2022r.) pt. „Dyplomacja parlamentarna”.

Wspomnę też o obecnym na spotkaniu Janie Bogutynie, naszym b. chargé d` afaires w Australii, i b. wiceministrze finansów, z którym zetknąłem się jeszcze w Szczecinie, gdzie pełnił b. ważne funkcje wspierające rozwój lokalnej kultury, w tym m.in. konkursu pt. „Dzieje szczecińskich rodzin w XX wieku”.

Ze szczególną uwagą pragnę podkreślić obecność p. Jana Rodzenia, a jednocześnie przeprosić Go za POMINIĘCIE przeze mnie w powitaniu Jego znanej i zasłużonej dla warszawskiej kultury placówki – „Klubu Księgarza”, działającego od długich lat na St. Mieście. (Była tam promowana moja autobiografia, a pod koniec lat 90. – także moje przekłady Hansa Hellmuta Kirsta, których teksty czytał wówczas niezapomniany KRZYSZTOF KOLBERGER). Jeszcze raz bardzo, bardzo przepraszam za to przykre niedopatrzenie.

Słowem – na niedzielne spotkanie, o którym tu piszę, przyszło b. dużo moich znajomych i przyjaciół, ale też wiele nieznanych mi z imienia i nazwiska osób, w tym młodzieży, b. studentów i czytelników mojej publicystyki. Z ich obecności bardzo się ucieszyłem i bez żadnej przesady nazwałem Ich również swoimi PRZYJACIÓŁMI!

Podziękowałem też p. Panu Antonowi Radinowi za otwarcie spotkania! Podkreślił w swoim zagajeniu, iż „Salon Literacki”, w którym miałem zaszczyt wystąpić już po raz trzeci, działa w Warszawie od ponad 10 lat, a w samym Centrum Promocji Kultury Pragi Południe – od lat pięciu, organizując po ok. 10 spotkań literackich w ciągu roku. Od siebie dodałem, iż chciałoby się, aby KAŻDY DOM KULTURY W POLSCE znalazł w swym programie miejsce dla upowszechniania szeroko rozumianej LITERATURY!

W Warszawie, szczerze mówiąc – mamy dotąd tylko dwa takie stałe miejsca: wspomniany wcześniej Klub Księgarza na St. Mieście i ten na Pradze (nie licząc oczywiście spotkań autorskich w bibliotekach i w Domu Literatury przy Krakowskim Przedmieściu – siedzibie Związku Literatów Polskich (ZLP), Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (SPP) oraz SEC (Polskiego Oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej).

A wracając jeszcze do funkcjonowania Salonu Literackiego CPK Pragi-Południe, warto podkreślić, iż profil jego działalności poparli też swego czasu: prezes ZG ZLP Marek Wawrzkiewicz (znakomity poeta) i prezes polskiego oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej SEC – Janusz Termer (wybitny krytyk literacki), odbywając w nim także swoje spotkania autorskie. A korzystając z okazji, poprosiłem syna p. Ludmiły Radiny, aby przekazał Mamie (która z przyczyn zdrowotnych nie była na spotkaniu obecna) pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, jednocześnie wyrażając słowa podziwu dla dotychczasowej realizacji Jej szczytnej inicjatywy, a dyrektora Centrum Promocji Kultury p. Mirosława Salacha, jak i gł. specjalistę – p. Pawła Dawidowicza PROSZĘ, aby dalej wspierali skutecznie działalność – SALONU.

W tym duchu powitałem także światowej sławy KWARTET WILANÓW oraz p. PROF. ELŻBIETĘ GAJEWSKĄ – GADZINĘ, znakomitą flecistkę, którzy postanowili uświetnić to spotkanie swoją muzyką! A zagrali WSPANIALE! Kwartet Wilanowski w składzie Marek Czech – altowiolista, Olga Łosakiewicz – wiolonczela, Paweł Gadzina – skrzypce i prymariusz Zespołu Tadeusz Gadzina – zachwycili wykonaniem utworu Antoniego Dworzaka (cz.2.) „LENTO” z kwartetu smyczkowego zwanego „Amerykańskim”. (Kompozytor napisał to słynne dzieło podczas swego pobytu w Ameryce).

Natomiast Pani prof. Elżbieta Gajewska – Gadzina wykonała Carla Philipa Emanuela Bacha „Adagio z sonaty a-moll na flet solo oraz Claude’a Debussy`ego „SYRINX” na flet solo. (Po występie zarówno Kwartetu, jak i p. prof. Elżbiety Gajewskiej – Gadziny, oklaskom nie było końca)! Cóż to tego dodać? Kochani Artyści – wielkie, wielkie PODZIĘKOWANIE za Wasz piękny koncert!

I jeszcze o jednej sprawie chcę opowiedzieć, KTÓRA BYŁA DLA MNIE WZRUSZAJĄCĄ NIESPODZIANKĄ. Otóż podczas spotkania została mi wręczona przez p. Andrzeja Szmajdzińskiego (syna Jerzego) książka o Jego Ojcu. Obok tekstów wielu znakomitych autorów – m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego, Bronisława Komorowskiego, Waldemara Pawlaka, Marka Belki – znajduje się w niej również i mój.

Inicjatorem wydania książki był p. prof. Jerzy Jaskiernia, a jej wydawcą Fundacja im. Jerzego Szmajdzińskiego, której przewodzi w tej chwili (po śmierci jej założyciela i wieloletniego prezesa p. Andrzeja Dobrowolskiego) Syn tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Jerzego Szmajdzińskiego, o którym Aleksander Kwaśniewski w wydanej książce m.in. napisał: „określały Go kompetencje parlamentaryzmu, kultura polityczna i szacunek dla oponentów”. A prof. Jaskiernia do tego dodał: „ którego zawsze cechowała propaństwowa postawa, dorobek i zasługi dla kraju, jako ministra obrony narodowej”.

Przejdę teraz do omówienia mojego przekładu książki Hansa-Gerda Warmanna, „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie”.

Koronuje ona WSZYSTKIE moje dotychczasowe przekłady, w tym także moją działalność w zakresie zbliżenia Polaków i Niemców w duchu pełnego porozumienia, aby już nigdy nie powtórzyły się czasy pogardy wobec naszego narodu (nie tylko Żydów) z okresu niemieckiego nazizmu, a przede wszystkim II wojny światowej.

Podjąłem się tego przekładu chętnie, gdyż jednocześnie jest to książka o tych Niemcach, którzy poświęcili swoje życie, czynnie przeciwstawiając się ideologii hitleryzmu i nie zgadzali się na to, aby zapanował on nad światem! Ale zapłacili za to najwyższą cenę, oddając w ofierze swoje życie.

I choć jest to książka beletrystyczna, to oparta na dokumentach, a przede wszystkim o potwornym pogromie Żydów, który miał miejsce (jednocześnie w całych Niemczech), w nocy z 9 na 10 listopada 1938r., która przeszła do historii jako „NOC KRYSZTAŁOWA”. A traktując rzecz szerzej – jest to książka O ISTNIEJĄCYM WÓWCZAS W NIEMCZECH RUCHU OPORU, o którym generalnie wciąż mało, albo dosłownie – nie wiemy NIC.

Biorąc m.in. i ten fakt pod uwagę, uważałem za swój obowiązek podjęcia się tego przekładu, a namówił mnie do tego b. red. Kuriera Szczecińskiego (dziś będący na emeryturze) – Bogdan Twardochleb (b. prac. naukowy Uniwersytetu Szczecińskiego), którego wcześniej nie znałem. Po prostu zadzwonił do mnie i zaproponował przełożenie książki.

Bez wahania zgodziłem się na to, uznając tę propozycję za docenienie moich wcześniejszych przekładów. Bo i Kirst, A. Seghers, Kunert, Heine Müller i inni, których przekładałem, ukazywali w swoich utworach ZŁO, jakie szczególnie w XIX i XX miało miejsce w Europie i na świecie ze strony Niemców, w tym szczególnie przeciwko Polsce.

Dotyczy to przede wszystkim moich przekładów antywojennej i antynazistowskiej prozy Hansa Helmuta KIRSTA, a zwłaszcza Jego powieści „Noc długich noży”, książki opartej na literackiej analizie „Mein Kampfu” Adolfa Hitlera, której mottem jest jego słynne powiedzenie z r. 1934: „Niech każdy wie, iż jeżeli odważy się podnieść rękę na państwo (mając na myśli III Rzeszę), czeka go tylko śmierć”.

Przełożyłem też „Noc generałów”, w której dokładnie zostały opisane dzieje nieudanego zamachu na Hitlera 20 lipca 1944r., a potem rozprawienie się w Niemczech z całą opozycją. Opisana została również koncepcja obozów koncentracyjnych i obozów śmierci, akcja „Lebensbornu”, czyli tworzenia z Niemców „nadludzi”.

Dumny jestem też z przekładu powieści Kirsta pt. „08/15 w partii” – powieści, która jest historią (opartą na dokumentach) dojścia Hitlera do władzy, sprawowania przez niego nieograniczonej władzy, potwierdzonej słowami, iż choćby „słowami można człowieka nie tylko ogłupić i uwieść, ale zniszczyć i unicestwić”.

Z cyklu antywojennych i antynazistowskich powieści Kirsta przetłumaczyłem też jego mało znaną w Polsce książkę, która jest rodzajem sprawozdania z działalności pewnej baterii Wehrmachtu (w której prawdopodobnie służył) w wojnie przeciwko Polsce w dniach od 1 do 28 września 1939r.. W wydaniu oryginalnym ma tytuł „Mane, tekel’ 39”, a w moim przekładzie „Wojna z Polską”.

W sumie przełożyłem 10 podobnych powieści Kirsta, w nieistniejącym już dziś wydawnictwie INTERART. W cyklu „Dzieła zebrane H.H. Kirsta” pod redakcją Karola Czejarka” ukazało się ponad 30 pozycji.

To oczywiście nie wszystko, ponieważ przełożyłem jeszcze utwory wielu znanych współczesnych pisarzy niemieckich antynazistów: jak m.in. Kunerta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Müllera. Napisałem też i wydałem monografię o Annie Seghers oraz monografię pt. „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach H.H. Kirsta”!

Do swoich osiągnięć zaliczam też opracowanie ( m.in. z prof. Tomaszem G. Pszczółkowskim) dwutomowej – dwujęzycznej edycji (w j. polskim i niemieckim) pt. „Historia pamięcią pisana” (zawierającą kilkadziesiąt biografii polsko-niemieckich) – ludzi, którzy doznali okropności wojny, będąc jej przeciwnikami, a po wojnie stali się rzecznikami polsko-niemieckiego pojednania. Okładki tych książek zaprojektowali obecni na dzisiejszym spotkaniu Andrzej Fogtt i Maria Wollenberg-Klauza. (Za co im – przy okazji – jeszcze raz bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ)! A SWOJEJ ŻONIE – MAGDALENIE – ZA ICH REDAGOWANIE I KOREKTĘ.

A teraz przystępując do omówienia przekładu bohatera dzisiejszego spotkania – Warmanna, pragnę o tym autorze dodać, iż podczas bombardowania miasta, szczególnie portu, w marcu 1945 r. zginął jego ojciec. A on sam po tym zdarzeniu, uciekł z matką do Niemiec jeszcze przed nadejściem frontu, czyli przed zdobyciem Szczecina przez wojska radzieckie i polskie. Obydwoje wrócili jednak po kilku tygodniach, gdyż los miasta przez jakiś czas rozstrzygał się między aliantami, aż zdecydowano, iż będzie polski. Dopiero po tej decyzji Hans – Gerd ukończył w Aachen Szkołę Dziennikarską i pracował dla wielu gazet, m.in. w Hamburgu, redagując też „emigracyjne” pismo pod nazwą Stettiner Buergerbrief („Szczeciński List Obywatelski”).

Napisał też (i wydał) – oprócz tej prezentowanej dziś – inne, jak m.in. „To co zostaje, to nadzieja” i „Kalendarium zawiłego czasu”, oraz setki artykułów i listów, w tym poruszający opis swego losu, zatytułowany „Skądś donikąd”.[i]

Od żony Autora i wspomnianego już przeze mnie red. Twardochleba dowiedziałem się, iż po roku 1990, a więc po przemianach politycznych w Polsce i zjednoczeniu Niemiec, często odwiedzał Szczecin jako działacz i członek „Historischer Arbeitkreis” przy „Haus Stettin” (Kole Historyków Szczecina przy Domu Szczecina w Lubece), zaprzyjaźniając się z wieloma Polakami, w tym i z red. Twardochlebem. Zmarł 18 stycznia 2021 r.

A …(oceniając Jego twórczość), chciałbym podkreślić, iż okazał się człowiekiem bardzo propolskim, choć nigdy nie wygasła w nim MIŁOŚĆ (jako urodzonemu w Stettinie) do Jego miasta, ale….– co pragnę szczególnie podkreślić – był człowiekiem (jak wielu Niemców, których w swoim życiu poznałem) z tzw. syndromem „niemieckiego wstydu za dokonane przez Niemców zbrodnie”, „za wywołanie II wojny światowej”, w tym szczególnie za „okrucieństwa dokonane w Polsce w czasie okupacji”!

Podsumowując,

Po pierwsze:

Hans-Gerd Warmann dochodzi w swej książce do głosu jako świadek tragicznych wydarzeń w duchu, aby nigdy więcej wydarzenia, które opisuje już się nie powtórzyły.

(Choć, to co się dzieje w tej chwili w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, a także na Bliskim Wschodzie, czy na linii Stany Zjednoczone – Iran, moim zdaniem wymagają takiego samego potępienia, jakim Warmann oskarżył nazistów)!

Po drugie:

Jego książka jest opowieścią – od początku do końca – PRAWDZIWĄ (opartą na sprawdzalnych w archiwach) dokumentach.

Po trzecie:

W jej treści szczególnie cenne jest to, iż Warmann opisał nie tylko wydarzenia „Nocy Kryształowej”, ale – też, co szczególnie podkreślę – RÓŻNORODNY OPÓR WOBEC NAZISTOWSKIEJ WŁADZY.

Po czwarte:

Osobiście przeżył wiele z opisanych w książce wydarzeń,
a prawdę historyczną nazwał PO IMIENIU i podobnie, jak Kirst w swych antynazistowskich powieściach – „obnażył niewyobrażalne okrucieństwo Niemców”!

Po piąte:

Właśnie dlatego Warmann był chętnie widziany w dzisiejszym Szczecinie, do którego – po roku 1990 – często przyjeżdżał.

Kochał „swój” Szczecin, w którym się urodził, ale też ludzi zamieszkałych po wojnie, którzy uczynili to miasto jednym z ważniejszych centrów gospodarczych i kulturalnych Polski.

Po szóste:

Jego książka jest ważnym, jak napisał niedawno w „Przeglądzie Zachodniopomorskim” prof. Włodzimierz Stępiński, wydarzeniem w piśmiennictwie dotyczącym historii nie tylko Pomorza Zachodniego, ale całej Polski. ( Mam podobne przekonanie jako tłumacz książki).

PS.

Znam to miasto dobrze, ponieważ w latach 1947- 1973 byłem jego mieszkańcem, w nim wchodziłem w swoje dorosłe życie. Szczecin kocham nadal, tam pochowany jest mój Ojciec, który nasycił mnie miłością do wszystkiego co polskie.

I dodam do tego jeszcze, iż moim zdaniem – kooperacja z Niemcami, na zasadach partnerskich jest konieczna, przede wszystkim po to, aby WSPÓLNIE Z CAŁĄ UNIĄ EUROPEJSKĄ przeciwstawić się wszelkim ekstremizmom i w Europie, i na świecie.

A teraz już fragmenty listów od:

  1. Andrzeja Lama, tłumacza poezji łacińskiej i niemieckiej, wybitnego historyka literatury, członka Towarzystwa Naukowego Warszawskiego;
  2. Macieja Andrzeja Zarębskiego, wydawcy mojej autobiografii „Moja droga przez życie”, wieloletniego prezesa Świętokrzyskiego Towarzystwa Regionalnego, autora znakomitych książek;
  3. (pisarza i profesora oraz założyciela szczecińskiej „Szkoły pod żaglami”, b. szefa Radia „Szczecin”) Zbigniewa Kosiorowskiego;
  4. Redakcji „Pryzmatu Literackiego” wydawanego przez Szczeciński Oddział ZLP;
  5. Jana Chruślińskiego, przyjaciela, b. kolarza, wybitnego pisarza, laureata kilku już nagród literackich.

Ad. 1

Drogi Karolu; z wielkim uznaniem dla Twojego wkładu we wzajemne zbliżenie Polaków i Niemców nie tylko przez Twoje przekłady wybitnych prozaików niemieckich i działalność akademicką na Uniwersytecie Warszawskim i w Pułtuskiej Akademii Humanistycznej, ale nade wszystko przez tworzenie więzów osobistych między ludźmi obu narodów, których zetknęły ze sobą często dramatyczne losy, oraz ich dokumentację, poprzez inspirowanie zapisów pamiętnikarskich, utrwalanych w wydawnictwach książkowych, a także przeprowadzanie publikowanych w prasie i w Internecie wywiadów…

… Po wojnie przyczyniłeś się znacznie od odrodzenia życia polskiego w Szczecinie, a jako działacz na szczeblu ministerialnym i miejskim w Warszawie wykazywałeś się cennymi inicjatywami w dziedzinie księgarstwa, opieki nad artystami plastykami, przede wszystkim środowiskiem literackim i wydawnictwami…

Ad.2

… „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” – to niewątpliwie ważna dla historii Szczecina pozycja edytorska w dobie narastających na Zachodzie tendencji rasistowskich, nacjonalistycznych i antysemickich…

Ad.3

…Warmann napisał przejmującą historię o naszym Szczecinie/Stettinie, o jego mieszkańcach, o kapturowych morderstwach i zbrodniach rodzimych nazistów, o pięknym mieście, które brunatniało jak wszystkie wtedy miasta III Rzeszy…,

O tych okolicznościach piszesz Karolu w jednym ze swych wstępów do książki Warmanna, kończąc go słowami: I niech to będzie ostrzeżeniem, aby nazizm czy podobne mu odradzające się na świecie skrajne, totalitarne siły już nigdy nie mogły mieć decydującego głosu”. I oby tak się stało, Karolu…

Ad.4

…Dzięki Pańskiemu doświadczeniu, erudycji oraz wyjątkowej wrażliwości na słowo, czytelnicy „Pryzmatu Literackiego” mogą obcować z tekstami wartościowymi, inspirującymi i skłaniającymi do głębszej refleksji…

Prosimy przyjąć wyrazy szczerego uznania… Z wyrazami szacunku REDAKCJA „PRYZMATU LITERACKIEGO”– Leszek Dembek – redaktor naczelny i Danuta Sepuco – sekretarz redakcji

Ad.5

… Drogi Karolu, Przyjacielu…Twoja twórczość od lat porusza serca czytelników… DZIĘKUJĘ ZA TWOJĄ OBECNOŚĆ, OTWARTOŚĆ NA DIALOG…

Takie spotkania, jak Twoje dzisiejsze, udowadniają, iż literatura ma potężną moc łączenia ludzi… życzę Ci najgoręcej weny twórczej… Z wyrazami szacunku i przyjacielskim pozdrowieniem (Jan Chruśliński)

***

DZIĘKUJĘ Z SERCA ZA PRZYSŁANE ŻYCZENIA!

(TAKŻE W S Z Y S T K I M WYMIENIONYM W TEKŚCIE MOJEGO ARTYKUŁU) .

Bez Państwa nie byłoby mojego dzisiejszego „benefisu”, gdyż tylko dzięki Państwa inspiracji i życzliwości mogłem urzeczywistniać swoją służebną rolę wobec polskiej kultury, dla jej rozwoju i upowszechniania (Karol Czejarek).

Idź do oryginalnego materiału