"Jay Kelly" w Wenecji, czyli Clooneya rozliczenie z przeszłością. "Czy mogłem postąpić inaczej?"

kultura.onet.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: George Clooney w filmie Jay Kelly


Jay Kelly (George Kelly) ma na pozór wszystko, by wieść szczęśliwe i spełnione życie — sławę, pieniądze, status legendy kina. Nie jest już najmłodszy, choć wciąż przystojny i czarujący. Fani go kochają, wielcy autorzy zabiegają o uwagę, a kobiety darzą miłością niespełnioną. W czym tkwi zatem problem? Mające premierę na festiwalu w Wenecji najnowsze dzieło Noaha Baumbacha, nagrodzonę długimi brawami, to sentymentalna podróż przez życie i grzeszki podstarzałego aktora, który swojej karierze ofiarował niemal wszystko, co miał. W tej słodko-gorzkiej historii o poświęceniach i niebotycznej cenie sukcesu wybrzmiewa nutka autobiografizmu — zarówno w spojrzeniu twórcy "Historii małżeńskiej", jak i najjaśniejszej gwiazdy filmu, George'a Clooneya.
Idź do oryginalnego materiału