Nostalgiczne podróż do klubowego Edenu.
Wszyscy wiemy, iż korzenny deep house narodził się w Detroit. Do dziś mistrzami tego gatunku są czarnoskórzy producenci – Theo Parrish i Moodymann. Muzyka ta trafiła jednak i w Niemczech na podatny grunt. Już na początku minionej dekady w Hamburgu zaczęła działać wytwórnia Dessous, w której znakomite płyty, definiujące kontynentalną wersję stylu wydali tacy twórcy, jak Vincenzo czy projekt Gamat 3000. Świetne rezultaty w tworzeniu deep house’u osiągnęli również artyści kojarzeni z wytwórnią Philpot ze Stuttgartu – Soulphiction czy ManMadeScience. Dzisiaj wątki te kontynuuje przede wszystkim nieustannie kreatywny Move D oraz ekipa z hamburskiej Smallville. W gronie tym jest też miejsce dla Jakoba Mädera, który właśnie debiutuje albumem „A Matter Of Time”.
Pochodzi ze Stuttgartu – w jakimś sensie jest więc naturalnym spadkobiercą tradycji wyznaczonej na początku XXI wieku przez Philpot. Zaczął od założenia własnej wytwórni o nazwie Constant Change – i to jej nakładem od 2021 roku wydaje kolejne EP-ki. Potem zainteresował swą twórczością inne tłocznie i do dziś dorobił się aż dziewięciu wydawnictw. Balansuje na nich od techno, przez house, do disco. Słychać na nich jak powoli krystalizuje się jego własny styl. Kulminacją tej drogi młodego artysty jest płyta „A Matter Of Time”. Umieściła ją w swym katalogu wytwórnia Paradijs Boogie, będąca pododdziałem berlińskiej Freund Der Familie.
Większość nagrań z zestawu to właśnie europejski deep house w najlepszym tego słowa znaczeniu. Granie takie dominuje w pierwszej części albumu. Mäder stawia na głębokie, ale niespieszne rytmy („Glimpse”), które momentami podkręca na chicagowską („A Good Day”) lub tribalową modłę („Dear Morning”). Resztę aranżacji wypełniają melodyjne i świetliste partie syntezatorów („Dear Morning”) lub dźwięcznego piano („You Still Make Me Smile”). Wszystko to zanurzone jest w przestrzennych tłach, tworzących oniryczny nastrój („Beginnings”).
Druga część kolekcji pozornie brzmi podobnie, ale uważne wsłuchanie się w muzykę pokazuje, iż niemiecki producent skręca tu w stronę dub-house’u. Bity stają się bardziej zwaliste, a linie basu mocniej zaznaczone („To The Sky”). Aranżacje nabierają przy tym zdecydowanie minimalowego tonu, ocierając się wręcz o tech-house w stylu Poker Flat („Some Things Never Change”). Niemiecki twórca nie rezygnuje przy tym z eterycznego klimatu, który tym razem tworzą zredukowane fale ciepłych syntezatorów („Infinity Groove”). W efekcie choć jest to muzyka taneczna, ma melancholijny ton („Together Alone”).
Nagrywając materiał na „A Matter Of Time”, Jakob Mäder postanowił wrócić do początków swej kariery didżeja i producenta, kiedy zachwycił się kulturą klubową: euforyczną zabawą, podczas której tańczący tworzą utopijne poczucie wspólnoty. Stąd prawdopodobnie ten nostalgiczny sznyt tego materiału, kojarzącego się przede wszystkim z dokonaniami wspomnianego Move D czy jego kolegów z wytwórni Smallivlle – Juliusa Steinhoffa lub Christophera Rau. Nie jest to oczywiście jakiś rewolucyjny krążek, serwuje jednak bardzo stylową wersję europejskiego deep house’u i na pewno spodoba się zwolennikom takich ciepłych i organicznych brzmień.
Paradijs Boogie 2026



