W swoim debiucie nie boi się mówić, iż i tak wszyscy umrzemy. Michał Kisielewski prezentuje album "Zew nie zen!", przekonując, iż "la dolce vita" to jedyne, co może nas dziś uratować. W rozmowie z Interią Muzyka opowiada o bezprecedensowej fuzji gatunków, inspiracjach i scenicznej energii, która stanowi o sile tego krążka.