Gdy trzecia "Iluzja" trafiła w zeszłym roku na ekrany kin, wielu widzów wybrało się na nią z nostalgii i przywiązania do wykreowanego już przed ponad dekadą świata magicznych rabunków. Jak się okazuje, te pozytywne uczucia towarzyszyły także gwiazdom produkcji, które z euforią wróciły do pracy nad kolejnym iluzjonistycznym widowiskiem. W najnowszym wywiadzie Jesse Eisenberg przyznał nawet, iż aktywnie marzy o powrocie do świata "Iluzji". Dodał też, iż nigdy nie czuł się szczęśliwszy w zawodzie, niż w trakcie wcielania się w rolę J. Daniela Atlasa.
Jako iż trasa promocyjna trzeciej "Iluzji" dawno już dobiegła końca, słowa Eisenberga można traktować z nieco mniejszą podejrzliwością. Z niedawnej rozmowy z The Wrap bije zresztą autentyczny entuzjazm aktora. Zapytany przez dziennikarzy o ewentualny powrót w kolejnej części serii, Eisenberg odpowiedział:
Szczerze mówiąc, pragnę zrobić "Iluzję 4" bardziej niż cokolwiek na świecie. Nigdy nie czułem się szczęśliwszy niż wtedy, gdy grałem tę rolę.
W dalszej części rozmowy aktor przyznał, iż część euforii płynącej z grania w popularnej serii wynika z różnicy względem projektów, w które Eisenberg zwykle bywa zaangażowany. Wcielanie się w J. Daniela Atlasa pozwala mu na eksplorację innego typu bohatera, który zamiast uwikłania w egzystencjalny dramat, może dobrze bawić się podczas kolejnych skoków.
Zazwyczaj gram ludzi ze skłonnością do depresji, co i mnie często wpędza w przygnębienie. Jednak grając tego pewnego siebie, wręcz aroganckiego iluzjonistę, schodzę z planu każdego dnia myśląc: "To było niesamowite". To jedyny bohater, który pozwala mi się wyprostować i nosić ładniejsze ciuchy. "Iluzja" to po prostu moja szczęśliwa przestrzeń – dodał.
Pytania do Eisenberga nie wzięły się z kosmosu. W trakcie zeszłorocznego CinemaConu przedstawiciele studia Lionsgate zapowiedzieli, iż czwarta "Iluzja" jak najbardziej powstanie. Reżyserem, tak samo jak w przypadku poprzedniej odsłony, będzie Ruben Fleischer. Decyzja nie powinna specjalnie dziwić – filmy z serii "Iluzja" łącznie w kasach kin zarobiły prawie okrągły miliard dolarów. Stały się w ten sposób rzadkim przykładem odnoszącej sukcesy serii blockbusterów nieopartej na jakiejś popularnej franczyzie filmowej, komiksowej czy literackiej.
Co powiedział Jesse Eisenberg?
Jako iż trasa promocyjna trzeciej "Iluzji" dawno już dobiegła końca, słowa Eisenberga można traktować z nieco mniejszą podejrzliwością. Z niedawnej rozmowy z The Wrap bije zresztą autentyczny entuzjazm aktora. Zapytany przez dziennikarzy o ewentualny powrót w kolejnej części serii, Eisenberg odpowiedział:
Szczerze mówiąc, pragnę zrobić "Iluzję 4" bardziej niż cokolwiek na świecie. Nigdy nie czułem się szczęśliwszy niż wtedy, gdy grałem tę rolę.
W dalszej części rozmowy aktor przyznał, iż część euforii płynącej z grania w popularnej serii wynika z różnicy względem projektów, w które Eisenberg zwykle bywa zaangażowany. Wcielanie się w J. Daniela Atlasa pozwala mu na eksplorację innego typu bohatera, który zamiast uwikłania w egzystencjalny dramat, może dobrze bawić się podczas kolejnych skoków.
Zazwyczaj gram ludzi ze skłonnością do depresji, co i mnie często wpędza w przygnębienie. Jednak grając tego pewnego siebie, wręcz aroganckiego iluzjonistę, schodzę z planu każdego dnia myśląc: "To było niesamowite". To jedyny bohater, który pozwala mi się wyprostować i nosić ładniejsze ciuchy. "Iluzja" to po prostu moja szczęśliwa przestrzeń – dodał.
Pytania do Eisenberga nie wzięły się z kosmosu. W trakcie zeszłorocznego CinemaConu przedstawiciele studia Lionsgate zapowiedzieli, iż czwarta "Iluzja" jak najbardziej powstanie. Reżyserem, tak samo jak w przypadku poprzedniej odsłony, będzie Ruben Fleischer. Decyzja nie powinna specjalnie dziwić – filmy z serii "Iluzja" łącznie w kasach kin zarobiły prawie okrągły miliard dolarów. Stały się w ten sposób rzadkim przykładem odnoszącej sukcesy serii blockbusterów nieopartej na jakiejś popularnej franczyzie filmowej, komiksowej czy literackiej.
"Iluzja 3" – zwiastun filmu


















