Jeszcze bawi cię świat

tygodnikprzeglad.pl 15 godzin temu

Wywalczyła sobie niezależność. Nie wszyscy byli gotowi to respektować

Joanna Rawik 1934-2026

Od tych tytułowych słów z refrenu piosenki wyśpiewanej na festiwalu w Opolu rozpoczęła się droga Joanny Rawik na szczyt. To fragment utworu „Nie chodź tą ulicą” napisanego przez Lucjana Kaszyckiego do słów poety i aktora Tadeusza Śliwiaka. „Uważam, iż był to utwór dużego formatu – mówiła po latach w rozmowie z Wiesławem Łuką – wymagający oprawy orkiestry symfonicznej. I taką oprawę dostał, bo wtedy były na to środki finansowe i na festiwalach panowała taka moda”.

Za tę piosenkę wykonaną w monumentalnej aranżacji Joanna Rawik odebrała swoją pierwszą znaczącą nagrodę (III nagroda w kategorii Premiery). Był rok 1966. Potem nagrody dla Joanny Rawik w Opolu weszły jurorom w nawyk i artystka, obdarzona charakterystycznym niskim i silnym głosem, stała się ulubienicą publiczności. Kariera potoczyła się wartko, a słowa „Jeszcze bawi cię świat / Jaki jest / Pełen świeżej zieleni” towarzyszyły jej przez lata. Mimo krytycznego stosunku do wielu niepokojących symptomów upadku kultury wciąż wierzyła w magię sztuki, siłę muzyki i słowa. Mawiała o sobie: „Ja – produkt PRL, robię cały czas to samo, uprawiam kulturę”. Nie chciała udawać kogoś innego.

Już jako dziecko wiedziała, iż będzie się zajmować sztuką (lubiła to powtarzać w dziesiątkach udzielonych wywiadów). Muzyką przede wszystkim. Miała zostać skrzypaczką, rodzice tak postanowili, bo starsza siostra zajęła miejsce przy fortepianie. Skrzypaczką nie została, nie dostrzegła w sobie materiału na wirtuozkę, ale pozostała przy muzyce. Nie wiedziała jednak, iż to zdarzy się w Polsce.

Kiedy przyjechała po wojnie do Wrocławia, nie mówiła po polsku. Mówiła po rumuńsku, po niemiecku, po francusku. Wychowywała się w Rumunii, matka była Rumunką, ojciec Polakiem, profesorem uniwersytetu w Czerniowcach, ale w domu nie rozmawiało się po polsku. Jako dziewczyna czytała wielkie dzieła Tomasza Manna czy Franza Kafki w oryginale. Nic dziwnego, iż po przyjeździe do Polski początkowo czuła się obco – choćby ze względu na barierę językową. Tym wyjaśniała wybór późniejszego pseudonimu artystycznego – z domu nazywała się Szamota. Została jednak Joanną Rawik, kiedy podjęła decyzję o wyborze kariery artystycznej – początkowo aktorskiej, terminowała wtedy w Studiu Teatralnym Ireny i Tadeusza Byrskich, a potem estradowej. Okazało się, iż bliższe są jej solowe występy i piosenka.

Pojawiła się z czasem w kabaretach właśnie jako Rawik – nawiązując do głównego bohatera ukochanej powieści, „Łuku Triumfalnego” Ericha Marii Remarque’a. W losach doktora Ravika dostrzegła pewne analogie do swoich przeżyć emigracyjnych. Potem do obranego nazwiska dochodził drugi człon, od nazwisk dwóch kolejnych mężów, ale na zawsze pozostała przy swoim pseudonimie.

Najwyraźniej samo śpiewanie jej nie wystarczało – ani choćby aktorstwo, bo czasem jednak wykorzystywała swoje przygotowanie sceniczne na ekranie i w teatrze – skoro kusiło ją też pisanie i dziennikarstwo. Tak narodził się jej wieloletni związek z radiem, cykle autorskie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Jeszcze bawi cię świat pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału