Jedni chcą dać mu Oscara, inni żałują każdej minuty seansu. Nowy film z Tomem Cruise’em zachwycił, oburzył i bezlitośnie podzielił widzów

zwierciadlo.pl 9 godzin temu
Zdjęcie: (Fot. materiały prasowe)


W filmie „Digger”, prawdopodobnie najbardziej radykalnym hollywoodzkim projekcie XXI w., Tom Cruise wciela się w najpotężniejszego człowieka na świecie – potentata naftowego, na którego platformie wiertniczej dochodzi do wycieku grożącego globalną tragedią. Bohater wyrusza więc na desperacką misję – w równym stopniu chaotyczną, co zabawną i absurdalną – aby ocalić świat i udowodnić, iż jest zbawcą ludzkości, zanim katastrofa, którą sam wywołał, zniszczy wszystko. I chociaż kreacja Cruise’a zachwyciła niemal wszystkich (mówi się, iż oscarową nominację aktor ma już w zasadzie w kieszeni), sam film wywołał w widzach mieszane uczucia. „Arcydzieło” – piszą entuzjaści, podczas gdy krytycy załamują ręce: „Katastrofa. Strata czasu i pieniędzy”. Kto ma rację?
Idź do oryginalnego materiału