Jedno pytanie przy kolacji wystarczyło, by wybuchł konflikt. „Imię” porusza widzów w Krakowie

krknews.pl 2 godzin temu

Niewinne pytanie o imię dziecka zamienia towarzyską kolację w pole minowe emocji, pretensji i skrywanych poglądów. Spektakl „Imię”, który można zobaczyć w Teatr Praska 52, z humorem i bez litości obnaża mechanizmy, które rządzą relacjami bliskich sobie ludzi. Najbliższe spektakle już 23 i 24 stycznia.

Kolacja wygląda jak z idealnej reklamy: przyjaciele, rodzina, wino, śmiech i wspomnienia sprzed lat. Wszyscy są przekonani, iż znają się doskonale i iż nic nie jest w stanie zakłócić tej harmonii. Do momentu, gdy pada jedno, pozornie niewinne pytanie — o imię dziecka.

Wtedy atmosfera gęstnieje. Na stół wracają dawne urazy, niewypowiedziane pretensje i światopoglądy, które dotąd skrzętnie ukrywano pod maską dobrych relacji. Tak rozpoczyna się „Imię” — spektakl, który z komediową lekkością przeprowadza widzów przez bezlitosną wiwisekcję relacji międzyludzkich.

Komedia, która mówi o nas więcej, niż chcemy przyznać

Spektakl „Imię” w reżyserii Tadeusza Łomnickiego, którego premiera odbyła się 7 listopada w Teatrze Praska 52 w Krakowie, pokazuje, iż największe konflikty często rodzą się z drobiazgów.

– „Lubię komedie francuskie, bo one zawsze są podparte relacjami ludzkimi. Mówią o człowieku, o naszej kondycji, o radościach i smutkach. Tak też jest w przypadku ‘Imienia’” – mówi reżyser.

Imię jako zapalnik emocji

Twórcy spektaklu przypominają, iż imię nigdy nie jest tylko słowem. To symbol, który potrafi przywołać historię, przekonania, klasę społeczną, a choćby lęki. I właśnie dlatego potrafi wywołać tak silne reakcje.

– „Kiedy role się trochę odwracają i spotykamy drugiego człowieka, który też tak o sobie myśli, to nagle zapala się jakaś lampka. Coś jest nie tak. Czy on ma do tego prawo? I jak on sobie na to pozwala?” – pyta retorycznie Tadeusz Łomnicki.

Śmiech, który prowadzi do pojednania

Choć spektakl porusza tematy trudne i momentami bolesne, nie traci lekkości. Dowcipne dialogi i precyzyjny rytm sceniczny sprawiają, iż widzowie śmieją się — często z samych siebie.

– „Jeżeli nam na sobie zależy, to warto o nich zapomnieć i znowu być razem, i okazuje się, iż przez to się zwycięża” – podkreśla reżyser.

Teatr potrzebny bardziej niż kiedykolwiek

Imię” przypomina, iż konflikt nie musi oznaczać końca relacji. W świecie, w którym różnice coraz częściej prowadzą do podziałów, spektakl pokazuje, iż rozmowa — choćby bolesna — może stać się początkiem porozumienia.

Po niedawnych rozmowach przy wigilijnych stołach widzowie znów mogą usiąść przy wspólnym stole. Tym razem w teatrze.

(KK)

Idź do oryginalnego materiału