Po rozwodzie spróbowała Tindera
Silvia prowadziła własny gabinet stomatologiczny, który otworzyła jeszcze przed trzydziestką. Jest matką trzech synów – Jaimego, Miguela i najmłodszego Carlosa. Po burzliwym rozwodzie w 2003 roku, gdy miała 44 lata, synowie mieszkali głównie z nią w wynajmowanych mieszkaniach w Madrycie. Przez kolejne lata kobieta skupiała się przede wszystkim na rodzinie i pracy. W 2015 roku Carlos miał 19 lat i przez cały czas mieszkał z matką. To właśnie on zachęcił ją, by spróbowała poznać kogoś przez aplikację randkową Tinder. W grudniu podczas rodzinnego obiadu Silvia oznajmiła synom, iż spotkała w internecie mężczyznę, który bardzo ją zainteresował. Przedstawiał się jako Brian Adkins, rozwiedziony Amerykanin służący w wojsku.
Brian pisał, iż przebywa na misji w Syrii. Twierdził, iż ma za sobą małżeństwo, ma dzieci w Stanach Zjednoczonych i jest samotnym mężczyzną, który chciałby zacząć życie od nowa. Z Silvią kontaktował się przede wszystkim przez pocztę elektroniczną. Pisali niemal codziennie, a jego wiadomości od początku były bardzo osobiste i pełne zapewnień o uczuciach. Pierwsze wątpliwości miał Miguel, jeden ze starszych synów Silvii, będący pilotem hiszpańskich sił powietrznych. Historia o amerykańskim żołnierzu stacjonującym w Syrii wydała mu się podejrzana. Matka nie chciała jednak rezygnować ze znajomości i po uwagach synów zaczęła opowiadać im o Brianie znacznie mniej. Najwięcej mówiła Carlosowi, któremu pokazywała część otrzymywanych wiadomości.
Kupiła dla nich dwa pierścionki
Internetowa znajomość rozwijała się bardzo szybko. Silvia sama przyznawała, iż czasami prosiła Briana, aby nie przyspieszał ich relacji. Z drugiej strony podobało jej się zainteresowanie, które jej okazywał. Mężczyzna przekonywał, iż chce zakończyć służbę i przyjechać do Hiszpanii, gdzie mogliby rozpocząć wspólne życie. Po około miesiącu Silvia była już na tyle zaangażowana, iż kupiła dwa pierścionki – jeden dla siebie i drugi dla Briana. Synom powiedziała, iż mężczyzna ma przyjechać do Hiszpanii. Wtedy zaczęli pytać, czy kiedykolwiek rozmawiała z nim przez połączenie wideo. Okazało się, iż znała go przede wszystkim ze zdjęć, wiadomości i nielicznych rozmów telefonicznych, podczas których pojawiały się kolejne wymówki. Na początku stycznia 2016 roku, około pięciu tygodni od rozpoczęcia znajomości, historia przybrała zupełnie inny obrót. Jaime napisał do Carlosa, który przygotowywał się w bibliotece do egzaminu z mikroekonomii, iż Brian oznajmił Silvii, iż chce przesłać do jej domu sztabki złota, które rzekomo zdobył w kryjówce terrorystów. Dla jej synów był to moment, w którym podejrzenia zamieniły się w pewność, iż za internetowym romansem kryje się oszustwo. Carlos zaczął sprawdzać podobne przypadki. Znalazł ostrzeżenia przed oszustami podszywającymi się między innymi pod amerykańskich żołnierzy przebywających za granicą. Schemat był podobny: szybkie deklaracje uczuć, obietnica wspólnego życia, a następnie historia o pieniądzach, kosztownościach albo przesyłce, za którą w pewnym momencie trzeba zapłacić.
Wiadomości nie pochodziły z Syrii
Carlos chciał mieć dowód, który przekona matkę. Znalazł narzędzie pozwalające ustalić przybliżone miejsce wysłania wiadomości na podstawie adresu IP. Najpierw pokazał Silvii, jak działa metoda, wykorzystując wiadomość od swojego ojca, który przebywał wtedy w Chinach. Dopiero później sprawdził korespondencję Briana. Wynik nie wskazał Syrii ani Stanów Zjednoczonych. Wiadomości prowadziły do Lagos w Nigerii. Silvia zrozumiała, iż mężczyzna, z którym planowała wspólne życie, nie był osobą przedstawioną na Tinderze. W ciągu kolejnych dni usunęła większość jego wiadomości oraz aplikacje randkowe ze swojego telefonu. Historia mogła się wtedy zakończyć, ale Carlos po latach ponownie zaczął zastanawiać się, kto naprawdę siedział po drugiej stronie ekranu. Na szczęście Silvia nie zdążyła przekazać Brianowi żadnych pieniędzy. W lutym 2020 roku Carlos wyprowadził się z rodzinnego domu. Miał 24 lata i pracował już jako dziennikarz, jego brat Jaime mieszkał w Niemczech, a Miguel służył w Badajoz. Dwa tygodnie później w Hiszpanii wprowadzono stan wyjątkowy związany z pandemią COVID-19. Silvia została sama w Madrycie, a trzymiesięczny okres ścisłych ograniczeń bardzo źle wpłynął na jej samopoczucie. Carlos zaczął przyjeżdżać do niej kilka razy w tygodniu i właśnie wtedy po raz pierwszy od lat zaczął inaczej patrzeć na historię z internetowym oszustem. W rozmowach z matką coraz częściej pojawiał się temat samotności. Carlos znał ją jako niezależną kobietę, która przez lata prowadziła własny gabinet, wychowywała trzech synów i radziła sobie po trudnym rozwodzie. Teraz zaczął się zastanawiać nie tylko nad tym, kim naprawdę był człowiek ukrywający się za nazwiskiem Brian, ale przede wszystkim nad tym, dlaczego jego matka tak gwałtownie mu zaufała. Po około półtora roku powiedział Silvii, iż chce pojechać do Nigerii. jeżeli nie uda mu się odnaleźć oszusta, zamierzał przynajmniej zrozumieć ludzi działających w podobny sposób.
Nigeryjskie tropy
Carlos dotarł do Lagos w marcu 2022 roku. Na lotnisku czekał na niego Bukky Omoseni, miejscowy człowiek, z którym skontaktował się dzięki znajomemu ze środowiska dziennikarskiego. Jeszcze przed przyjazdem Bukky ostrzegał, iż odnalezienie konkretnego człowieka po tylu latach może okazać się praktycznie niemożliwe. Carlos dysponował jedynie dawnym adresem e-mail używanym przez "Briana". Wysłał na niego wiadomość, podszywając się pod Silvię i pisząc, iż za nim tęskni, ale wiadomość wróciła jako niedostarczona. Bukky zaproponował więc inne rozwiązanie. Zamiast szukać wyłącznie jednego człowieka, miał pomóc Carlosowi poznać osoby zajmujące się podobnymi oszustwami. Już na lotnisko przyjechał z mężczyzną używającym pseudonimu Biggy. Był on jednym z tzw. Yahoo Boys – tak w Nigerii określa się internetowych oszustów, którzy między innymi tworzą fałszywe profile i nawiązują relacje z osobami mieszkającymi za granicą. Carlos gwałtownie zrozumiał, iż możliwość obserwowania ich z bliska może dać mu więcej odpowiedzi niż samo odnalezienie człowieka, który kilka lat wcześniej pisał do jego matki.
Biggy miał 28 lat i od około dziesięciu lat zajmował się oszustwami. Korzystał z cudzych zdjęć i budował internetowe tożsamości, które miały wyglądać wiarygodnie dla potencjalnych ofiar. Jednym z jego profili była "Natasha Bridges", rzekoma 32-letnia samotna matka z amerykańskiego Wisconsin. Innym razem podszywał się pod instruktora fitness albo amerykańskiego żołnierza przebywającego poza krajem. Carlos mógł zobaczyć wiadomości wysyłane z takich kont i sposób, w jaki prowadzone były rozmowy. Biggy nie zaczynał od próśb o pieniądze. Najpierw pytał o codzienność, żartował, komplementował i podtrzymywał kontakt tak długo, aż po drugiej stronie powstawało poczucie bliskości. Tłumaczył, iż najważniejsza jest cierpliwość, bo zdobycie zaufania może potrwać kilka dni, tygodni albo znacznie dłużej. Dopiero gdy rozmówca stawał się emocjonalnie zaangażowany, pojawiał się problem wymagający pieniędzy – choroba, bilet lotniczy, opłaty prawne albo inny nagły wydatek.
Nie było zorganizowanej mafii
Podczas pobytu Carlos poznawał kolejnych młodych mężczyzn zajmujących się internetowymi wyłudzeniami. gwałtownie przekonał się, iż obraz wielkiej, sprawnie zarządzanej organizacji nie pasował do większości jego rozmówców. Wielu działało samodzielnie lub w niewielkich grupach, korzystając przede wszystkim z telefonu, dostępu do internetu i fałszywych kont. Jednocześnie wymieniali się sposobami prowadzenia rozmów, opowieściami o ofiarach oraz pomysłami, które miały zwiększyć szanse na otrzymanie pieniędzy. Biggy opowiadał Carlosowi, iż sam zaczął w 2012 roku, gdy miał 19 lat. Widział znajomych posiadających drogie ubrania, telefony i zegarki, a źródłem ich pieniędzy były właśnie oszustwa internetowe. W Lagos Carlos usłyszał jednak również inną stronę tej historii: o braku perspektyw, niskich zarobkach i młodych ludziach przekonanych, iż w legalnej pracy nie są w stanie osiągnąć poziomu życia, którego oczekują. Te okoliczności nie zmieniały faktu, iż po drugiej stronie były osoby oszukiwane i tracące pieniądze, ale pozwoliły mu zobaczyć środowisko Yahoo Boys inaczej niż przed wyjazdem. Im więcej rozmów prowadził, tym mniej przypominało to poszukiwanie jednego "Briana". Carlos zaczął interesować się samym mechanizmem: dlaczego oszuści potrafią przez miesiące prowadzić fikcyjne związki i dlaczego ich rozmówcy, często wykształceni i doświadczeni życiowo, decydują się im zaufać. Odpowiedź, którą słyszał od kolejnych rozmówców, miała okazać się znacznie mniej związana z technologią, niż początkowo przypuszczał.
Briana nigdy nie odnalazł
Mimo kolejnych pobytów w Nigerii Carlosowi Barragánowi nie udało się ustalić, kto naprawdę pisał do jego matki jako "Brian". Fałszywe nazwisko i nieaktywny adres e-mail nie wystarczyły, by po kilku latach odnaleźć konkretną osobę w Lagos. W 2026 roku dziennikarz przyznał, iż gdyby dziś spotkał oszusta, najbardziej chciałby zapytać go właśnie o Silvię – co zauważył w jej wiadomościach i dlaczego uznał, iż może zdobyć jej zaufanie. Poszukiwanie jednego człowieka stopniowo zamieniło się więc w znacznie większy projekt reporterski. W ciągu kolejnych lat Barragán wielokrotnie wracał do Nigerii, a łącznie spędził około sześciu miesięcy w Lagos. Weryfikował opowieści swoich rozmówców, kontaktował się z ludźmi z ich otoczenia i analizował korespondencję prowadzoną z osobami oszukiwanymi. Podczas lat tej pracy zadawał te same pytania po kilka razy, ponieważ rozmawiał z ludźmi, których codziennym zajęciem było kłamanie. Z częścią poznanych wtedy mężczyzn przez cały czas utrzymuje kontakt.
Podczas pracy poznał Bamidele, który zaczął oszukiwać przez internet po przyjeździe do Abudży. Początkowo pracował dla innych w zamian za jedzenie i miejsce do spania, później sam prowadził fałszywe internetowe znajomości. Jedną z kobiet, do których pisał, była Yolanda z Hiszpanii. Po około dwóch miesiącach zorientowała się, iż mężczyzna ze zdjęć nie jest osobą, z którą naprawdę rozmawia. Zamiast zerwać kontakt, Yolanda poprosiła o rozmowę wideo. Bamidele zgodził się i pokazał swoją prawdziwą twarz. Ich relacja przybrała nieoczekiwany obrót – kobieta później poleciała do Abudży, a między nimi powstała znajomość niezwiązana już z fałszywą tożsamością. Yolanda udzieliła mu pożyczki, a Bamidele zrezygnował z internetowych wyłudzeń i zaczął pracować jako kierowca. Dla Barragána była to jedna z historii pokazujących, iż ludzie należący do tego środowiska nie zawsze pozostają w nim na stałe.
Usłyszał, czego szukają osoby po drugiej stronie ekranu
W trakcie rozmów z osobami oszukanymi Barragán zauważył coś, czego wcześniej nie rozumiał również w przypadku własnej matki. Wśród oszukanych byli wdowcy, rozwiedzeni, emeryci i osoby, które po prostu nie miały z kim dzielić codzienności. Niektórzy stracili później dziesiątki tysięcy dolarów, zadłużyli się albo obciążyli swoje domy kredytami. Jedna z kobiet, z którymi rozmawiał Carlos, przyznała, iż po zerwaniu kontaktu brakowało jej choćby rozmów z oszustami. Dopiero później zrozumiała, iż nie tęskniła za konkretnymi ludźmi, ale za tym, iż ktoś regularnie wypełniał jej dzień wiadomościami. Barragán zaczął wtedy inaczej patrzeć także na korespondencję Silvii. W jednym z zachowanych e-maili jego matka pisała, iż przez całe życie troszczyła się o innych, a teraz sama chciałaby poczuć, iż ktoś troszczy się o nią.
Reportaż stał się książką
W czerwcu 2023 roku magazyn "The Atavist" opublikował reportaż Barragána "The Romance Scammer on My Sofa". Materiał opisywał zarówno historię jego matki, jak i pierwsze spotkania z ludźmi zajmującymi się oszustwami uczuciowymi w Nigerii. Dziennikarz nie zakończył jednak pracy po publikacji. Rozbudował projekt, wracał do swoich bohaterów i śledził ich dalsze losy. W czerwcu 2026 roku ukazała się jego pierwsza książka "The Yahoo Boys: Love, Deception, and the Real Lives of Nigeria’s Romance Scammers". Barragán opisał w niej czterech młodych mężczyzn z Lagos, pokazując ich życie poza fałszywymi profilami i internetowymi rozmowami. Książka trafiła na listy najbardziej oczekiwanych publikacji 2026 roku, a autor zaczął opowiadać o swoim kilkuletnim śledztwie w mediach w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Europie. Barragán mieszka dziś w Madrycie i pracuje jako reporter oraz researcher w "The New York Times". Silvia nie wróciła do aplikacji randkowych ani internetowych znajomości, ale nie zrezygnowała z nadziei na nowy związek. W lipcu 2026 roku jej syn mówił w amerykańskim radiu, iż matka prosi go przed wywiadami o jedno: żeby przypominał słuchaczom, iż przez cały czas chciałaby kogoś poznać.
Źródła:
https://www.bbc.com/audio/play/w3ct8jkx
https://www.elperiodico.com/es/sociedad/20230823/carlos-barragan-yahoo-boys-nigeria-engano-madre-117960366
https://www.nytimes.com/by/carlos-barrag-n
https://thedailycircular.ng/2026/06/20/carlos-barragan-10-quick-qs-ep-1-1/
https://magazine.atavist.com/author/carlos-barragan
https://www.bbc.com/polska/articles/c3d7plz8zy1o
https://www.dailymotion.com/video/x8mv2c7






